Anna Rusowicz oskarża byłego męża o przemoc psychiczną. "Byłam na emocjonalnym dnie"

Anna Rusowicz przerywa milczenie w sprawie swojego rozwodu. W nowym wywiadzie opowiedziała o jego kulisach. Według niej była ofiarą przemocy psychicznej w małżeństwie.

- Dopiero teraz jestem gotowa na taką rozmowę jak ta - mówi Anna Rusowicz na początku wywiadu w nowym numerze magazynu "Zwierciadło". Piosenkarka pierwszy raz przyznała wprost, że rok temu, 1 sierpnia wzięła rozwód z mężem, po 16 latach wspólnego życia i grania. - Wiem, że byliśmy postrzegani jako idealna para, rodzina - przyznaje i opowiada bez ogródek o piekle, jakie miała przeżyć w małżeństwie.

Zobacz wideo Joanna Krupa o rozwodzie z Douglasem i wspólnych wakacjach. "Robimy wszystko, by być przyjaciółmi"

Anna Rusowicz opowiada o kulisach małżeństwa

Anna Rusowicz w wywiadzie dla miesięcznika "Zwierciadło" przyznała, że była ofiarą przemocy psychicznej. - Podejmując decyzję o odejściu, byłam na emocjonalnym dnie. Płakałam, krzyczałam, czułam zawód, byłam zagubiona. I nie wstydzę się tych uczuć. Głośno opowiem też o tym, że stałam się ofiarą gaslightingu - tłumaczy Anna Rusowicz. Rozmawiająca z nią Magdalena Kuszewska rozwinęła nazwę, która jest określeniem jednej z form przemocy. - Gaslighting to przemoc psychiczna, która polega na manipulowaniu drugą osobą w taki sposób, że z czasem przestaje ona ufać swoim osądom, staje się zdezorientowana, traci zaufanie do własnej pamięci - zwraca uwagę dziennikarka.

Doświadczyłam tego w swoim małżeństwie. Jedna osoba potrafi tak manipulować rzeczywistością, że czujesz się jak aktor w strasznym spektaklu, gdzie fruwają przedmioty, a drzwi otwierają się same. Nie jest trudno zrobić z kogoś wariata - stwierdza piosenkarka w "Zwierciadle".

Znajomi Rusowicz nie wierzyli w jej problemy w małżeństwie

Anna Rusowicz przy okazji rozmowy o byłym mężu poruszyła też wątek znajomych, którzy początkowo nie mogli uwierzyć w jej przeżycia i problemy w małżeństwie. - Przekonywali, że coś mi się wydaje, że przecież jestem artystką, więc mogę być nadwrażliwa i emocjonalna (...) Czułam, że potrzebuję być cierpliwa, a wiedziałam, że muszę przetrwać ten czas. A był dla mnie niezwykle trudny, I potem okazało się, że wcale mi się nie wydaje, że naprawdę jestem oszukiwana, zdradzana. Miałam rację. Moje zmysły nie kłamały, były przytomne. Ciało zresztą też dawało znaki. Schudłam drastycznie, nie mogłam jeść ani spać, powieki mi drgały, na szyi pojawiła się paląca pokrzywka. Czułam, że dzieje się coś złego - opowiada Rusowicz.

Okazuje się, że w trudnych chwilach Anna mogła liczyć na przyjaciółki i prawniczkę. Jak mówi, dziś czuje się silniejsza, ale wciąż nie może sobie wybaczyć, że nie udało jej się uchronić syna przed konsekwencjami rozwodu. Skontaktowaliśmy się z byłym mężem Anny Rusowicz z prośbą o komentarz do jej słów w "Zwierciadle". Do momentu publikacji artykułu nie odpowiedział na naszą prośbę.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.