Takie wieści z domu Englertów. "Wystarczy tego dyrektorowania"

Beata Ścibakówna w jednym z ostatnich wywiadów zdradziła, jak czuje się Jan Englert, który od wielu lat żyje z tętniakiem aorty szyjnej. Aktorka zdradziła też, że w pewnej kwestii nie może dogadać się z mężem.

Beata Ścibakówna i Jan Englert tworzą duet nie tylko w życiu prywatnym, ale również na płaszczyźnie zawodowej. Małżonkowie udowadniają, że duża różnica wieku w związku nie jest żadną przeszkodą. Para pobrała się w 1998 roku i do dziś tworzy udaną relację. Bywa jednak, że aktorzy nie zgadzają się w pewnych kwestiach. W rozmowie z portalem ShowNews Ścibakówna wyznała, że nie jest w stanie przekonać swojego męża do przejścia na emeryturę.

Zobacz wideo Gwiazdy narzekają na za niskie emerytury i ratują się dalszą aktywnością zawodową

Beata Ścibakówna chce, żeby Jan Englert przeszedł na emeryturę. "Wystarczy tego dyrektorowania"

Jakiś czas temu Jan Englert wyznał, że od wielu lat żyje z tętniakiem aorty szyjnej. Artysta jest już w wieku, w którym wyklucza się leczenie operacyjne. Na szczęście aktor czuje się dobrze i nadal jest aktywny zawodowi, co potwierdziła jego żona, Beata Ścibakówna, w rozmowie z serwisem ShowNews.

Dostaje sporo nowych propozycji filmowych i teatralnych. Bardzo dobrze sobie z tym radzi i działa. Trzymam za niego kciuki

- powiedziała. Aktorka zdradziła także, że od dłuższego czasu próbuje namówić ukochanego do przejścia na emeryturę. Na razie nie ma jednak na to szans. "On jest człowiekiem pasji. On jest człowiekiem akcji, człowiekiem pracy. Ja nawet mu mówię, ‘skończ już, wystarczy tego dyrektorowania, odpocznij sobie’. Ale chyba trudno byłoby mu przejść nad tym do porządku dziennego. On jest człowiekiem bardzo aktywnym, taki jest i będzie" - podsumowała Ścibakówna.

Beata Ścibakówna wściekła na młodych aktorów. "No chociaż jakiś szacunek"

Jakiś czas temu Beata Ścibakówna pojawiła się w programie "Moontalk". Podczas wywiadu żona Jana Englerta nie zostawiła suchej nitki na aktorach młodego pokolenia. Według niej są roszczeniowi i zbytnio się spoufalają. "Przychodzi ‘gwiazda’ po szkole teatralnej i od razu do mnie mówi po imieniu... Hej, no nie! No chociaż jakiś szacunek. Ja mogę przejść na ‘ty’, ale to ja mam powiedzieć, że ‘mam na imię Beata’, a nie ktoś mówi: ‘Cześć, a mogłabyś coś tam?’. Przepraszam, ale jednak w teatrze jest ta hierarchia i ja uważam, że to jest zdrowe, bo trzeba pomalutku się wspinać. Chyba że ktoś ma już osiągnięcia, ale to też nie znaczy, że musi się zachowywać jak ‘gwiazda’, w tym złym znaczeniu" - mówiła oburzona.

Uważacie, że Jan Englert powinien posłuchać żony?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.