Nowa szefowa "Pytania na śniadanie" jest "wyzywana od najgorszych". Zdradziła, dlaczego zwolniła wszystkich prezenterów

Nowa szefowa "Pytania na śniadanie" przyznaje, że rozpoczynając rewolucję w śniadaniówce, wiedziała, że spadnie na nią fala hejtu. Zdradziła jednak, dlaczego zdecydowała się na zwolnienie starej obsady programu.

Od 20 grudnia w TVP zaszły duże zmiany. Te dotknęły nie tylko pracowników programów informacyjnych, ale również formatów rozrywkowych. Największa rewolucja zaszła w "Pytaniu na śniadanie", z którego sukcesywnie zwalniani byli kolejni prowadzący. Jeszcze niedawno widzowie mieli nadzieję, że ze starej obsady śniadaniówki pozostaną przynajmniej Katarzyna Cichopek i Maciej Kurzajewski, a także Tomasz Kammel i Izabela Krzan. Nic z tego - oni także pożegnali się z formatem. Za zmiany w "Pytaniu na śniadanie" odpowiedzialna jest nowa szefowa programu - Kinga Dobrzyńska, która jak twierdzi, musiała dokonać zwolnień.

Zobacz wideo Szelągowska o pracy w TVP. Rozważa powrót po przejęciu władzy przez rząd Tuska?

Nowa szefowa "Pytania na śniadanie" o zwolnieniach

Niedawno Kinga Dobrzyńska w rozmowie z Wirtualnymi Mediami twierdziła, że wraz ze zwolnieniem Roberta Rozmusa nie planowała  "więcej zmian wśród wydawców, podwydawców i reporterów". Zmiany jednak zaszły, bo z formatem pożegnały się dwa duety gospodarzy formatu - Katarzyna Cichopek i Maciej Kurzajewski oraz Tomasz Kammel i Izabela Krzan. Wówczas Dobrzyńska twierdziła, że w "Pytaniu na śniadanie" będzie "pięć par, które będą prowadziły program w tygodniu i jedna para rotacyjnie co pięć tygodni pojawi się w sobotę i niedzielę". Taki układ miał zapewnić lepszą współpracę prezenterów z wydawcami. Teraz w rozmowie z Pudelkiem, twierdzi, że zatrudniła kolejne dwie pary (przypomnijmy, że obecnie w zespole śniadaniówki są Klaudia Carlos i Robert El Gendy oraz Joanna i Górska Robert Stockinger).

Nowy duet wchodzi w najbliższą sobotę i poprowadzi od razu trzy wydania programu, kolejna para zadebiutuje najprawdopodobniej 1 lutego. Nie chciałabym, by te osoby były też nazywane gwiazdami - to są dziennikarze, profesjonaliści - mówiła w rozmowie z portalem.

Na tym nie koniec. W tej samej rozmowie przyznała, że zmiany były konieczne. Byli prowadzący, jak twierdzi, nie byli bezstronni. Dobrzyńska podkreśliła jednocześnie, że jest świadoma tego, że wyrzucając ich, naraziła się na niechęć widzów.

Zdaję sobie sprawę, że jestem wyzywana teraz od najgorszych, ale, proszę mi uwierzyć, nie wyrzuciłam nikogo za to, że pracował w tej redakcji do tej pory. Pożegnałam się po prostu z osobami, które zachwiały dziennikarstwo. Dziennikarz jak sędzia, musi być bezstronny - powiedziała Pudelkowi.

Widzowie o zwolnieniach w "Pytaniu na śniadanie"

Wystarczy zerknąć na fanpage śniadaniówki w mediach społecznościowych, by zauważyć, że widzowie nie są zadowoleni ze zmian, które zaszły w ostatnim czasie w "Pytaniu na śniadanie". Fani programu nie tylko tęsknią za starą obsadą, ale również nie dają zbyt dużych szans nowym prowadzącym. Przypomnijmy, że Robert Stockinger i Joanna Górska zostali skrytykowani przez widzów, jeszcze nim zadebiutowali w formacie. Wiele osób zapowiada też bojkot programu i nie zamierza oglądać nowych odcinków.

Wesprzyj WOŚP, licytując aukcje Plotka! Zdobądź podwójne VIP zapro na Fame MMA20 w Krakowie, pałacowe spotkanie z książęcą parą lub twój event w gwiazdorskiej relacji. Pomagamy!

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.