Sonia Bohosiewicz nie mogła powstrzymać łez po tym pytaniu. Chodzi o rodzinę

Sonia Bohosiewicz udzieliła niedawno wywiadu, w którym poruszone zostały tematy rodzinne. Aktorka dłuższą chwilę nie mogła powstrzymać łez.

Sonia Bohosiewicz nigdy nie ukrywała, jak ważna jest dla niej rodzina. Niedawno udzieliła Światowi Gwiazd wywiadu, w którym ten temat również został poruszony. Gwiazda przez czternaście lat związana była z Pawłem Majewskim, jednak ten związek nie przetrwał próby czasu. 

Zobacz wideo Maja Bohosiewicz przeżyła koszmarną podróż. Zdradziła szczegóły

Sonia Bohosiewicz zalała się łzami podczas wywiadu. Nie mogła się opanować

Co prawda, od dłuższego czasu aktorka spotyka się już z kimś innym, ale rodzina jej byłego męża jest jej bardzo bliska. Niedawno odszedł jej były teść - reżyser Janusz Majewski. Sonia Bohosiewicz nie ukrywała, że bardzo przeżyła jego śmierć. W pewnym momencie rozpłakała się, a prowadzący Andrzej Sołtysik cierpliwie czekał, aż aktorka będzie gotowa prowadzić rozmowę.

Zapamiętałam go jako osobę bardzo ciepłą, bliską ludziom. Osobę niezwykle życzliwą, wyrozumiałą wobec ludzi. Osoba z tak długim doświadczeniem filmowym spotyka się na pewno z ogromną ilością przeczytanych i napisanych książek, przemyśleń i mądrości, spotyka na drodze wiele osób, włącznie ze mną, które po prostu są dla niego głupsze

— wyznała ze łzami w oczach.

Sonia Bohosiewicz robiła wszystko, by ocalić małżeństwo. Niestety, nie udało się

Sonia Bohosiewicz i Paweł Majewski rozwiedli się niedawno. Aktorka we wcześniej wspomnianym wywiadzie wyznała jednak, że do końca próbowali walczyć o swoje uczucie. Dodała jednak, że rozwód w dzisiejszych czasach oznacza trochę coś innego niż kiedyś. A jeśli jesteście ciekawi, jak wygląda były już mąż Soni Bohosiewicz, koniecznie zajrzyjcie do naszej galerii na górze strony.

Podjęliśmy tę decyzję razem. Byliśmy przekonani i walczyliśmy bardzo długo by utrzymać się razem. […] Jesteśmy karmieni tą wersją: "Dopóki śmierć nas nie rozłączy". Ludzie żyli wtedy trochę krócej, teraz jest trochę inaczej. Mierzymy się też z innymi rzeczami. Mamy docieralność większą do siebie, do wewnątrz, czego oczekujemy. Ten cień krzyża nie wisie nad nami, że teraz popełnimy jakiś największy grzech na świecie i nie wpuszczą nas do bram niebios, jeżeli się rozwiedziemy

— mówiła.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.