Był ojcem Mroczków w "M jak miłość". Nie ma o ich talencie aktorskim dobrego zdania. "Dają się filmować, nawet nie grają"

Cezary Morawski znany szerszej publiczności z "M jak miłość", w jednym z wywiadów, wrócił po latach do pracy na planie. Przy okazji wyraził się niepochlebnie o swoich serialowych synach, w których wcielali się bracia Mroczek.

Cezary Morawski należał do głównej obsady "M jak miłość" w latach 2000-2006. Wcielał się w przedsiębiorcę Krzysztofa Zduńskiego. Jego bohater był mężem Marysi (Małgorzata Pieńkowska) i ojcem bliźniaków - Piotrka i Pawła, których od pierwszego odcinka grają bracia Mroczek. Gdy dołączyli do obsady najpopularniejszego polskiego serialu byli naturszczykami. Minęły lata i Cezary Morawski stwierdził, że nie nauczyli się grać nic a nic.

Zobacz wideo Hollywood ma siostry Olsen, a my mamy braci Mroczków [Popkultura]

Serialowy ojciec ocenił talent aktorski braci Mroczek

Cezary Morawski 5 czerwca 2023 r. skończył 69 lat. W jednym z wywiadów, wiele lat po odejściu z "M jak miłość", wyraził swoje ubolewanie, że coraz więcej osób, które nie idą do szkoły teatralnej, nazywa się dumnie aktorami. "W dzisiejszych czasach doszliśmy do takiego absurdu, że pod hasłem aktor może występować dosłownie każdy. W świecie filmowym ten absurd jest o tyle większy, że dla producenta aktorem jest już ktoś, kto stanie przed kamerą. Bez względu na to, czy ma wykształcenie, czy nie" - stwierdził Morawski w "Tele Tygodniu". Świetnym przykładem na to są bracia Mroczek, czyli jego serialowi synowie. Aktor na temat ich talentu, nie miał nic dobrego do powiedzenia. Według niego oni przed kamerą są sobą, a nie kreowanymi postaciami, którymi powinni być.

W pewnym momencie podjęli decyzję, że zostają i grają dalej. Zresztą nawet nie grają. Po prostu dają się filmować jako Mroczki. Oczywiście w międzyczasie nauczyli się pewnych zachowań przed kamerą, ale to nadal są Mroczki przez nią podglądani - dodał Morawski.

Również o "M jak miłość" nie ma dziś dobrego zdania. Trzeba przyznać, że serial po latach odszedł od rodziny Mostowiaków, skupiając się na zupełnie nowych postaciach, co niekoniecznie podoba się serialowemu Zduńskiemu. "Kiedyś, mając wolny wieczór, włączyłem serial. Ale szczerze powiem, że po kilkunastu minutach wyłączyłem. Zupełnie nic z tego nie zrozumiałem. Chyba zbyt daleko od niego odszedłem" - stwierdził w "Tele Tygodniu".

 

Cezary Morawski skomentował odejście z "M jak miłość"

Grany przez Morawskiego Krzysztof Zduński zmarł niespodziewanie na zawał w 391 odcinku "M jak miłość". Była to decyzja Ilony Łepkowskiej, która pisząc wtedy scenariusz stwierdziła, że odejście jednego z głównych bohaterów, doda do fabuły dramaturgii i otworzy nowe rozwiązania. "Szczerze mówiąc i tak byłem zdziwiony, że tak długo wytrwałem w tym serialu. Kiedyś przeglądałem swoje notatki i zauważyłem, że wiele wątków ze Zduńskim nie zostało rozwiniętych, a nawet zakończonych. Widocznie nie było zapotrzebowania na moją postać. Dopiero kiedy Zduński umierał, okazało się, jaki był popularny wśród widzów. Niestety, było już za późno na wskrzeszenie" - powiedział Morawski.

 

Wywołał skandal w teatrze

Co ciekawe, Cezary Morawski od wielu lat jest mężem Anny Zagórskiej, która przez kilka lat wcielała się w "M jak miłość" w przyjaciółkę Marty Mostowiak (Dominika Ostałowska) - Ulę Kowalską. Aktor w 2016 r. był bohaterem głośnego skandalu. Wszczęto wtedy niespodziewanie wobec niego procedurę odwoławczą ze stanowiska dyrektora Teatru Polskiego we Wrocławiu (ostatecznie odwołano go dopiero w 2018 r.). W efekcie upubliczniono wyniki kontroli, z której wynikało m.in. iż Morawski jako dyrektor teatru miał płacić sobie niezgodnie z prawem horrendalne kwoty za działalność aktorską, scenograficzną i reżyserską. Smaczku dodawał fakt, że zatrudniał też żonę, która gościnnie pojawiła się na deskach zarządzanego przez niego Teatru Polskiego, w spektaklu "Ryszard III", jako królowa Elżbieta. W ostatnich latach Cezarego Morawskiego można było zobaczyć w serialach: "Dom pod dwoma orłami" czy "Korona królów".

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.