Katarzyna Figura otarła się o śmierć. "Byłam chodzącym trupem"

Katarzyna Figura ma za sobą trudne doświadczenia. Przez lata była ofiarą przemocy domowej - mąż znęcał się na nią psychicznie i fizycznie. Aktorka przypłaciła to utratą zdrowia i omal nie umarła. O wszystkim opowiedziała w najnowszym wywiadzie.

Nie jest tajemnicą, że Katarzyna Figura przez lata była ofiarą przemocy byłego męża, Kaia Schoenhalsa. Jej horror trwał od 1998 roku - była bita, poniżana i upokarzana. "To była szarpanina, plucie w twarz, bicie w głowę, kopanie. Wiesz, jak bardzo boli, jak cię ktoś kopnie w kość piszczelową?" - mówiła w rozmowie z "Vivą!" w 2012 roku. Dla dobra swojego i córek, Koko i Kaszmir, rozstała się z oprawcą, jednak to nie zakończyło terroru, bo sprawa rozwodowa ciągnęła się latami i finał miała dopiero w 2021 roku. Teraz, w najnowszej rozmowie z "Vivą!", Katarzyna Figura ujawniła, jak ta sytuacja odbiła się na jej zdrowiu. Aktorka otarła się nawet o śmierć.

Zobacz wideo Katarzyna Figura "będzie się starzeć z godnością"? "Ciężko jest uzyskać siwe włosy"

Katarzyna Figura o chorobie. Była w tragicznym stanie

Katarzyna Figura nie ukrywała, że rozwód nie zakończył dramatu jej rodziny, który trwał, dopóki córki nie skończyły 18 lat. Kai Schoenhals zastraszał zarówno je, jak i aktorkę. "Do tego doszło nękanie w domu. Nocami ktoś walił w dach i rynny. Byłyśmy w opresji" - mówiła Katarzyna Figura. W rozmowie z "Vivą!" aktorka podkreśliła, że jej stres eskalował i odbił się na jej zdrowiu.

Zaczęłam mieć okropne bóle brzucha. W końcu mój stan był tak zły, że wezwano ambulans. W szpitalu okazało się, że nastąpiła perforacja ścian jelita grubego i częściowo ściany żołądka. Całe szczęście, że nie było sepsy. Lekarz skontaktował się z moimi córkami i uświadomił nam, że operacja jest konieczna, ale istnieje poważne zagrożenie życia. Położono mnie na operacyjny stół. Lekarze rozkroili mi brzuch - wyznała.

Do tych wydarzeń doszło w Stanach Zjednoczonych. Katarzyna Figura spędziła tydzień w szpitalu, ale po tym czasie jej stan się pogorszył. "(...) znów poczułam się bardzo źle. (...) To nie byłam już ja. Nie miałam oczu, nie miałam twarzy, nie było mnie. Byłam śmiercią, chodzącym trupem... (...)" - powiedziała aktorka. Ujawniła przerażające szczegóły tego, co działo się dalej - zaczęła wymiotować czarną krwią. Okazało się, że miała wrzód na żołądku. "Hemoglobina spadła poniżej sześciu jednostek. Konieczna była transfuzja krwi. I po raz drugi przeżyłam. Uświadomiłam sobie, że w ten sposób mój organizm wyrzucił całą nagromadzoną przeszłość, całe to zło i stres kilkudziesięciu lat… To wszystko kumulowało się we mnie, zabijając mnie od środka" - powiedziała Katarzyna Figura.

Aktorka musiała spędzić jeszcze miesiąc na rekonwalescencji w Stanach. Dzięki pomocy bliskich trafiła do ośrodka rehabilitacyjnego, w którym mogła medytować, odpoczywać, codziennie spacerować. Katarzyna Figura przyznała, że skupiła się na powrocie do zdrowia zarówno psychicznego, jak i fizycznego.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.