Zachwycał się nią Lech Wałęsa, karierę złamała krzywdząca plotka. Izabela Trojanowska otarła się o światową sławę

Młode pokolenie kojarzy ją głównie jako Monikę z serialu "Klan". Ale ciut starsi pamiętają raczej rolę wyzwolonej Kasią z "Kariery Nikodema Dyzmy" czy słynne wykonanie "Wszystko czego dziś chcę" podczas festiwalu w Opolu. Izabela Trojanowska to gwiazda o wielu twarzach.

Pierwsze kroki na scenie stawiała podczas Festiwalu Piosenki Sakralnej. Szybko jednak diametralnie zmieniła repertuar - przebojowa piosenka "Wszystko czego dziś chcę", którą Izabela Trojanowska wyśpiewała sobie nagrodę na Festiwalu w Opolu, była feministycznym manifestem. Artystka zachwyciła publiczność cyniczną pozą, charakterystycznym głosem i tekstem o kobiecie, która zamiast stabilizacji pragnie erotycznych uniesień. Trojanowska miała wówczas świat u stóp, a pierwszym członkiem jej fanklubu został Lech Wałęsa. Ale być może to właśnie ten "wyzwolony" tekst i odważne role, takie jak postać lesbijki Kasi z "Kariery Nikodema Dyzmy" sprawiły, że kiedy Izabela Trojanowska wyjechała do Niemiec, pojawiły się plotki, jakoby występowała w filmach pornograficznych. Tymczasem ona otarła się o muzyczne współprace z międzynarodowymi gwiazdami światowego formatu - niewiele brakowało, by nagrała piosenkę wspólnie z Bryanem Ferrym.

Julia Kamińska i Margot RobbieMargot Robbie robiła tatuaże. Te gwiazdy dałyby radę w innych branżach

Zobacz wideo Zagraniczne aktorki i aktorzy z polskimi korzeniami

Glejt z niebios

Przyszła gwiazda kina i piosenki urodziła się 22 kwietnia 1955 roku w Olsztynie jako Izabela Schütz. Pochodzi z rodziny o muzycznych tradycjach - matka śpiewała i grała na gitarze, a ojciec na skrzypcach. Nic więc dziwnego, że Izabela od najmłodszych lat przejawiała talent muzyczny. Jako szesnastolatka odniosła pierwszy spory sukces. Wystąpiła wówczas na Festiwalu Pieśni Sakralnej Sacrosong w Chorzowie. Brawurowe wykonanie piosenki religijnej zagwarantowało młodej artystce nagrodę Maksymiliana Kolbego. Wręczył ją Izabeli Karol Wojtyła - wówczas jeszcze kardynał, który siedem lat później został papieżem. Uznania duchownych nie podzielał jednak początkowo ojciec Izabeli. Mężczyzna wolał, aby jego córka wybrała solidny zawód - taki, który zagwarantuje jej pewną, spokojną przyszłość. Za młodą artystką wstawił się jednak sam kardynał Wyszyński.

(Ojciec - przyp. red.) uważał, że śpiewanie to nie jest zawód. Kiedy tata spotkał kardynała Wyszyńskiego, który był pod wrażeniem mojego talentu, zrodziła się u niego akceptacja dla mojego śpiewania. Dostałam glejt z niebios. Nie wiadomo, czy śpiewałabym, gdyby się to nie zdarzyło. Można więc powiedzieć, że w pewnym stopniu kardynał Wyszyński pomógł mi w karierze - wspominała artystka w rozmowie z "Faktem".

Dzięki wstawiennictwu Wyszyńskiego ojciec nie protestował, gdy Izabela Trojanowska postanowiła kształcić się w Studium Wokalno-Aktorskim Teatru Muzycznego im. Danuty Baduszkowej w Gdyni To właśnie tam debiutowała jako aktorka teatralna. Tuż po ukończeniu studiów przyszedł czas na debiut na ekranie. Izabela Trojanowska pojawiła się w obsadzie serialu "Strachy". Akcja toczyła się w XX-leciu międzywojennym, a Trojanowska wcieliła się w rolę tancerki rewiowej, pracującej w kabaretach i teatrach. Już wówczas było to emploi bardzo dalekie od skromnego dziewczęcia śpiewającego religijne pieśni. A wkrótce miało być jeszcze ostrzej.

