Iwona Pavlović o swoich zarobkach. Wspaniała o emeryturze. "Miałam świadomość, że..."

Iwona Pavlović w najnowszym wywiadzie wyznała, na co najchętniej wydaje pieniądze. W pewnym momencie powiedziała też o emeryturze. Nie wiąże z nią dużych nadziei.

Emerytury polskich gwiazd to w ostatnim czasie bardzo głośny temat. Przypomnijmy, że ostatnio podawano, że były lider Budki Suflera Krzysztof Cugowski ma 1722 zł emerytury. Jeszcze niższą emeryturę ma Maryla Rodowicz, która dostaje z ZUS-u jedynie 1670 zł miesięcznie. Głodowe emerytury mają również Ryszard Rynkowski oraz Karol Strasburger. "Bardzo niska, jakby jej nie było" - powiedział, gospodarz "Familiady", po czym dodał, że miałby problem, by opłacić z niej rachunki. Teraz głos w sprawie emerytur zabrała Iwona Pavlović

Zobacz wideo Iwona Pavlović o formie Maffashion. Analizuje, z czego wynika "najsłabszy taniec"

Iwona Pavlović o emeryturze

Iwona Pavlović od samego początku jest związana z programem "Taniec z gwiazdami". Za stołem jurorskim zasiadała, kiedy taneczne show emitowane było jeszcze w TVN, a także później, kiedy program trafił do Polsatu. Sędziuje również wiele międzynarodowych turniejów tanecznych najwyższej rangi. Jak sama przyznaje, od lat prowadzi też własną działalność gospodarczą. Jej mąż jest też dobrze prosperującym przedsiębiorcą. Pavlović raczej nie narzeka więc na brak środków na koncie. W najnowszej rozmowie z Wiktorem Krajewskim dla portalu Wprost poruszyła jednak temat pieniędzy. Wspomniała także o emeryturze. Czarna Mamba nie robi sobie nadziei, że ta zapewni jej godne życie. 

Jestem poukładana i lubię mieć świadomość, że jestem finansowo zabezpieczona. Nigdy nie pracowałam na etacie i prowadzę od zawsze własną działalność gospodarczą, więc miałam świadomość, że emerytura nie będzie za wysoka i stąd mój pomysł inwestowania swoich dochodów

- wyznała. 

Iwona Pavlović mówi o pieniądzach i wspomina o "rozpuście"

Na tym temat pieniędzy się nie zakończył. Jurorka "Tańca z gwiazdami" ma świadomość, że teraz zarabia, bo jest popularna. Jednak wie też, że jej pięć minut sławy w końcu minie. Póki co widzi jednak zalety i wady tego, że jest rozpoznawalna. 

Często śmieję się, że popularność zmieniła jeszcze jedną rzecz w moim życiu: albo mam coś za darmo, albo za drogo. Czasem dostaję coś w prezencie, a czasem ceny są dla mnie podniesione. W warzywniaku zdarza się, że dostaję lepsze jabłuszka czy truskaweczki. Zmieniła się moja sytuacja finansowa, bo moje gaże urosły. To bardzo ważny aspekt ekonomiczny

- mogliśmy przeczytać. Zapytana o to, czy lubi szastać pieniędzmi, przyznała, że zdarzają jej się zakupowe szaleństwa. Zdradziła też, na co wówczas wydaje część pensji. "A gdy nachodzi mnie ochota na rozpustę, to są to ubrania, buty oraz podróże. Jeśli chodzi o ubrania, nie jestem markowa. Marka kompletnie nigdy mnie nie interesowała i nie interesuje. Nie muszę mieć Diora czy Gucci. Czasami mnie to bawi, że ludzie gotowi są zabić się za metkę. Ja zagranicznych metek mieć nie muszę. Noszę dużo polskich firm. A za cenę torebki wolę razem z mężem pojechać na wycieczkę" - wyznała. 

Co sądzisz o niskich emeryturach gwiazd?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.