Zagrała w filmie, w którym ojciec morduje córkę. Cztery lata później młoda aktorka zginęła w ten sam sposób

Judith Barsi miała zaledwie 5 lat, gdy pojawiła się po raz pierwszy na ekranie. Od 1983 do 1988 zagrała w 72 reklamach oraz w dziesiątkach filmów i seriali. Wszyscy wróżyli jej wielką karierę. Pewnego dnia nie pojawiła się na planie

Kiedy w 1978 roku Maria Barsi dowiedziała się, że na świat przyjdzie upragniona dziewczynka, już tworzyła w głowie wizję jej przyszłości. Chciała, żeby w przyszłości została gwiazdą. Gdy dodatkowo okazało się, że kilkuletnia już córka ma urodę aniołka, wyobrażenie matki stało się jeszcze bardziej realne. Podzieliła się swoim pomysłem z bratem, który odwodził ją od tej wizji, mówiąc, że prawdopodobieństwo, że Judith zostanie aktorką, jest niewielkie. "To jak jeden do dziesięciu tysięcy" - miał powiedzieć Joseph Weldon. Mylił się. Propozycja angażu Judith w reklamie przyszła sama - pięciolatkę zauważyła ekipa reklamowa i zapytała jej matkę o możliwość zatrudniania dziewczynki przy kolejnej produkcji. I tak się zaczęło. Mała Judith w najlepszym dla siebie okresie zarabiała nawet 100 tysięcy dolarów rocznie. Jej życie zostało jednak brutalnie przerwane - przez ojca, który pewnej lipcowej nocy 1988 roku wparował do jej pokoju. Judith została pozbawiona życia szybko i bezboleśnie, bo we śnie. 

Zobacz wideo Niewyjaśnione śmierci gwiazd

Kim jest ojciec, który zabija własną córkę?

Ojciec Judith, Jozsef Barsi, był Węgrem, który w latach 50. wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Niewiele było wiadomo na temat jego losów w ojczyźnie, bo drażliwy temat pochodzenia ucinał w momencie wspomnienia o dzieciństwie. To nie jedyna rzecz, której Barsi się wstydził. Źle reagował na wzmianki o jego węgierskim akcencie. Bardzo cenił sobie, przynajmniej w teorii, życie rodzinne. 

Jeśli nie ma się życia rodzinnego, nie warto w ogóle żyć - miał powtarzać swoim przyjaciołom Jozsef.

Okazja, by taką rodzinę założyć, pojawiła się w przyjaznej emigrantom restauracji w Los Angeles. Choć Barsi do lokalu przychodził regularnie, to dopiero po pewnym czasie dostrzegł pracującą tam kelnerkę. Jozsef siadywał przy stoliku zupełnie sam i zamawiał drinka. Nigdy nie kończyło się na jednym. Wyróżniała go niesamowita hojność - zawsze za swoje zamówienia płacił banknotami studolarowymi i nie żądał reszty. Być może chciał zaimponować pracującej tam Marii. Udało się. Para w 1977 roku została małżeństwem, a już rok później na świecie pojawiła się ich pierwsza i jedyna córka - mała Judith.

Judith Barsi, Jozsef i Maria BarsiJudith Barsi, Jozsef i Maria Barsi YouTube

Ogromne ambicje matki

Judith Barsi nie wyróżniała się szczególnie na tle innych dzieci - rozwijała się prawidłowo, miała w sobie mnóstwo uroku i dziecięcej niewinności i ciekawości świata. Jej kręcone włosy i duże oczy sprawiały, że przypominała anioła - tak też mówili o niej sąsiedzi. Jej matka, Maria, jak każdy rodzic, dostrzegała w swoim dziecku wyjątkowość i ogromny potencjał. Wierzyła, że dziewczynka jest stworzona do wielkich rzeczy, dlatego zapisała ją na zajęcia śpiewu i aktorstwa.

Wszystkie psy idą do niebaWszystkie psy idą do nieba YouTube

Być może na wizjach by się skończyło, gdyby nie pewna wycieczka na lodowisko. Zimą 1983 roku Judith została zauważona przez ekipę, która w okolicy kręciła reklamę. Jeden z pracowników zaproponował angaż przy kolejnym spocie. I tak się zaczęło. 

Szczyt kariery

Judith dostała wtedy swoją pierwszą rolę, a jej kariera zaczęła rozwijać się w ekspresowym tempie. Wystąpiła w wielu programach - m.in. "Growing Pains", "Cheers", serialu "Remington Steele" oraz filmie "Fatal Vision", w którym gra dziecko zamordowane przez ojca. W Polsce do najbardziej znanych produkcji w udziałem Judith należą m.in. "Szczęki: Zemsta" czy "Pradawny ląd", za którą otrzymała nominację do Fennecus Award w kategorii Best Vocal Performance. Nie wspominając o roli w dubbingu w filmie "Wszystkie psy idą do nieba", który widzowie mogli oglądać na kasetach na przełomie lat 90. i 2000.

