Maciej Damięcki często powtarzał, że "aktorstwo uratowało mu życie". Otwarcie mówił o swojej chorobie

Maciej Damięcki dwukrotnie usłyszał, że jest poważnie chory. Gdy był dzieckiem, okazało się, że ma raka tarczycy. Uratowano go dzięki wyjazdowi do Szwecji, który pomogli zorganizować filmowcy. W 2009 roku po raz kolejny dowiedział się, że ma nowotwór. Tym razem był to rak prostaty. Aktor opowiadał o swojej chorobie i zachęcał mężczyzn do tego, by regularnie się badali. - Chłopcy wychowywani są tak, żeby o pewnych rzeczach po prostu nie mówić. Warto to zmienić - przekonywał. 29 listopada aktora pożegnała jego rodzina, przyjaciele i widzowie. Maciej Damięcki zmarł w wieku 79 lat.

Maciej Damięcki urodził się 11 stycznia 1944 roku we wsi Podszkodzie w województwie świętokrzyskim. Był synem aktorskiej pary - Dobiesława Damięckiego i Ireny Górskiej-Damięckiej. Przed II wojną światową Damięccy mieszkali w Warszawie, ale musieli wyjechać ze stolicy, bo naziści byli przekonani, że mieli oni coś wspólnego ze śmiercią aktora Igo Syma, który został zastrzelony za kolaborację na mocy wyroku Związku Walki Zbrojnej.

Zobacz wideo "Jakim będziesz aktorem? Będziesz świetnym aktorem!". Aktorski klan Damięckich

Dobiesław Damięcki, mieszkając w Świętokrzyskiem, podawał się za nauczyciela przesiedlonego z okolic Poznania. Funkcjonował wówczas pod fałszywym nazwiskiem - Bojanowski. Z tego powodu zarówno Maciej Damięcki, jak i jego starszy o trzy lata brat Damian urodzili się właśnie jako Bojanowscy.

Dobiesław DamięckiDobiesław Damięcki Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Maciej Damięcki nie był grzecznym chłopcem. Wyrzucili go nawet z przedszkola

Gdy nadarzyła się okazja, Damięccy wrócili do Warszawy i zamieszkali w budynku, w którym dziś znajduje się klub SPATIF. Z wywiadów z Maciejem Damięckim wynika, że nie był on grzecznym dzieckiem - aktor wspominał m.in., że został wyrzucony z przedszkola za kłamstwo, a z harcerstwa za to, że starł chustą kawę ze stolika.

Maciej Damięcki i jego starszy brat od dziecka mieli kontakt ze światem teatru. Ich rodzice podróżowali po Polsce, grając w różnych sztukach, dlatego w opiece nad chłopcami pomagała im opiekunka, pani Maria Kiliańska. Podczas rozmowy z Plejadą Damięcki przyznał, że nie pamięta, aby kiedykolwiek zastanawiał się nad wyborem zawodu. Teatr był dla niego drugim domem, dlatego nie wyobrażał sobie innego życia i poszedł w ślady rodziców - podobnie z resztą jak jego brat.

 W 'Uczniu diabła' Shawa ojca wieszali. Więc rzucaliśmy kulki papieru na scenę z okrzykiem: 'Nie wieszać tatusia!'. Przedstawienie przerywano. Gdy grano 'Plecy' Jurandota, suflerka siedząca za kulisami z jednej strony sceny pokazała Dudkowi (Damianowi Damięckiemu - red.) siedzącemu za kulisami po drugiej stronie sceny, że ma rurkę z kremem. Na co Dudek przemaszerował przez scenę, mówiąc do matki grającej wtedy młodziutką aktorkę: 'Mama, idę po rurkę' - opowiadał Damięcki o swoim dzieciństwie w rozmowie z 'Dużym Formatem'.

Kiedy był dzieckiem, zachorował na nowotwór. Pomogli filmowcy

Maciej Damięcki zadebiutował jako aktor, będąc dzieckiem. Pierwszą rolę zagrał w sztuce "Wieczór zbrodniarzy", która była wystawiana na małej scenie Teatru Dramatycznego w Warszawie. Szybko też wystąpił w filmie. W 1958 roku 14-letni wówczas Damięcki miał zagrać w "Królu Maciusiu I". Tak się jednak nie stało.

Umowa była już podpisana i ktoś z produkcji zauważył, że zamiast dołka, mam górkę na szyi. Skierowano mnie do lekarza i okazało się, że to nowotwór, do tego złośliwy. Natychmiast wysłano mnie do Szwecji na operację. Gdyby nie to, że produkcja filmu pomogła w wyjeździe, pewnie już bym nie żył. W Polsce medycyna nie była jeszcze na takim poziomie, a moich rodziców nie byłoby stać na wysłanie mnie na leczenie za granicę. Dlatego często powtarzam, że aktorstwo uratowało mi życie. W Szwecji wycięto mi tego guza, ale przy okazji uszkodzono mi struny głosowe. O mały włos nie straciłem głosu, ale na szczęście wszystko dobrze się skończyło - mówił aktor w wywiadzie z Plejadą.

