Mąż nakrył Ewę Wencel w łóżku z Bogusławem Lindą. "Uciekł przez taras, ale zostawiając spodnie"

Bartosz Pańczyk
Zanim jej życie prywatne się ustabilizowało, Ewa Wencel szukała szczęścia u boku różnych mężczyzn. W czasie, gdy gwiazda "M jak miłość" była żoną prawnika, pozwoliła sobie m.in. na romans z przyjacielem domu, którym był Bogusław Linda.

W "M jak miłość", "Mamuśkach" i "Czasie honoru" - czyli swoich najpopularniejszych serialach - wcielała się w apodyktyczne kobiety, które nie miały szczęścia w miłości i wtrącały się w życie dzieci. Tymczasem prywatnie bardzo się od nich różniła. Zanim ułożyła sobie życie prywatne, Ewa Wencel ponoć nie mogła opędzić się od mężczyzn. Kilka lat temu były mąż aktorki opowiedział o jej miłosnych przygodach z innymi. Wtedy wyszło na jaw, że urokowi dyrektorki warszawskiego Teatru Kwadrat uległ nawet mężczyzna, którego uważał za przyjaciela i często bywał w ich domu. Mowa o Bogusławie Lindzie.

Zobacz wideo Anna Seniuk wierzy w miłość w dojrzałym wieku

Ewa Wencel ma za sobą burzliwe życie miłosne 

Ewa Wencel przez wiele lat była żoną prawnika Erwina Wencela. Razem wychowywali syna Andrzeja. Ukochany aktorki podobnie jak ona obracał się w artystycznym środowisku i przez 25 lat był agentem Bogusława Lindy, z którym się zaprzyjaźnił. Ich relacje były na tyle bliskie, że został nawet ojcem chrzestnym córki aktora. Tym bardziej zaskakujący okazał się powód zakończenia znajomości ich rodzin, co ponad dwie dekady temu wzbudzało wiele emocji na salonach. Jednak na oficjalne wyjawienie w mediach prawdy, mąż Ewy Wencel czekał, aż jego syn oraz córka Lindy będą pełnoletni. Co takiego między nimi zaszło? - To jest taka przyjaźń męska, o jakiej się marzy. Była dla mnie rzeczą niebywale cenną, więc mój dom był domem Bogusia i mam wrażenie, że jego dom był również moim domem. Oddałem mu do dyspozycji mój gabinet, gdzie było osobne wygodne łóżko. Ja położyłem się spać na kanapie w salonie - mówił Erwin Wencel w rozmowie z se24.tv o nocy, która wywróciła jego życie do góry nogami.

Po jakimś czasie się przebudziłem (...) Delikatnie podszedłem więc do drzwi, uchyliłem je i wtedy zobaczyłem, jak moja naga żona Ewa Wencel kocha się z Bogusiem nagim w moim łóżku. [Bogusław Linda - przyp. red.] uciekł przez taras, ale zostawiając spodnie i pod poduszką swój pistolet. I przez płot uciekł do domu. Małżeństwo moje się przez to rozleciało. Przyjaźń się skończyła

- podsumował. 

Początkowo mężczyzna był skłonny wybaczyć Ewie skok w bok. Według jego relacji aktorka nie zamierzała niestety rezygnować z szukania szczęścia z innymi. - Ona jednak poszła w tę dekadencję dalej i zamiast skrócić swój temperament do zdrad, kontynuowała go. Myślałem, że po tej przygodzie z Bogusiem, żona już nic ciekawszego nie wymyśli. Okazało się, że przebiła tę historię z Bogusiem. Kiedyś mi oświadczyła, że leci do Fatimy lub Lourdes modlić się za nasz upadający związek. Odwiozłem ją na lotnisko. Do domu, żeby mnie przypilnować, przyjechała jej siostra. A tymczasem okazało się, że żona poleciała do Chin ze swoim nowym kochankiem (...) To był ostateczny koniec naszego związku - dodał.

Ani Ewa Wencel, ani Bogusław Linda nigdy nie odnieśli się do plotek dotyczących ich rzekomego romansu. Aktorka zapytana przez Plejadę w 2022 roku, czy ma zamiar rozliczyć się z krążącymi na jej temat plotkami, odpowiedziała: - Nie. Uważam, że w pewnych sytuacjach milczenie jest złotem.

