Zełenski bohaterem internetu. Specjalistka od wizerunku: Biblijny Dawid swoich czasów. Między podziwem a cyrkiem jest tu cienka granica

Gdy 26 lutego, dwa dni po rozpoczęciu inwazji Rosji na Ukrainę, Wołodymyr Zełenski odrzucił amerykańską ofertę ewakuacji z Kijowa i stwierdził, że "nie potrzebuje podwózki, tylko amunicji", zachwytów nie brakowało. Pisano, że to lider, na jakiego Ukraina zasługuje, ale heroizacja w takich przypadkach jest oczywista. W mediach pojawił się jeszcze inny trend, w którym z Zełenskiego robi się niemal filmowego amanta. Za dużo powiedziane? To sami zobaczcie.

Więcej o Wołodymyrze Zełenskim przeczytasz w tekstach na Gazeta.pl

Kilka dni temu prezenterka "Dzień dobry TVN", Paulina Krupińska, udostępniła na Instagramie nagranie z popularnym ostatnio efektem. Hologram Wołodymyra Zełenskiego obejmuje ją, a ona chichocze i wyznaje, że go kocha. Niemal od razu zaczęły pojawiać się komentarze, że to nie przystoi, bo przecież nagły wzrost popularności i zainteresowanie prezydentem Ukrainy pojawiły się w trudnej sytuacji - przez wojnę. - Tam ludzie giną, a tu robią sobie z tego show - napisał jeden z internautów. - Nie wolno robić sobie cyrków z wojny - dodał inny. Krytyczne komentarze sprawiły, że dziennikarka usunęła nagranie. Słusznie?

Zobacz wideo Zełenski ze łzami w oczach o ukraińskich dzieciach - ofiarach wojny. "Czym mógł zagrozić Rosji zwyczajny akademik?"

Takich Krupińskich są miliony 

Faktem jest, że Zełenskim trudno się nie zachwycać. Nie zamierzał godzić się na żądania Putina, a jego codzienne wystąpienia i zagrzewanie do walki robią wrażenie. Tym bardziej że - jak w rozmowie z RMF FM powiedziała ukraińska pisarka Oksana Zabużko - przemawia jak "chłopak z Pragi", jeden z nas.

 

Mentorka marki i specjalistka od wizerunku Dorota Anna Wróblewska podkreśla, że tym sposobem kupił sobie serca publiczności. 

Zełenski to polityk młody, energiczny, świetnie skomunikowany ze swoimi odbiorcami. Taki "primus inter pares", czyli pierwszy pomiędzy równymi. Nie "gwiazdorzy" (a przecież był i jest gwiazdą), wygląda na szczerego faceta, który mówi wprost, jak jest, choć to trudne do przyswojenia wojenne dane. Pomimo przekazu tylko za pośrednictwem mediów (oczywiście względy bezpieczeństwa), jest on tak przez prezydenta podany, że nie czujemy w ogóle dystansu. Mamy wrażenie, jakby mówił bezpośrednio do nas. To jest m.in. źródło jego sukcesu w social mediach. I widzę tu jeszcze jeden paradoks. Prezydent Ukrainy to dziś też gwiazda virali

Kilka lat temu tą publicznością, do której tak celnie trafił, były osoby poszukujące rozrywki - oglądały go w "Tańcu z Gwiazdami", gdzie wytańczył sobie drogę do finału czy serialowym hicie, w którym wcielał się w prezydenta. Dziś dociera do znacznie szerszej widowni.

Chętnie oglądamy fragmenty jego występów w "Tańcu z Gwiazdami" lub w "Słudze Narodu", ale zamiast celebryty widzimy w nim raczej tzw. "swojego chłopa". Ten "chłop" dziś znalazł się w sytuacji dla siebie granicznej i w bardzo bohaterski sposób dźwiga swój ciężar. To biblijny Dawid swoich czasów

TikTok oszalał na punkcie Zełenskiego 

Oczywiście na zainteresowanie Zełenskim odpowiedzieli też użytkownicy Instagrama czy TikToka. Pierwotnie wychwalali odwagę, a z każdym kolejnym dniem coraz śmielej skupiali się na jego wizerunku. By zdobyć miliony lajków czy serduszek, nie potrzeba było wiele.

I nagle wszystkie kobiety interesują się polityką
Oby uśmiech niedługo znów pojawił się na tej twarzy

Niecałe dwa tygodnie po rozpoczęciu wojny, satyryczna czeska gazeta TMBK we współpracy z organizacją charytatywną Clovek v tísni wypuściła poduszki z wizerunkiem prezydenta Ukrainy. Choć cel szczytny, bo dochód ma iść na pomoc zaatakowanemu krajowi, to czy warto dawać pole do traktowania Zełenskiego jak maskotki do snu?

To nikomu nie pomaga

Może właśnie, mimo podziwu, warto spojrzeć na niego jak na człowieka, który się boi, ale stara się podtrzymywać naród na duchu. Oczywiście - w wypowiedziach wybrzmiewa, że Ukraina da sobie radę, wygra tę wojnę. On musi zagrzewać do walki, heroizacja jego postaci jest wpisana w tę rolę, ale czy warto dodatkowo skupiać się na wizualnych atutach, które teraz kompletnie nie mają znaczenia?

Te zachwyty zaczynają być zresztą coraz bardziej absurdalne, bo w tiktokach nie słychać tego, co mówi. W tle leci muzyka i widać tylko jego zdjęcia. Trudno nie odnieść wrażenia, że to analogiczne zjawisko do tego przedstawionego w filmie "Nie patrz w górę", w którym społeczność rozpływa się nad "seksownym astronomem" informującym o zbliżającej się komecie, która zniszczy Ziemię. I do katastrofy dochodzi. Może w tym przypadku warto więc skupić się na tym, co mówi Zełenski, który boi się o siebie i bliskich, boi się śmierci, a na robienie z niego amanta i bohatera przyjdzie pora, ale później - dopiero po wojnie.

Plotek.pl jest dla Was i dla Was piszemy o rozrywce. Ale to nie znaczy, że nie pamiętamy i nie myślimy o Ukrainie.

Trwa rosyjska wojna przeciwko Ukrainie. Są informacje o zniszczonych domach, rannych i zabitych. Potrzeby rosną z godziny na godzinę. Dlatego Gazeta.pl łączy siły z Fundacją Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej (PCPM), by wesprzeć niesienie pomocy humanitarnej Ukrainkom i Ukraińcom. Każdy może przyłączyć się do zbiórki, wpłacając za pośrednictwem Facebooka lub strony pcpm.org.pl/ukraina. Więcej informacji w artykule.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.