Staśko odpowiada na apel Morawieckiego ws. afery youtuberów. Punktuje hipokryzję rządu

Maja Staśko odniosła się do oświadczenia premiera Mateusza Morawieckiego w sprawie afery związanej z popularnymi youtuberami. Aktywistka zwróciła uwagę na hipokryzję rządu.

Od kilku dni media żyją skandalicznymi doniesieniami na temat popularnych youtuberów. W przeszłości mieli oni nawiązywać relacje z młodymi fankami, którym wysyłali wiadomości o charakterze seksualnym. W niektórych przypadkach rzekomo doszło nawet do spotkań. W gronie osób rzekomo związanych z aferą mieli się znaleźć Stuart Burton, Marcin Dubiel czy Boxdel. O sprawie mówią już wszyscy, głos zabrał nawet premier Mateusz Morawiecki. Aktywistka Maja Staśko zwróciła jednak uwagę na hipokryzję w zachowaniu rządzących.

Zobacz wideo Morawiecki zabrał głos w sprawie afery związanej z youtuberami

Maja Staśko uderza w Morawieckiego. To jej się nie spodobało

Mateusz Morawiecki zabrał głos w czasie transmisji na Facebooku. Ogłosił, że rząd zajmie się sprawą youtuberów. „Usłyszeliśmy historię człowieka, który według wszelkiego prawdopodobieństwa wykorzystał swoją sławę zbudowaną na internecie do tego, by krzywdzić nieletnie dziewczyny. Słuchajcie, to jest coś tak okropnego, że musimy wszyscy, na czele z państwem polskim, z różnymi organizacjami pozarządowymi i wszystkimi ludźmi dobrej woli, zrobić wszystko, aby zapobiegać tego typu zachowaniom patocelebrytów. Nie waham się użyć tego sformułowania. Ludzie, którzy w tak ohydny sposób wykorzystują swoją rozpoznawalność, to coś okropnego. To, co się dzieje na internetowych czatach, jest chronione przez prawo prywatności i nie wszyscy mogą wiedzieć, że dziecko jest akurat krzywdzone. Najnowsza afera nie wyszłaby na jaw, gdyby nie zgłoszenie ofiar" - grzmiał premier na Facebooku.

Maja Staśko postanowiła się do tego odnieść na swoim instagramowym profilu. Sama od kilku dni śledzi aferę i nieraz w jej sprawie zabrała już głos. Swoimi apelami chce przede wszystkim wspierać ofiary. Tym razem zwróciła uwagę, że premier polecił zająć się służbom sprawą krzywdzenia dzieci przez youtuberów. Wspomniała też o anonimowym punkcie na dyzurnet.pl, jednocześnie punktując hipokryzję rządu.

"Przekaz dobry, ale to przecież rząd odebrał finansowanie telefonowi zaufania dla dzieci i młodzieży 116 111 i usunął informację o tym telefonie z podręczników i strony internetowej. 116 111 uratowało życie wielu dzieciaków. A rząd utrudnia im działanie" - napisała Maja Staśko. Zdjęcie aktywistki znajdziecie w galerii na górze strony.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.