Pan Lotto: Ludzie uważają mnie za kretyna!

Dostaję od ludzi listy, że jestem żenujący - twierdzi w rozmowie z "Super Expressem" Daniel Wieleba. Sam sobie na taką etykietkę zapracował? 

Choć Daniel Wieleba z wykształcenia jest aktorem, mało kto kojarzy go z jakiś roli filmowej. Dla większości jest po prostu panem totolotkiem, który wygłupia się na ekranie. Jego sposób prowadzenia losowań jest dosyć oryginalny, ale jednocześnie bardzo drażniący. Prowadzący bardzo się stara być zabawny, ale jakoś mu nie idzie.

Ależ oczywiście! Na co dzień słyszę komentarze, że robię z siebie kretyna (...) Dostaję od ludzi listy, że jestem żenujący... Zdarzyło mi się, że nawet nie chciano mi dać kredytu, bo pani prezes uznała, że jestem niepoważny. Ja jednak staram się tym nie przejmować i robię dalej swoje - przekonuje w rozmowie z "Super Expressem" Daniel Wieleba.

Czy robi z siebie kretyna? Sami oceńcie:

Jak widać, życie pana totolotka nie jest łatwe. Daniel Wieleba liczy na to, że popularność zdobyta dzięki losowaniom, przełoży się na propozycje zawodowe. Z chęcią zagrałby geja. Doświadczenie już ma.

Pierwszy raz całowałem się z kumplem na scenie. Miałem wtedy 19 lat. To były ćwiczenia w szkole. Graliśmy z kolegą dwóch gejów - stwierdził Daniel.

Niech lepiej zajmie się tym aktorstwem, bo prowadzenie lotto mu kompletnie nie wychodzi. Bardziej nas denerwuje niż rozśmiesza.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.