Nicola Peltz i Brooklyn BeckhamBeckhamowie nie oszczędzali na prezencie ślubnym. Młodzi poczuli się jak Meghan i Harry

Feministyczny manifest

W 1979 roku Izabela Trojanowska wróciła do kariery muzycznej. Jej piosenka "Tyle samo prawd ile kłamstw" odniosła sukces i artystkę zaproszono na Festiwal w Opolu, gdzie miała wystąpić z nowym utworem. Wówczas nawiązała współpracę z Romualdem Lipką. Lider Budki Suflera skomponował dla artystki utwór, do którego tekst napisał Andrzej Mogielnicki. Po latach mężczyzna wspominał, że początkowo traktował Trojanowską z góry, ale kiedy usłyszał jej głos i zobaczył odważną interpretację, błyskawicznie zmienił zdanie.

Tak jak niechętnie zgodziłem się napisać coś dla śpiewającej aktoreczki, tak już pierwsze nagranie było dla mnie dużą niespodzianką - wspominał w "Angorze".

Występ podczas festiwalu w Opolu okazał się prawdziwym wydarzeniem. Izabela Trojanowska przyciągała uwagę publiczności już samym wyglądem. Ubrana w garnitur i krawat, z krótką fryzurą i mocnym, ekstrawaganckim makijażem, śpiewając z cyniczną manierą, wykonywała odważne ruchy. A słowa, które śpiewała, opowiadające o wyzwolonej kobiecie, która zamiast mieszkania w bloku i małego fiata pragnie erotycznych uniesień, choć kontrowersyjne, wkrótce sprawiły, że piosenka stała się hitem, chętnie wykonywanym do dziś przez gwiazdy takie jak Brodka.

Izabela TrojanowskaIzabela Trojanowska KAPiF

Publiczność i jury początkowo byli w szoku, bo nie co dzień zdarzało się, by kobieta śpiewała w Opolu o pragnieniu orgazmu. Tymczasem sama Izabela Trojanowska przyznała ponoć, że nie do końca zdawała sobie sprawę, co śpiewa.

Andrzej, gdybym ja wiedziała, o czym jest ta piosenka, nigdy bym jej nie zaśpiewała - miała powiedzieć Izabela Trojanowska Andrzejowi Mogielnickiemu.

Występ okazał się jednak sukcesem i sprawił, że artystka miała świat u swoich stóp. Wkrótce powstał jej fanklub, a legitymację z numerem jeden posiadał... przyszły prezydent RP, Lech Wałęsa.

Milion marek za porno

Sympatia Wałęsy nie szła w parze z przychylnością socjalistycznych władz. Tym nie w smak było, że Izabela Trojanowska jako działaczka "Solidarności" szybko stała się jej ikoną. Kiedy sytuacja polityczna w Polsce stała się napięta, artystka zdecydowała się na emigrację. Najpierw udała się do Holandii, a następnie do Niemiec, gdzie jej mąż pracował jako naukowiec. Niestety, Izabela Trojanowska padła wówczas ofiarą krzywdzących pomówień. Ktoś rozpuścił plotkę, jakoby artystka miała pracować w Niemczech jako aktorka w filmach pornograficznych.

Dowiedziałam się o plotkach w Polsce, że uciekłam, a wcale nie miałam zamiaru, że grałam w pornosach.. Najpierw pomyślałam, że to żart. Potem, że komplement, a potem tak naprawdę trochę się obraziłam. Bo jak można? Tak mnie kochali i nagle coś takiego? - wspominała artystka w jednym z wywiadów.

Sytuację pogarszał utrudniony kontakt z bliskimi w Polsce. Część z nich uwierzyła w plotki, które Trojanowska ze wszech sił starała się zdementować. Wpadła na ciekawy pomysł - ogłosiła, że zapłaci milion marek zachodnioniemieckich temu, kto pokaże jej rzekomy film porno, w którym wzięła udział. Oczywiście nikt się nie zgłosił, bo skąd miałby wziąć coś, co nie istnieje - kwitowała Trojanowska. Artystka twierdzi, że zarzewiem plotek mogło być jej podobieństwo do Teresy Orlovsky, niemieckiej aktorki polskiego pochodzenia, pracującej jako reżyserka i producentka filmów porno, która "w tym samym czasie wyleciała do Niemiec i ona miała fryzurkę na mnie ściętą. Tak sobie to tłumaczę, ale nie wiem, co się stało i dlaczego".

Izabela TrojanowskaIzabela Trojanowska KAPiF

Emigracja Izabeli Trojanowskiej odbiła się negatywnie na jej karierze w kraju nie tylko ze względu na plotki. Komunistyczne władze zemściły się na "nielojalnej" obywatelce w okrutny sposób.

