Rafał i Marcin Mroczek - byle jacy aktorzy?

Kto nie lubi Rafała i Marcina Mroczków? Odpowiedź brzmi: zawodowi aktorzy. Dziś w "Fakcie" padają o bliźniakach bardzo niepochlebne słowa z ust aktora "żywej legendy" Jana Nowickiego. Przyczynkiem do krytyki stało się spotkanie Nowickiego z jednym z Mroczków w Krakowie. Wygląda na to, że bracia "wiedzą o co chodzi" i słusznie zmieniają branżę.

agencja gazeta fot. mateusz skwarczyk

Jan Nowicki przechadzał się ulicami Krakowa - gdzie co w tej sprawie ważne - uczy aktorstwa. Nagle Nowicki ujrzał "któregoś" z Mroczków i oniemiał.

Niedawno na rynku w Krakowie spotkałem jednego z panów Mroczków. Przechadzał się w towarzystwie ochroniarza. Nie wytrzymałem, podszedłem i zapytałem: "Panie, czy pan żartuje, kto tu będzie pana zaczepiał"? Odpowiedzi nie było.

A że Nowicki i tak o bliźniakach dobrego słowa nigdy nie miał, to zajście jeszcze go w tym przekonaniu utwierdziło i "dało kopa", żeby skierować ostrze krytyki w ich kierunku.

east news

Nie mylcie tego z aktorstwem, to bylejakość! I niew olno tego nazywać tego aktorstwem. Przez takich "artystów" ludzie przestają rozumie, kim są Trela, Holoubek czy Gajos.

Sławnego aktora mierzi (lubimy to słowo), że Mroczki - studenci politechniki - stali się gwiazdami po telenoweli.

Kiedy (popularność) spada na studenta politechniki, to istna komedia. Gwiazdą to był taki Marlon Brando. A aktor serialowy może być co najwyżej gwiazdą serialową.

agencja gazeta fot. tomasz wawer

Więcej o: