"Szkło kontaktowe". Widz pozwolił sobie na dziwny żart z urody członków programu. Reakcja Markowskiego natychmiastowa

Telefony ze "Szkła kontaktowego" bywają prawdziwą bombą. Tak stało się w ostatnim odcinku programu TVN24, kiedy pan Wiesław pozwolił sobie na niewybredny żart dotyczący innych osób z produkcji. Reakcja gospodarza była natychmiastowa.

"Szkło kontaktowe" emitowane jest na antenie TVN24 od 25 stycznia 2005 roku. Satyryczny program polega nie tylko na komentowaniu w studiu rzeczywistości politycznej z przymrużeniem oka przez prowadzącego i jego gościa. Stałą częścią produkcji są telefony od widzów. Te bywają czasem mocno nieprzewidywalne i wprawiają gospodarzy w zakłopotanie. Nie inaczej było w ostatnim odcinku programu. Tym razem za sprawą telefonu pana Wiesława. "Powiem, że bardzo mi przykro, że nie ma tej pięknej dziewczyny, bo ona zawsze ociepla wizerunek, ale jest tylko dwóch panów, a na Podkarpaciu jest takie pojęcie..." - powiedział i nie dokończył zdania, bo prowadzący program wszedł mu w słowo. Co było dalej?

Zobacz wideo Grażyna Szapołowska nie wierzy w powodzenie telewizji Jarosława Kaczyńskiego

Grzegorz Markowski staje w obronie koleżanek ze "Szkła kontaktowego"

Grzegorz Markowski udowodnił, że jest czujny jak ważka. Gdy usłyszał, że telefon pana Wiesława zmierza w złym kierunku i nie wiadomo, co jeszcze powie, upomniał fana programu. "Panie Wiesławie, muszę tyradę panu zrobić. Jak pan chce do naszych koleżanek mówić w ten sposób, że one są od tego, by ocieplały wizerunek, to naraża się pan na niebezpieczeństwo" - powiedział. Osoby w studiu nie kryły zakłopotania, co było widać po ich minach, a pan Wiesław dalej kontynuował swoją myśl. 

Jest na Podkarpaciu takie powiedzenie, że jeśli faceta na pierwszy rzut oka można odróżnić od motopompy, to jest przystojny. Panowie, jesteście przystojnymi prowadzącymi, niech tak zostanie

- odparł przez telefon widz. Doczekał się puenty prowadzącego. "Jakby pan nam powiedział, że wyglądamy jak motopompa, to też byłoby to coś intrygującego" - podsumował Grzegorz Markowski i podziękował rozmówcy za telefon.

"Szkło kontaktowe" ma za sobą wielką aferę

Przypomnijmy, że w ostatnich miesiącach nie brakowało krępujących telefonów w "Szkle kontaktowym". Dotyczyły one wtedy afery w programie, która wybuchała w maju 2023 roku i ciągnęła się długimi tygodniami. Wszystko przez słowa Krzysztofa Daukszewicza, który zapytał Piotra Jaconia, ojca transpłciowej córki, "jakiej jest dzisiaj płci". Było to nawiązaniem do skandalicznej wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego o osobach transpłciowych, którą chwilę wcześniej komentowano na wizji. Po tym satyryk został zawieszony, choć był w programie od początku jego istnienia. Później twórcy programu zdecydowali, by gdy wróci, ograniczyć jego rolę w produkcji. Według ich koncepcji nie byłby już gościem w wydaniach na żywo, a jedynie nagrywałby wcześniej materiały, które od czasu do czasu puszczano by na antenie. Krzysztof Daukszewicz się na to nie zgodził, a w geście solidarności z programu TVN24 zrezygnował nie tylko Robert Górski, lecz także Artur Andrus. To bardzo nie podobało się widzom i wiele razy mówili, że tęsknią za osobami, które odeszły z programu. Później Daukszewicz i Jacoń nie szczędzili sobie w mediach złośliwych opinii i komentarzy. Obecnie w programie poza Grzegorzem Markowskim i Tomaszem Sianeckim, można oglądać np. Michała Kempę, Katarzynę Kwiatkowską czy Katarzynę Kasię.

Michał Kempa w 'Szkle kontaktowym'Michał Kempa w 'Szkle kontaktowym' Michał Kempa w 'Szkle kontaktowym', TVN

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.