 

"M jak miłość" uprzykrzyło jej życie

Pikanterii dodaje fakt, że po rozstaniu z Ewą Wencel jej mąż związał się z Iloną Łepkowską. A właśnie u królowej polskich seriali w "M jak miłość" grała wtedy jego żona. Gdy ich związek ujrzał światło dzienne, niedługo później aktorka rozstała się z produkcją i grana przez nią Janeczka zniknęła z ekranu. Był to rok 2007. Aktorka oficjalnie zaprzeczyła po latach, jakoby jej decyzja o odejściu z serialu, miała coś wspólnego ze scenarzystką i jej byłym mężem. Przyznała, że miała dość popularności, bo gdy była gwiazdą hitu Dwójki, oglądało go nawet ponad dziesięć milionów widzów, co mocno utrudniało jej codzienność. - W czasach największej popularności serialu trudno było mi wejść do centrum handlowego. Gdy się spieszyłam, a widziałam, że idzie za mną grupa wycieczkowa z prośbą o wspólne zdjęcia, to wchodziłam do pierwszego lepszego sklepu. Bywało tak, że chciałam kupić wino w sklepie, a kasjerka nie chciała mi sprzedać. A wszystko przez to, że grałam kobietę mierzącą się z alkoholizmem - wyznała w rozmowie z Plejadą. 

Odeszłam z „M jak miłość", bo poczułam, że chcę pójść trochę inną drogą. Zależało mi na tym, żeby się rozwijać i robić nowe rzeczy. Mogłam już sobie na to pozwolić.  To nie była łatwa decyzja, ale wiedziałam, że dobrze robię. Zaproponowano mi pisanie "Czasu honoru" i na tym chciałam się skupić 

- zdradziła. Kilka lat później odrzuciła propozycję powrotu do roli Janeczki. Czy dziś by ją przyjęłaby? - Nie wiem, czy byłabym na to gotowa. Chyba wolałabym zagrać w czymś zupełnie nowym - podsumowała.

Ewa Wencel i Małgorzata Pieńkowska w serialu 'M jak miłość'.Ewa Wencel i Małgorzata Pieńkowska w serialu 'M jak miłość'. Fot. 'M jak miłość' / TVP VOD

Ukrywała, że wymyślała losy bohaterów "Czasu honoru"

W 2008 roku widzowie zobaczyli Ewę Wencel we wspomnianym "Czasie honoru". W historycznym serialu Dwójki we wszystkich sezonach wcielała się w matkę Wandy - Helenę. Dopiero po jakimś czasie okazało się, że odpowiada też za jego scenariusz. - Kiedy padła propozycja pisania "Czasu honoru", byłam tuż po nagrodzie w Gdyni za rolę w "Placu Zbawiciela". Wydawało mi się, że użycie prawdziwego nazwiska nie będzie stosowne, bo nadamy rozgłos czemuś, co jeszcze nie powstało. Wpadłam na pomysł podpisywania się nazwiskiem najstarszego brata mamy - Jerzego Matysiaka. Był AK-owcem, po wojnie go więziono - powiedziała w "Nowej Trybunie Opolskiej". Z tyłu głowy miała jednak myśl, że to historia o Mostowiakach pozwoliła jej odcinać kupony i realizować na innych płaszczyznach.

Cieszę się, że mogłam zagrać w "M jak miłość", bo otworzyło mi to drzwi do robienia innych rzeczy. Przez to, że stałam się popularniejsza i widzowie chcieli mnie oglądać, częściej grałam w teatrze

- stwierdziła na Plejadzie.

Od kilku miesięcy Ewa Wencel jest dyrektorką Teatru Kwadrat. W ostatnich latach poza licznymi spektaklami zagrała w takich produkcjach filmowych i telewizyjnych jak: "Powidoki", "Młody Piłsudski", "Chyłka. Oskarżenie", "Dzisiaj śpisz ze mną", "Każdy wie lepiej", "Pajęczyna". Najbardziej doceniona przez krytyków i branżę filmową jest jednak jej rola Teresy z 2006 roku w "Placu Zbawiciela". Aktorka zagrała w nim, gdy rozstawała się z mężem. - Pojawiły się wspaniałe recenzje, otrzymywałam nagrody na festiwalach, np. w Gdyni i Poznaniu, wyróżniono mnie Orłem. Czułam, że te wszystkie lata mojej wytrwałej drogi w tym zawodzie zostały w końcu dostrzeżone. Uskrzydliło mnie to. A było mi to w tamtym momencie bardzo potrzebne, gdyż prywatnie przechodziłam przez najtrudniejszy czas w moim życiu. (...) Wszystko, co zaczęło się dziać wokół mnie po premierze "Placu Zbawiciela", bardzo mnie wzmocniło - wyznała. Od wielu lat jest związana ze scenarzystą Jarosławem Sokołem. 

Ewa Wencel, Maja Ostaszewska i Łukasz Konopka w serialu 'Czas honoru'.Ewa Wencel, Maja Ostaszewska i Łukasz Konopka w serialu 'Czas honoru'. Fot. screen 'Czas honoru' / TVP VOD

Zdradziłeś kiedyś partnera/partnerkę?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.