"Kanapowczynie". Widzowie zażenowani konkurencją. "Sprzedajecie ludzką tragedię"

Fani nie zostawili suchej nitki na twórcach "Kanapowczyń" po premierze ostatniego odcinka. Jedna z konkurencji szczególnie nie spodobała się widzom, którzy wyrazili swoje niezadowolenie na oficjalnym profilu programu na Instagramie.

"Kanapowczynie" to nowa odsłona popularnego programu TTV. Tym razem biorą w nim udział kobiety, które zmagają się z nadmiernymi kilogramami. W każdym z odcinków widzowie śledzą ich drogę do zdrowia i wymarzonej sylwetki. W osiągnięciu celu pomaga im trener, Krzysztof Ferenc. Ostatni odcinek wywołał jednak spore oburzenie w mediach społecznościowych. Widzom nie spodobały się zadania, jakie twórcy show przygotowali dla bohaterek.

Zobacz wideo Jacek Szawioła zdradza, jak wygląda współpraca z nim

"Kanapowczynie" oberwały od fanów. Widzowie oburzeni

W ostatnim odcinku przygotowano dla bohaterek nietypowy tor przeszkód. Na jego trasie zamieszczono typowe, domowe obowiązki. Kobiety miały godzinę i musiały wykonać jak najwięcej okrążeń. "Zadanie, które przygotowałem, powinien wykonać każdy przeciętny człowiek" - zapowiedział trener. Wśród konkurencji było m.in. siadanie na ławce, spacer z zakupami czy sprzątanie. "To są normalne czynności, to nie jest fizyka kwantowa" - komentował Krzysztof Ferenc.

Jednym z zadań było także wieszanie firanek. Szybko się okazało, że dla bohaterek to było najtrudniejsze. Nie obyło się bez interwencji ratowników medycznych. Kobiety skarżyły się nie tylko na bóle mięśni, ale i zawroty głowy. Karolina była bliska omdlenia, trzeba było podać jej tlen. Ta konkurencja wywołała też największe poruszenie w mediach społecznościowych. "I to jest super doprowadzać kobiety do takiego stanu? Serio? Sprzedajecie ludzką chorobę, ludzkie tragedie i wywołujecie u tych kobiet poczucie winy. Nie tak się leczy tę chorobę, nie tak to wygląda", "Żenująca konkurencja z tymi firankami. Ja sama mam 170 cm i z krzesła jest mi ciężko, a tu widać, że większość jest niższa" - komentowały fanki. "Kto wymyślił tak seksistowskie konkurencje? Dlaczego w takim razie "Kanapowcy" nie skręcali szafek i nie wieszali je na ściany?" - pisała kolejna oburzona użytkowniczka.

To zadanie pokazało dziewczynom, że droga do osiągnięcia celu nie zawsze będzie usłana różami. Aby osiągnąć sukces, trzeba się też czasem ubrudzić i przełamać swoje granice- czytamy w odpowiedzi produkcji.
 

Nie tylko konkurencje nie spodobały się widzom. Mają wiele zarzutów wobec "Kanapowczyń"

Kolejną kwestią, która rozemocjonowała widzów, był dobór diet. Najpierw Krzysztof Ferenc odwiedził każdą z uczestniczek, a później przygotował dla nich plany żywieniowe. Sprzedawczyni Karolina od razu zaznaczyła, że nie lubi kilku rzeczy, które w nim zawarto np. ryb. Trener był jednak niewzruszony i wymusił przyrzeczenie, że będzie się trzymać tego restrykcyjnie.

Nie spodobało się to fanom programu. "Skoro ktoś nie lubi ryby, oliwek czy papryki, dlaczego nie jest to zamienione? Rybę można zamienić na kurczaka bez problemu, paprykę na inne warzywo. A jeśli w diecie odchudzającej czy każdej innej jest coś, czego nie lubimy, to długo to nie potrwa, ten posiłek będzie wmuszany, a to oddala od trzymania się założeń..." - napisał jeden z nich na Instagramie. "Jeżeli ktoś czegoś nie lubi, to niech nie je. Przecież można wymienić dane warzywo na inne równie zdrowe. Dieta tez nie może być katorgą" - dodała inna. Zgadzacie się z nimi? Więcej zdjęć z odcinka znajdziecie w galerii na górze strony.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.