Pierwsza żona Damięckiego dzwoniła do niego po rozwodzie. "Chociaż ty jeden żyjesz"

W latach 60. Damięcki zaczął studia na Wydziale Aktorskim Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie. Tam poznał swoją pierwszą żonę, Anitę Dymszównę, która była córką aktora Adolfa Dymszy. Ich związek nie przetrwał jednak próby czasu - para rozstała się pod koniec lat 70. "Była fantastyczną, zdolną aktorką, ale sama o sobie mówiła, że jest naznaczona przez los piętnem kobiety fatalnej. Miała kilku narzeczonych, wszyscy tragicznie zmarli. Często dzwoniła i mówiła: 'Jak to dobrze, żeśmy się rozwiedli, bo chociaż ty jeden żyjesz'" - wspominał Damięcki, którego słowa przytacza "Viva!". W latach 80. Maciej Damięcki poznał Joannę Stankiewicz, z którą wziął ślub i doczekał się dwójki dzieci - Mateusza i Matyldy. Oni również związali się ze światem kina i teatru.

Anita DymszównaAnita Dymszówna Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Na wierzch wyszła niewygodna prawda. "Stał się ofiarą tamtego systemu"

W 2007 roku "Dziennik" opublikował tekst, który rzucił cień na wizerunek aktora. Wynikało z niego, że Maciej Damięcki był agentem Służb Bezpieczeństwa i nosił pseudonim "Bliźniak". Aktor opowiedział o tym w programie "Interwencja" na antenie Polsat News. Przyznał, że podpisał "lojalkę" w 1973 roku, bo był szantażowany. Funkcjonariusze SB mieli wykorzystać to, że aktor został przyłapany na prowadzeniu samochodu pod wpływem alkoholu.

Przycisnęli mnie. Grozili, że odbiorą mi program, który prowadziłem w telewizji, że wylecę z teatru i pójdę do więzienia. No to podpisałem. Myślałem, że jakoś uda mi się ich wymanewrować. (...) Przez dwa dni nie wiedziałem, co mam robić. Myślałem o samobójstwie. Wiem, co napisałem: że w teatrze jest fantastycznie, że Holoubek jest cudowny, że Olbrychski interesuje się dziewczynami. Ogólne rzeczy. Tak się "piskorzowałem", wiłem się, żeby po prostu odsunąć ich od siebie. I wydawało mi się, że się udało - mówił aktor.

Gdy informacja o jego współpracy z SB wyszła na jaw, środowisko aktorskie się podzieliło. Część artystów nie chciała mu wybaczyć, część go broniła. Wśród tych drugich był m.in. Daniel Olbrychski. "Maciek żadnej krzywdy nikomu nie zrobił. Stał się ofiarą tamtego systemu, jakiejś swojej słabości, nie wykazał heroizmu. Czy z tego powodu można człowieka opluwać?" - mówił.

Żona namówiła Damięckiego, żeby poszedł do lekarza. Po raz drugi usłyszał straszną diagnozę

W 2009 roku Maciej Damięcki po raz drugi usłyszał, że choruje na nowotwór. Raka prostaty wykryto u niego podczas wizyty lekarskiej, na którą namówiła go jego żona.

Człowiek dorosły powinien dobrze znać swój organizm i każdemu odstępstwu od normy przyjrzeć się z większą uwagą. Teoretycznie nic się nie działo, może z wyjątkiem częstszego oddawania moczu. Porozmawiałem o tym z moją żoną, która 'na wszystkim się najlepiej zna' i to ona wysłała mnie na badanie PSA, twierdząc, że kulturalny i myślący człowiek to nie tylko ten, co czyta książki i chodzi do teatru, ale także ten, który raz do roku robi sobie podstawowe badania. (...) Po ukończeniu 45. roku życia każdy mężczyzna powinien raz do roku robić sobie badanie PSA. Żona uświadomiła mi, że każdy człowiek powinien dbać o zdrowie. Kobiety robią sobie badania cytologiczne co roku, a my, mężczyźni, PSA. Tylko tyle! Dla nas są to krępujące badania, bo dotyczą miejsc intymnych. Chłopcy wychowywani są tak, żeby o pewnych rzeczach po prostu nie mówić. Warto to zmienić - mówił w wywiadzie dla Onetu.

Maciej Damięcki nie żyje. Jego syn zaapelował do fanów

17 listopada 2023 roku media obiegła informacja, że Maciej Damięcki nie żyje. Aktor zmarł w wieku 79 lat. Jego córka Matylda pożegnała go, publikując w mediach społecznościowych ilustrację z napisem: "Pa, tatku".

 

Kilka dni po śmierci Macieja Damięckiego głos zabrał także jego syn Maciej, który postanowił zaapelować do swoich fanów. "Żeby być zdrowym, musimy się badać. Panowie, apeluję, badajcie się. Movember to taki miesiąc, w którym możemy poświęcić ten czas na zadbanie o siebie. Bo pamiętajcie, nie ma stawki większej niż życie" - powiedział aktor, nawiązując do tytułu kultowego serialu, w którym wystąpił jego ojciec.

Pogrzeb Macieja Damięckiego odbył się 29 listopada 2023 roku o godzinie 12:00 w kościele pod wezwaniem św. Karola Boromeusza w Warszawie przy ul. Powązkowskiej 14.

Więcej o:
Copyright © Agora SA