Zyskała miano "seksbomby PRL-u". Chora zazdrość partnerów złamała jej karierę

Była prawdziwą seksbombą czasów PRL-u. Nigdy nie stroniła od rozbieranych scen, w których odważnie eksponowała swoje wdzięki. Niestety, wszyscy partnerzy Marii Probosz byli o nią chorobliwie zazdrośni. To właśnie toksyczna miłość i alkohol zniszczyły aktorkę i przyczyniły się do tego, że zmarła przedwcześnie i w zapomnieniu.

Burza blond włosów, kobiece kształty i otwartość na odgrywanie scen erotycznych sprawiły, że Maria Probosz stała się jedną z najbardziej znanych gwiazd PRL-u. Na przestrzeni trwającej zaledwie piętnaście lat kariery zagrała w przeszło 40. filmach. W 34 z nich się rozebrała. Wystąpiła m.in. w takich produkcjach jak "07 zgłoś się", "Tulipan", "Zabij mnie glino" i "Porno". Wzdychali do niej mężczyźni jak Polska długa i szeroka. Ale sława, jaka spłynęła na aktorkę, nieustannie budziła zazdrość jej partnerów. Najbardziej namieszał w jej życiu aktor, Czesław Nogacki. W związku pary pojawiła się przemoc i pity w sporych ilościach alkohol. A karczemne awantury, które obsesyjnie zazdrosny o ukochaną mężczyzna nieustannie wszczynał na planie filmowym, sprawiły, że wkrótce telefony z propozycjami przestały do Marii Probosz dzwonić. Wszystko to sprawiło, że aktorka zmarła w zapomnieniu w wieku zaledwie 49 lat.

Wygrany los

Maria Probosz przyszła na świat w Łodzi 7 lutego 1961 jako Maria Zydorek. Matka dziewczynki pracowała jako włókniarka. Związek rodziców rozpadł się, zanim dziewczynka zdążyła dorosnąć. W wywiadach aktorka wspominała, że bardzo przeżyła to rozstanie. Próbowała nawet otruć się lekami, co doprowadziło do hospitalizacji. Młodą dziewczynę udało się na szczęście odratować. Maria wyrosła na piękną kobietę - jeszcze w szkole koleżanki zazdrościły jej urody i zainteresowania płci przeciwnej, jakie nieustannie wzbudzała. Tymczasem ona, mając zaledwie 6 lat, wiedziała już dokładnie, co chce w życiu robić. Niestety, jej późniejsze przeżycia to dowód na to, że spełnione marzenia wcale nie są gwarancją szczęścia.

Maria Probosz 'Trzy kroki od miłości' 1987 r.Maria Probosz 'Trzy kroki od miłości' 1987 r. EAST NEWS/INPLUS

Swój debiut Maria Probosz zawdzięcza łutowi szczęścia. Jej kolega, wiedząc, że Maria pragnie zostać aktorką, ale brakuje jej śmiałości, by spróbować swoich sił na tym polu, potajemnie wysłał jej zdjęcie na konkurs organizowany przez tygodnik "Szpilki". Nagrodą była epizodyczna rola w komedii "Czy jest tu panna na wydaniu?". Młoda kobieta była zaskoczona, kiedy dowiedziała się o wygranej. Ale debiut sprawił, że uwierzyła we własne siły. Dlatego po tym, jak zdała maturę, postanowiła zdawać do Łódzkiej Szkoły Filmowej. Dostała się za pierwszym razem i z najwyższą lokatą. Jej sukces sprawił, że po korytarzach natychmiast rozeszły się plotki, iż pomogła jej w tym łapówka wręczona przez kochanka.

Znam te plotki, wymyślone przez młodsze i starsze koleżanki, a także przez panów, którzy nie mieli u mnie szans. W każdym razie do Szkoły Filmowej weszłam bardzo znienawidzona przez koleżanki - wspominała aktorka po latach.