Judith BarsiJudith Barsi YouTube

Judith była często angażowana także w reklamach, od których tak naprawdę wszystko się zaczęło. Wystąpiła łącznie w 72 spotach, m.in. McDonalds, Lay’s i Campbell Soup Company. Według jej agentki Ruth Hansen, jedną z przyczyn aktorskiego sukcesu kilkulatki był jej niski wzrost. Gdy miała dziesięć lat, wcielała się w role przeznaczone dla siedmio-, sześcio-, a nawet pięciolatek. Choć dla produkcji była to sytuacja idealna, to gorsza dla samej dziewczynki. Jej matka zdecydowała, że Judith zacznie przyjmować zastrzyki hormonalne.

Judith BarsiJudith Barsi YouTube

Coraz trudniej utrzymać to w tajemnicy

Judith w ciągu pięciu lat nie miała miesiąca przerwy. Pracowała ciągle, ale wszystkie osoby, które miały z nią w tamtym czasie kontakt, wspominały, że dziewczynka to uwielbiała. Wydaje się jednak, że nauczyła się przyklejać uśmiech do ust, gdy wchodziła na plan. Raz się nie udało - gdy miała dziewięć lat, podczas jednego z castingów zaczęła zanosić się płaczem. Wtedy zainterweniowała menedżerka i zabrała ją do psychologa dziecięcego. Już po jednej wizycie okazało się, że mała Judith jest ofiarą przemocy. Choć wizyty młodej aktorki w gabinecie szybko się zakończyły, to zajmująca się nią psycholożka zdecydowała się powiadomić opiekę społeczną. Nie mogła wiele zrobić, ale liczyła, że pracownicy przyjrzą się sytuacji w domu Judith. Matka dziewczynki nie chciała jednak tego zainteresowania i powiedziała opiece, że za problemy córki jest odpowiedzialny jej mąż-agresor, Jozsef Barsi, od którego wkrótce zamierza odejść. 

Judith Barsi i Maria BarsiJudith Barsi i Maria Barsi YouTube

Zapewniała, że ma już gotowe lokum, do którego ucieknie z dziewięciolatką. Pracownik pomocy społecznej uwierzył w jej słowa i przestał interesować się losem Judith.

Judith BarsiJudith Barsi YouTube

Groźby przestają być groźbami 

Czy matka Judith faktycznie myślała w tamtym momencie o odejściu od męża? Być może tak, choć nigdy się na ten krok nie zdecydowała. Wiadomo, że raz Maria Barsi złożyła zawiadomienie przeciwko mężowi, jednak policja nie znalazła żadnych widocznych obrażeń, a żona ostatecznie odmówiła wniesienia oskarżenia. Nie znaleziono oznak świadczących o przemocy fizycznej, bo jej nie było. Co więc dokładnie działo się w domu rodziny Barsi? Odkąd Judith skończyła pięć lat, ojciec zamieniał się w diabła. Pił i wyżywał się na swojej rodzinie. Słownie. Atakował zarówno matkę dziewczynki, jak i ją samą. Wielokrotnie wykrzykiwał im w twarz, że je zabije. Pewnej nocy przyszedł do Judith i powiedział, że jeśli zechce z matką od niego odejść, to znajdzie ją i poderżnie gardło.

Judith BarsiJudith Barsi YouTube

W maju 1988 roku plan dotyczący wyprowadzki stawał się dla Judith i jej matki coraz bardziej realny. Znalazły już mieszkanie i czasem jeździły do niego w tajemnicy. Maria nie była jednak w stanie ostateczne zdecydować się na odejście od męża. Obiecywała bliskim, że w końcu to zrobi. W lipcu stwierdziła, że nie może zostawić willi dla niewielkiego mieszkania na przedmieściach. Jeszcze w tym samym miesiącu spełniły się obietnice jej męża, Jozsef, który pewnej nocy zakradł się do pokoju śpiącej córki i przyłożył jej lufę do skroni. I strzelił. 

Cicha śmierć 

Odgłos strzału obudził matkę dziewczynki, która przerażona wtargnęła do sypialni. Na miejscu zobaczyła zakrwawioną pościel, ściany i nieprzytomną córkę i rzuciła się na męża. Maria nie miała szans w tym starciu. Ona również została zastrzelona przez męża. Jozsef zostawił ciała i przez dwa dni udawał, jakby nic się nie stało. W końcu skontaktowała się z nim pracowniczka produkcji "Wszystkie psy idą do nieba", bo Judith nie stawiła się w studiu nagraniowym. Ojciec tłumaczył, że córka wyjechała i nie wie, co się z nią dzieje. Dokładnie 27 lipca sąsiadka usłyszała wybuch. Okazało się, że dom rodziny Barsi płonie. Na miejscu znaleziono zwłoki należące do Judith, jej matki i ojca. 

Zobacz też: "To była najbardziej prymitywna impreza w Hollywood". Patricia Douglas o gwałcie mówiła głośno, ale została uciszona

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.