Pamiętacie duet Dody i Focusa? Nie miał tyle szczęścia, co ten ze Smolastym. "Wyprzedził czasy"

W 2012 roku premierę miał duet Dody i rapera Focusa o wdzięcznym tytule "F**k it". Skrajne połączenie dwóch muzycznych światów spotkało się z niezrozumieniem publiczności. Jedenaście lat później, piosenkarka spróbowała podobnego patentu raz jeszcze - tym razem z raperem Smolastym.

Na światowym rynku muzycznym współpraca piosenkarki popowej z raperem nie jest niczym nowym. Doskonale znamy wspólne hity Rihanny i Eminema, Beyonce i Jaya-Z czy Jennifer Lopez z Ja Rule. W Polsce trend łączenia artystów z różnych światów jeszcze do niedawna był jednak czymś trudnym do zaakceptowania. Choć w ostatnim czasie do sieci trafił utwór Dody i Smolastego, który spotkał się z ciepłym przyjęciem fanów, warto przypomnieć wydany w 2012 roku duet piosenkarki z innym raperem - Focusem.

Zobacz wideo Doda za kulisami ramówki Polsatu

Pamiętacie duet Dody i Focusa? Artystów zalała fala hejtu

W 2012 roku utwór Dody i Focusa "Fuck It" wywołał sporo zamieszania na polskim rynku muzycznym. Jeśli spojrzymy na archiwalne komentarze na YouTubie oraz naszym artykule z 2012 roku, przeczytamy: "Fokus wstydź się! Są granice wszystkiego", "Ale Focus nisko upadł", "Dlaczego?". Na platformie wideo nietrudno jednak zauważyć tendencje, że im nowszy jest komentarz, tym bardziej przychylny wobec duetu. Jedna z fanek zauważyła nawet, że produkcja wyprzedziła swoje czasy. "Kilka lat temu jak weszłam posłuchać tej piosenki, to były same negatywne komentarze, do tego stopnia, że aż były zablokowane. Teraz Doda błyszczy na scenie i nagle pojawiły się pozytywne komentarze. Singiel wyprzedził swoje czasy" - czytamy.

 

Focus od początku wiedział, że spadnie na niego fala hejtu

Focus w 2018 roku udzielił wywiadu Wojciechowi Jagielskiemu, w którym odniósł się do duetu z Dodą. Przyznał wówczas, że choć postrzega go jako "fajną przygodę", to od początku wiedział, że spadnie na niego duża fala hejtu. "Wiedziałem, że będzie fala hejtu. Miałem też jeszcze skomplikowaną sytuację prywatną i mówię: niech się dzieje, co chce. Trochę wskoczyłem w tę wodę. Stało się to, co się stało" - powiedział.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.