"Va Banque". Artur Baranowski nie powtórzył sukcesu. Poległ na pytaniu o drapieżną rybę

Artur Baranowski nie kazał na siebie długo czekać. Słynny rekordzista programu "Jeden z dziesięciu" wrócił do telewizji i zmierzył się w teleturnieju "Va Banque". Tym razem nie szło mu tak świetnie jak kiedyś.

Artur Baranowski wrócił do gry. 3 kwietnia w TVP2 wyemitowano premierowo 747 odcinek "Va Banque" z jego udziałem. Słynny ekonomista ze Śliwnik kilka miesięcy temu pobił niewiarygodny rekord w programie "Jeden z dziesięciu", przechodząc tym samym do historii programu. Przypomnijmy, że w programie Tadeusza Sznuka wszedł do finału z kompletem szans. Odpowiedział na trzy pytania skierowane do wszystkich finalistów, a kolejne brał wyłącznie "na siebie". Nie pomylił się ani razu i ukończył teleturniej z imponującym wynikiem 803 punktów! Nikt wcześniej tego nie dokonał. Jak było w "Va Banque"? Rekordzista zdecydował się założyć taki sam czarny golf, który wcześniej przyniósł mu szczęście.

Zobacz wideo Szapołowska chce wrócić do teatru, ale ma problem

Artur Baranowski nie powtórzył sukcesu z "Jeden z dziesięciu". Nie wygrał programu "Va Banque"

Artur Baranowski w programie "Va Banque" przez pierwsze minuty był zdenerwowany i nie mógł dojść do głosu. Zmierzył się z Maciejem, radcą prawnym z Wrocławia i Markiem, chemikiem ze Skawiny, który wygrał poprzedni odcinek. W krótkiej rozmowie z Radosławem Kotarskim, nowym gospodarzem teleturnieju, uczestnicy opowiedzieli o swoich zainteresowaniach i pasjach. Okazuje się, że pasją Marka jest morsowanie, Maciej interesuje się pięściarstwem, Artur zaś lubi układać kostkę Rubika. Jego rekord to 15 sekund - zdradził. Tymczasem po pierwszej rundzie nie był na prowadzeniu i miał najmniej pieniędzy. Podczas gdy Marek zdobył 3 tys. zł., a Maciej 1700 zł, na koncie Baranowskiego było tysiąc złotych. Później zaczęło mu iść lepiej i częściej udawało mu się odpowiadać na pytanie.

W drugiej rundzie wiedział m.in. jakich znamy przedstawicieli chrząszczy czy gdzie gwiazdozbiorem jest panna. Zgadł też jak nazywa się stolica Galicji oraz jak nazywa się stolica Katalonii. Po drugiej rundzie awansował na drugie miejsce. Na jego koncie było 5 tys. zł. Kategorią finałową okazały się ryby Bałtyku. "Ten kolor ości wyróżnia belonę, drapieżną rybę morską" - brzmiało ostatnie pytanie w nowym odcinku "Va Banque". Mogło zmienić wszystko. Baranowski obstawił 3. tys. zł i postawił błędne pytanie. "Która ryba ma czarne ości?" - zapytał. Wielkim zwycięzcą okazał się Marek z wynikiem 5799 zł. Artur Baranowski zajął drugie miejsce i opuścił program z upominkiem oraz tysiącem złotych.

Zainteresowanie mediów go przytłoczyło

Po swoim spektakularnym występie w "Jednym z dziesięciu" Artur Baranowski znalazł się w centrum zainteresowania mediów. Dziennikarze przyjeżdżali pod jego dom, rozpytywali o niego sąsiadów i rodzinę. On wolał jednak pozostać anonimowy. Nie udzielał wywiadów, nie wypowiadał się publicznie. Niestety mężczyźnie nie udało się dotrzeć na nagranie Wielkiego Finału "Jednego z dziesięciu". Wszystko przez awarię auta. W jego imieniu wypowiadał się m.in. ojciec. - Mieszkamy tu spokojnie, cicho. A tu nagle wszyscy chcą rozmawiać z synem. On nie ma na to siły, nie jest przygotowany. Nikt by tego nie wytrzymał, człowiek by zwariował - mówił w rozmowie z "Gazetą Wyborczą". Przy okazji podkreślił, że jest bardzo dumny z syna. - Dzwoni cała rodzina, piszą koledzy z okolicy i znajomi ze studiów - dodał. O Baranowskim mówił też Włodzimierz Pietruszewski, sołtys wsi Śliwniki. - Pokazał coś niesamowitego. Nieśmiały, spokojny, skromniutki. W jego wieku czasem chłopaki jeszcze rozrabiają, a on ma 28 lat, a jest z niego bardzo dojrzały facet - przyznał w Wirtualnej Polsce. Więcej zdjęć z nowego odcinka "Va Banque" z Arturem Baranowskim, znajdziesz w galerii na górze strony.

Artur Baranowski w pierwszej rundzie 'Va Banque'.Artur Baranowski w pierwszej rundzie 'Va Banque'. Fot. screen 'Va Banque' / TVP2

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.