Za to, że wyjechałam, zostałam wykasowana z radia i telewizji. Bardzo mi żal Teatru Telewizji "Carmilla", który był niesamowity, obsada była świetna. Szkoda, że tego nie powtarzają, bo inne filmy, na przykład "Kariera Nikodema Dyzmy" i "Strachy"... jakby lecą gdzieś, nie na głównych kanałach, ale i też. Natomiast "Carmilla", gdzie grałam wampira, żywiącego się krwią dziewic, to było coś wyjątkowego - żaliła się artystka.

Stracone nadzieje

Izabela Trojanowska w Niemczech musiała na nowo budować karierę. Ale znów uśmiechnął się do niej los. Zauważył ją holenderski agent zajmującemu się organizacją koncertów m.in. Demisa Roussosa . Wim van den Munckof posiadał mnóstwo znajomości w największych europejskich wytwórniach płytowych. Pomógł Trojanowskiej zmontować materiał promocyjny i wysłać go do właściwych osób. Talent i charyzma artystki zrobiły resztę - wkrótce znalazła się w bardzo niewielkim gronie wykonawców, z którymi wytwórnia chciałaby nawiązać współpracę. Powiedzieć, że grono było elitarne to mało, bo znalazły się w nim takie gwiazdy jak Tina Turner czy Limahl.

Splot niefortunnych zdarzeń sprawił jednak, że ze współpracy ostatecznie nic nie wyszło. Wówczas mąż postanowił wziąć karierę Trojanowskiej w swoje ręce. Wiedząc, że ulubionym artystą żony jest Bryan Ferry, a jej marzeniem jest nagrać z nią piosenkę, postanowił znaleźć do piosenkarza dojście. I choć się wówczas nie udało, pewnego dnia zadzwonił telefon.

Okazało się, że lider Roxy Music jest zauroczony teledyskiem do piosenki "Tyle prawdy ile kłamstw" i chce nagrać z Trojanowską płytę. Ustalono nawet datę spotkania - niestety, znów nadzieje zostały pogrzebane.

No i nadszedł ten dzień, jakże feralny, bo w Londynie akurat rozpoczął się strajk transportu publicznego. Ponieważ ulice były nieprzejezdne, spotkanie zostało odwołane. Powiedziano mi, że wkrótce ustalony zostanie nowy termin - opowiadała piosenkarka w wywiadzie dla onet.pl.

Ale zanim udało się uzgodnić nową datę, w życiu Bryana Ferry’ego wydarzyła się tragedia - zmarł jego ojciec. Artysta wpadł w depresję, która doprowadziła do rozwiązania Roxy Music.

Zostałam niezwykle grzecznie poinformowana, że Ferry pozostaje w izolacji wewnętrznej, a po tej przerwie jedynym zadaniem będzie doprowadzenie do tego, by jak najszybciej nagrał album solowy. Była chwila nadziei, ale marzenie się nie spełniło - skwitowała smutno Izabela Trojanowska.

Nie tylko Monika

Ostatecznie Izabela Trojanowska zdecydowała się na powrót do Polski. Reaktywowała też karierę aktorską. W serialu "Klan" wcieliła się w rolę femme fatale - Moniki Ross-Nawrot. Wydala też dwie płyty - "Pożegnalny cyrk" i "Chcę inaczej". Niestety małżeństwo artystki nie przetrwało próby czasu. Para rozstała się w 2008 roku. Rozwód poprzedziła lawina plotek o romansach męża piosenkarki i aktorki. Kryzys w związku bardzo odbił się na psychice Izabeli Trojanowskiej - przeszła załamanie nerwowe, zaczęła topić smutki w alkoholu. Nieocenionym wsparciem okazała się wówczas córka - Roksana.

Ona rozumie mnie jak nikt inny. Wytłumaczyła mi, że z mężem pasujemy do siebie. Byliśmy z dwóch różnych światów. Córka uratowała mi życie. To największy dar, jaki otrzymałam w życiu. Córka to mój anioł - wyznała artystka.

Izabeli Trojanowskiej udało się jednak wygrać z demonami. W 2011 roku wydała płytę "Życia jeszcze mało", a w 2016 "Na skos". W 2020 świętowała jubileusz 40-lecia pracy artystycznej. Wciąż olśniewa talentem i wyglądem, a wszystko wskazuje na to, że jeszcze nie raz zachwyci swoich fanów.

Więcej o: