"Czasem się boję". Szczera rozmowa z Maciejem Stuhrem. Opowiedział o ojcu, książce i relacjach z dziećmi [TYLKO W GAZETA.PL]

Bycie synem wielkiego aktora to nie lada wyzwanie. Wie o tym Maciej Stuhr, do którego w mediach przylgnęła łatka "młodego Stuhra". Teraz jednak przyszedł czas, by aktor sam opowiedział o trudach ojcostwa. Na co dzień wychowuje troje dzieci - dorosłą córkę Matyldę, kilkuletniego Tadeusza i pasierba Stanisława, który jest już nastolatkiem. W wywiadzie dla Gazety.pl wyjawił, jak wyglądają stosunki w jego rodzinie i czego nie chce robić tak, jak Jerzy Stuhr.

Maciej Stuhr, mimo że na ekranie występuje od małego, kojarzony był zazwyczaj z ojcem - wybitnym polskim aktorem, Jerzym Stuhrem, o którego kreacjach aktorskich słyszą już dzieci w szkole. Nie bez kozery mówiło się o nim "młody Stuhr". Choć ta łatka przylgnęła do niego na całe lata (nawet teraz gdy sam jest ojcem trójki dzieci, mówi się o nim w ten sposób), aktor raczej się nią nie przejmował. Znacznie bardziej bolesne były epitety, które padały ze strony hejterów. "Podobieństwo fonetyczne do pewnego gryzonia towarzyszy każdemu Stuhrowi odkąd stanęli na ziemiach polskich" - mówił w wywiadzie dla Gazety.pl aktor.

Zobacz wideo Maciej Stuhr

Jerzy Stuhr zmaga się z problemami ze zdrowiem. Jak się teraz czuje?

Ojciec aktora, jak podają media, niedawno przeszedł drugą operację z powodu nawrotu choroby nowotworowej. Niestety, okazało się, że nie są to jego jedyne problemy zdrowotne. Jak się czuje Jerzy Stuhr? Tak, jak się można czuć po trzech zawałach, dwóch rakach, wylewie i zapaleniu płuc, które ostatnio miał. Ale jak na to wszystko, co mu się stało, czuje się całkiem nieźle. Jerzy Stuhr zawsze w trudnych chwilach kierował się pozytywną energią.

Stara się jej codziennie szukać - podkreślił Maciej Stuhr w rozmowie z dziennikarką z Gazeta.pl

Ojciec nauczył Macieja Stuhra aktorstwa. Ale artysta nie chce być jak on. Jerzy Stuhr był "figurą"?

Maciej Stuhr nie ukrywa, że wiele ojcu zawdzięcza. Dzięki temu, jaki zawód wykonywał, aktor mógł uczyć się fachu już w domu [choć po ukończeniu psychologii na Uniwersytecie Jagiellońskim i tak studiował aktorstwo w krakowskiej AST - przyp.red.]. "Chcąc nie chcąc, nauczył mnie zawodu, obserwowałem go od dzieciństwa, jak gra, jak traktuje ten zawód, jakich środków używa, w którym miejscu robi pauzę, jak porusza mięśniami twarzy" - mówił.

Ale gwiazda "Listów do M.", "Pokłosia" i "Powrotu do tamtych dni" nie chce być jak Jerzy Stuhr. Ojciec z synem znacznie różnią się przede wszystkim pod względem wychowywania dzieci.

Niektórym [rzeczom, które nauczył mnie ojciec - red.] zaprzeczam, np. ojcostwu wyobcowanemu, takiemu, gdzie się jest tylko jakąś figurą, która siedzi na kanapie i czyta gazetę, jak już wróci z domu, a nie było go parę miesięcy. Ja nie czytam gazet w obecności moich dzieci, bo mi szkoda czasu, idę z nimi się bawić - powiedział Stuhr w rozmowie z Karoliną Sobocińską.

Maciej Stuhr jako ojciec. "Wiele rzeczy zrobiłbym lepiej"

Maciej Stuhr został ojcem bardzo młodo. W wieku 25 lat urodziła mu się córka, Matylda, która dziś jest dorosłą kobietą. Z matką Matyldy jednak po 14 latach się rozstał. Dziś jest szczęśliwym mężem Katarzyny Błażejewskiej, a owocem tego związku jest siedmioletni dziś syn, Tadeusz. Wraz z żoną wychowują również nastoletniego syna z poprzedniego związku kobiety, Stanisława. W najnowszej książce "Tata 3D" zawarł felietony skierowane do swoich dzieci, które tak naprawdę są opowieścią o nim samym, jego poglądach i intymnych momentach. Stuhr nie unika też tematu przyzwoitości. Śmiało mówi o tym, że "warto być przyzwoitym". Nie ukrywa jednak, że każdy człowiek popełnia błędy - on też. 

