Górska w poruszających słowach o chorobie. "Byłam przekonana, że to moje ostatnie święta"

4 lutego Joanna Górska wystąpiła w programie "Pytanie na śniadanie" w innej roli. Tym razem zasiadła na kanapie jako gość. Opowiedziała o swoich zmaganiach z rakiem. Dziennikarka wyznała, że była w najczarniejszym momencie swojego życia. Myślała, że nie dożyje następnych świąt.

Joanna Górska zadebiutowała z Robertem Stockingerem w programie "Pytanie na śniadanie" 19 stycznia. Wcześniej widzowie mogli oglądać dziennikarkę w stacjach Polsat oraz Polsat News. 4 lutego prezenterka pojawiła się na antenie TVP w zupełnie innej roli. Tym razem "Pytanie na śniadanie" poprowadzili Beata Tadla oraz Tomasz Tylicki, a Joanna Górska i jej partner, Robert Szulc, byli gośćmi na kanapie. Dziennikarka wróciła wspomnieniami do momentu, w którym dowiedziała się, że ma raka piersi. Opowiedziała o diagnozie i o swoich zmaganiach z chorobą. 

Zobacz wideo Paulina Chylewska o transferach gwiazd z Polsatu do TVP. Chciałaby wrócić na stare śmieci?

"Pytanie na śniadanie". Joanna Górska pracowała podczas choroby. "Zakładałam perukę"

Na początku programu Beata Tadla i Tomasz Tylicki powitali swoją redakcyjną koleżankę i jej partnera, Roberta Szulca. Joanna Górska i jej ukochany wystąpili w koszulkach swojej fundacji "Silni sobą". Organizacja powstała po tym, jak dziennikarka dowiedziała się o tym, że choruje na raka. Beata Tadla zapytała Joannę Górską, czy jej partner był pierwszą osobą, do której zadzwoniła po usłyszeniu diagnozy. - Ja po prostu napisałam wiadomość, żeby się skontaktował z profesorem - odpowiedziała. Dziennikarka dodała, że przeprowadziła rozmowę sama ze sobą. - Pamiętam to, bo to było na parkingu, była bardzo deszczowa pogoda, lał deszcz, a ja tak strasznie płakałam. Musiałam dać sobie ten czas - mówiła w śniadaniówce. Robert Szulc stwierdził, że zmagania jego ukochanej z rakiem były prawdziwą walką. - Wiedzieliśmy, że będzie leczenie farmakologiczne, bardzo ciężkie, wiedzieliśmy, że będą czerwone i białe chemie, że będzie operacja i naświetlania - mówił partner dziennikarki. Proces leczenia Joanny Górskiej trwał przez dziesięć miesięcy. Dziennikarka wyznała, że robiła wszystko, aby rak nie zmienił jej codzienności. - Ja w czasie leczenia pracowałam na innej antenie. Zakładałam perukę, przyklejałam rzęsy i prowadziłam poranny program, ale to była dla mnie forma terapii - wyznała Joanna Górska. 

Joanna Górska w 'Pytanie na śniadanie'Joanna Górska w 'Pytanie na śniadanie' Fot. 'Pytanie na śniadanie' / TVP / screenshot

"Pytanie na śniadanie". Joanna Górska myślała, że nie przeżyje do następnych świąt

Joanna Górska opowiedziała o swoim kryzysie podczas leczenia. - Byłam przekonana, że święta 2018 to są moje ostatnie święta. Wtedy byłam w najczarniejszej sytuacji. Robert mnie zapytał, po co tyle robisz jedzenia, przecież my tego nie zjemy przez tego święta. (...) Powiedziałam, w razie co to będziecie mieli na Wielkanoc, zamrożę wam, to sobie weźmiecie, jak już mnie nie będzie - powiedziała na antenie. Joanna Górska dodała, że była w pełni przekonana, że to są jej ostatnie święta. Dziś dziennikarka cieszy się życiem, wychowuje syna i pomaga innym, prowadząc fundację. ZOBACZ TEŻ: Dziennikarka zmaga się z zaawansowanym nowotworem. Ogłosiła to na wizji ze łzami w oczach

 
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.