Maria Probosz od początku kariery nieustannie wzbudzała kontrowersje. Już jej obrona dyplomu z pewnością utkwiła w pamięci komisji. Młoda aktorka wcieliła się bowiem wówczas w rolę homoseksualnego mężczyzny w spektaklu Jeana Geneta "Ścisły nadzór". Plotki i kontrowersje nie zaszkodziły jednak karierze Marii. Wręcz przeciwnie. Tuż po ukończeniu studiów dostała etat w Warszawskim Teatrze Powszechnym. Nie zagrzała tam zbyt długo miejsca, ponieważ wkrótce była dosłownie zasypywana propozycjami ról filmowych. Można ją było zobaczyć m.in. w takich produkcjach jak "Matka królów" Janusza Zaorskiego czy "Czas dojrzewania" Mieczysława Waśkowskiego. Druga z tych ról, w której Maria wcieliła się w postać narkomanki, przyniosła 23-letniej wówczas aktorce nagrodę publiczności na koszalińskim festiwalu "Młodzi i Film".

Teresa Iżewska, kadr z filmu Nafta'Iżewska zachwyciła Monroe, ale w wywiadzie powiedziała zdanie za dużo. Władze PRL zniszczyły jej karierę

Nagość jako kostium

Na pytanie, czym są dla niej roznegliżowane sceny, Maria Probosz odpowiadała po prostu:

Czym jest dla mnie nagość? Też kostiumem. Dlatego nie czuję zażenowania przed kamerą.

Maria Probosz 'Sławna jak Sarajewo' 1987 r.Maria Probosz 'Sławna jak Sarajewo' 1987 r. EAST NEWS/INPLUS

Braku oporów Marii nie podzielali jej partnerzy. Już pierwszy z nich - znacznie starszy od 15-letniej wówczas Marii tajemniczy Krzysztof - chciał ją mieć tylko dla siebie.

Krążyły plotki, że kupił mnie od rodziców za dwa miliony złotych, ale to nieprawda. On tylko wynajął mi samodzielne mieszkanie - tłumaczyła Probosz w wywiadzie dla tygodnika "Angora".

Związek rozpadł się, kiedy Maria dostała się do Filmówki. Zazdrosny był też jej pierwszy mąż - poznany w szkole filmowej Marek Probosz. Mężczyzna, choć również był aktorem, nie mógł znieść faktu, że wdziękami żony musiał "dzielić się" z jej fanami. A ich rzesza wciąż się powiększała po tym, jak Maria Probosz wystąpiła w produkcjach takich jak "07 zgłoś się", "Porno", "Mistrz i Małgorzata" i "Tulipan". Marek urządzał Marii sceny zazdrości, aż kobieta nie wytrzymała i w 1985 roku wystąpiła o rozwód. Później przyznawała, że na ślub zdecydowała się zbyt pochopnie.

Wtedy oboje nie dorośliśmy do tego uczucia. 

Brak powodzenia w miłości rekompensowały Marii Probosz sukcesy w życiu zawodowym.

Zrobiłam furorę na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Tokio, na którym reprezentowałam Polskę. Tam poznałam szefa światowego wydawnictwa "Penthouse" i otrzymałam atrakcyjne propozycje. Sam Gregory Peck podarował mi lizaka, a księżna Mandżurii Etsuko Takano chciała mnie zaadoptować na swoją córkę - mówiła aktorka w wywiadzie dla tygodnika "Angora".

Wkrótce też znów znalazła miłość. Kolejnym partnerem aktorki został operator filmowy i malarz, Zbigniew Kopania. Niestety Maria Probosz szybko zorientowała się, że wpadła z deszczu pod rynnę. Również ten mężczyzna pragnął zamknąć ją w czterech ścianach, by mieć ją tylko dla siebie.

Poczułam się sama, bezsilna, bardzo samotna. Wkrótce złapałam go z panienką w naszym łóżku - wyznała po latach.

Maria Probosz 'Alabama' 1984 r.Maria Probosz 'Alabama' 1984 r. EAST NEWS/INPLUS

Znów więc odeszła i znów źle wybrała. Tym razem padło na Czesława Nogackiego, którego poznała w 1989 r. na planie filmu "Powrót wabiszczura". To właśnie ten związek nazywa się tym, który ostatecznie pogrążył Marię Probosz.