Jeśli chodzi o wychowanie moich dzieci, wiele rzeczy zrobiłbym, nie wiem, czy lepiej, ale próbowałbym je zrobić być może inaczej. Moje ojcostwo sprzed 20 lat różniło się od tego, które jest dzisiaj. Jestem w innym miejscu życia, mogę troszkę więcej mądrości, mam nadzieję, mieć w sobie, w związku z czym dzisiaj to ojcostwo jest w moim przekonaniu nieco lepszej jakości niż to, kiedy byłem ojcem u progu XXI wieku - podkreślił aktor

Maciej Stuhr miał "różne" relacje z najstarszą córką. "Jest jeszcze dużo do zrobienia"

Po rozwodzie z Samantą Janas, media rozpisywały się o złych stosunkach Stuhra zarówno z nastoletnią wtedy Matyldą, jak i jej mamą. W 2014 wraz z byłą żoną artysta pozwał 24 wydawców prasy kolorowej i serwisów internetowych o show-biznesie za nieprawdziwe publikacje naruszające ich prywatność. W wywiadzie dla Gazety.pl Stuhr przyznał, że jego relacje z Matyldą były "różne". "Raz były ciężkie, raz były wspaniałe. To nie jest tak, że była jakaś trauma. Jak to z nastolatką, większość rodziców świata drze koty ze swoimi nastoletnimi dziećmi" - podkreślił. A jak jest dzisiaj?

Układamy je [relacje - red.] sobie. To jest jakiś nowy rozdział. Myślę, że super rozdział, myślę, że bardziej szczery, bardziej spokojny, Matylda jest dorosłym człowiekiem. To, co miałem jej dać, to jej dałem. Są momenty, że można to nazwać przyjaźnią, ale też na pewno jest jeszcze dużo do zrobienia - powiedział Gazecie.pl.

"Młody Stuhr" to już nie ten sam Stuhr. Teraz "młody Stuhr" to Tadeusz Stuhr

Najmłodsza latorośl Macieja Stuhra to siedmioletni Tadeusz. Aktor pisał o nim żartobliwie w książce "nie daj Boże, żeby został aktorem". W rozmowie zaś przyznał, że podobnie, jak jego rodzice, nie będzie chłopcu niczego narzucał. "Ważne, żeby był dobrze wykształcony, żeby miał poukładane w głowie" - powiedział. Dodał, że odkąd Tadeusz przyszedł na świat, może się od niego wiele nauczyć. Na przykład miłości do człowieka bez względu na kolor skóry, kraj pochodzenia czy wygląd.

Bardzo lubię się otaczać dziećmi, bo one mają tak wiele wspaniałych cech, które potem tracimy, trochę gubimy albo musimy sobie o nich ciągle przypominać. I to właśnie otwartość na drugiego człowieka jest fascynująca. Dziękowałem mu za to, że on tak pięknie potrafi kochać ludzi - wyznał dziennikarce.

Maciej Stuhr jest ojczymem. "Trudne decyzje trzeba podejmować szybko"

Przed laty jednak przed Maciejem Stuhrem los postawił spore wyzwanie. Decydując się na związek z Katarzyną Błażejewską, musiał zaakceptować jej syna z poprzedniego związku - Stanisława. Nie było to jednak dla niego trudne. Takie decyzje trzeba podejmować szybko, nie myśląc o nich za dużo. Z żoną bardzo angażują się w działalność charytatywną. Przyjęli pod dach uchodźców z Syrii czy Ukrainy. Mówią o tym głośno.

Gdybym zaczął na szali kłaść "za i przeciw", czy przywołać kogoś do własnego domu, czy nie, to bym pewnie tego nie zrobił. Mogłem oddać szpik, tak żeby nikt o tym nie wiedział i uratować dziewczynkę, mogłem otworzyć dom dla uchodźców, mogłem jechać na granicę polsko-białoruską pomagać ludziom i nikomu nic nie mówić. Na pewno to też byłoby ważne i też miałoby swój sens. Ale stwierdziliśmy z żoną, że warto o tym mówić. Jeśli ktoś teraz słucha mnie i z tych wszystkich osób, które słuchają, nawet jedna pomyśli sobie "a, oddawanie szpiku, to może ja się zapiszę do tego banku" i się zapisze, to w ogóle było warto się było dzisiaj tutaj spotkać - podsumował w rozmowie Stuhr

Stuhr wierzy w swoje dzieci. "Czasem się boję"

Maciej Stuhr nie owija w bawełnę i w wywiadzie śmiało mówił o tym, co mu się nie podoba. "Jak spojrzę na to, jak wyglądał świat te sześć lat temu, obawiam się, że ten świat nie jest dużo lepszy niż wtedy. Nawet szczerze mówiąc, myślę, że jest wręcz przeciwnie, bo jest wojna, była pandemia, zarabiamy gorzej, jest totalna inflacja, polityka zeszła tak na psy, że płakać się chce, już nam się chciało sześć lat temu płakać, ale teraz nam się chce wyć" - powiedział w wywiadzie dla Gazety.pl. Wierzy jednak w to, że jego dzieciom i osobom z ich pokolenia uda się to wszystko zmienić.

Czasem się boję. Tego, co się dzieje na świecie, tego, co przyniesie nam jutro, tego, czy będziemy zdrowi, czy choroba, ta czy inna, nas nie zaatakuje, czy damy radę - wyznał aktor.
Więcej o:
Copyright © Agora SA