Rafał Brzoska z pierwszą żoną zakładał biznes. Anna Izydorek po rozwodzie szukała pomocy

Chociaż obecnie Rafał Brzoska związany jest z popularną prezenterką, to przed laty był mężem Anny Izydorek. Bizneswoman opowiedziała o zakładaniu firmy i trudnym rozwodzie.

Rafał Brzoska jest obecnie jednym z najbogatszych Polaków. Założyciel i właściciel InPostu w 2019 roku wziął ślub z Omeną Mensah. Nie wszyscy jednak wiedzą, że przed laty był mężem innej kobiety. Anna Izydorek-Brzoska również świetnie radzi sobie w biznesie. W rozmowie z Fundacją Między Niebem a Ziemią opowiedziała, jak wyglądały kulisy powstawania jej pierwszej firmy. Nie zabrakło także wątków z życia prywatnego.

Zobacz wideo Omenaa Mensah o hejcie: ludzi denerwuje, że ktoś mógłby siedzieć i odpoczywać, a coś robi

Pierwsza żona Rafała Brzoski razem z nim zakładała biznes 

Anna Izydorek-Brzoska została namówiona do założenia pierwszej firmy przez ówczesnego męża. Przędsiębiorczyni mieszkała w Szczecinie, to Rafał Brzoska przekonał ją do przeprowadzki do Krakowa. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych założyli pierwszą firmę. Początki były trudne - małżeństwo nie miało żadnej pomocy z zewnątrz. "Wszystko robiliśmy sami. Począwszy od wypełniania dokumentów, znalezienia lokalu, zakupu mebli do biura a skończywszy na księgowaniu. Nie wiedzieliśmy jeszcze wtedy, co chcemy robić, wiec założyliśmy agencję reklamową. Dopiero później zajęliśmy się roznoszeniem ulotek" - wspomina Izydorek-Brzoska.

Żona Rafała Brzoski mówi o rozwodzie z miliarderem. Potrzebowała pomocy terapeuty

Z czasem Brzoskowie zaczęli odnosić pierwsze sukcesy. Ich firma stała się liderem kolportażu w Polsce. W 2006 roku przedsiębiorcy zaczęli intensywnie myśleć nad poszerzeniem działalności. Chcieli stworzyć konkurencję dla Poczty Polskiej, co, jak wiemy teraz, doskonale im się udało. Niestety, ich związek dopadł kryzys. Po latach wspólnego życia małżonkowie zdecydowali się na rozwód. Dla Anny był to bardzo trudny okres, który przetrwała dzięki wsparciu dzieci oraz pomocy specjalistów. "Siłę dały mi przede wszystkim dzieci. Wiedziałam, że dla nich na pewno muszę żyć i nie załamać się całkowicie. Wiem jednak, że ludzie w bardzo różny sposób reagują. Niektórzy zamykają się w sobie i leżą całymi dniami w łóżku, przesypiają cały dzień, wpadają w depresję. Mnie w pionie trzymały moje dziewczyny. (...) Jak już podjęłam decyzję, że chcę sobie pomóc, poszłam na terapię. Miałam ogromną chęć poznania prawdy, dlaczego pewne rzeczy się wydarzały".

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.