Elżbieta CzyżewskaNazywano ją polską Monroe. Amerykański sen okazał się dla Elżbiety Czyżewskiej koszmarem

Toksyczna miłość

Będąc u szczytu kariery Maria Probosz praktycznie nie schodziła z ekranów. Dziś powiedzielibyśmy, że dosłownie "wyskakiwała z lodówki" - grała nawet w pięciu filmach rocznie, nieustannie udzielała wywiadów. Ona miała jednak poczucie, że została zaszufladkowana. Choć nie miała problemu z nagością na ekranie, nie podobało się jej, że była obsadzana "po warunkach". Pragnęła bardziej ambitnych ról, ale reżyserzy byli głusi na jej prośby. Co więcej, popularność Marii Probosz znów nie była w smak jej partnerowi. Czesław Nogacki posuwał się znacznie dalej niż jego poprzednicy.

Pił i bił. I ja piłam, z rozpaczy i niemocy. Byłam otępiała, nie przyjmowałam niczyjej pomocy. (...) Był potworem, który zrujnował mi życie. Był jak kleszcz, nie potrafiłam się od niego odczepić  - wyznała aktorka na łamach "Super Expressu".

Przyjaciele ostrzegali Marię Probosz przed Czesławem Nogackim. Mężczyzna miał w środowisku opinię hulaki i bawidamka. Ale ona była głucha na ich rady. Nogacki oczarował ją dowcipem i intelektem. A kiedy już ją zdobył, zgotował jej piekło. W domu urządzał karczemne awantury, podczas których najczęściej posuwał się do rękoczynów. Pił hurtowe ilości alkoholu, a Maria, licząc, że mąż dzięki temu spożyje mniej, piła razem z nim. Nogacki nie ograniczał się do przemocy w czterech ścianach. Często zdarzało się, że wpadał rozwścieczony na plan filmowy i podczas gdy jego żona odgrywała scenę erotyczną, awanturował się i na siłę zaciągał ją do domu. Zaborczy mężczyzna przyczynił się do tego, że reżyserzy jeden po drugim rezygnowali ze współpracy z Probosz. Często mówi się, że jej kariera aktorska skończyła się wraz z PRL-em. Istotnie, na początku lat 90. Maria Probosz była już zapomnianą gwiazdą. Brak propozycji odbił się na jej zdrowiu fizycznym i psychicznym. Kobieta nadużywała alkoholu, popadła też w depresję. Trafiła nawet do aresztu. Spędziła za kratkami 10 dni za niestawiennictwo do sądu na sprawę dotyczącą kradzieży jej własnego telewizora.

Nie zgłosiłam się tylko dlatego, że zostałam pobita i w takim stanie nie mogłam się nikomu pokazać. Nie miałam połowy twarzy! Przez osiem dni przebywałam w szpitalu na obserwacji — wyznała wiele lat później, wspominając ten mroczny okres swojego życia.

Maria Probosz 'Pogranicze w ogniu' 1988-1991Maria Probosz 'Pogranicze w ogniu' 1988-1991 EAST NEWS/INPLUS

Bez happy endu

Pod koniec życia Maria Probosz znalazła wreszcie mężczyznę, który ją szanował i rozumiał. Był nim Andrzej Hasik, miłość aktorki z młodzieńczych lat. Mężczyzna pomógł jej odbić się od dna. Para wzięła ślub w 1995 roku. Niestety, ta ostatnia, wreszcie szczęśliwa miłość, miała trwać zbyt krótko. A kariery nie dało się już odbudować, co miało zgubny wpływ na panią Marię.

Ona potrzebowała pracy w światłach kamer. Bez tego nie mogła żyć - wyjaśniał Andrzej Hasik już po śmierci aktorki.

Z czasem Marii Probosz udało się jednak pogodzić z końcem kariery. Cieszyła się życiem u boku kochającego męża. Ale właśnie wtedy, kiedy wydawało się, że wszystko zaczyna się dobrze układać, przyszedł ostateczny cios. 14 września 2010 roku Maria Probosz, chora na nowotwór trzustki, zmarła w zapomnieniu kilka miesięcy przed swymi 50. urodzinami.

Więcej o: