Julia Kamińska ma nową fryzurę. Nigdy nie było tak krótko. Włosy kończą się tuż za uchem

Julia Kamińska zmieniła wygląd. Znana z serialu "BrzydUla" aktorka odświeżyła fryzurę. Jak teraz wygląda po metamorfozie? Jest naprawdę krótko.

Niedawno przygoda Julii Kamińskiej z programem "Twoja twarz brzmi znajomo" dobiegła końca. Po udziale w wiosennej odsłonie show Polsatu, które wymagało od niej wcielania się w znane osoby, sama postanowiła coś w sobie zmienić. Na InstaStories pochwaliła się właśnie skróceniem włosów, które teraz  podkreślają jej kości policzkowe. Pasma Julii kończą się tuż za uchem, a kiedyś były zdecydowanie dłuższe. Nie wytłumaczyła póki co, czy jest w tym ukryte drugie dno i to na potrzeby nowej roli. To jak teraz wygląda pokazujemy w galerii powyżej.

Zobacz wideo Julia Kamińska skrytykowana za pokazanie biustu w akcji "Dekolt dla Białorusi". Komentuje: Mam do tego prawo. To świadome zagranie

Dieta Julii Kamińskiej. "Pisali, że Kamińska jest za gruba"

Jak Julia Kamińska dba o swój wygląd? To aktorka zdradziła w jednym z wywiadów. "Jestem wegetarianką, natomiast z zasady unikam wszelkich produktów odzwierzęcych. Chcę dbać o naszą planetę. A poza tym przemysł mięsny i mleczny charakteryzuje się dużym okrucieństwem. Dlatego odżywiam się głównie roślinnie. Nie mam z tym żadnych problemów. Ani w pracy, ani nigdzie indziej" - wyznała z jednym z wywiadów. Przy okazji wróciła do początków "BrzydUli", kiedy negatywnie wypowiadano się o jej wyglądzie. "Na początku to było naprawdę częste. Zwłaszcza wtedy, kiedy serial "Brzydula" osiągnął szczyt popularności. Wtedy wszystkie brukowce pisały, że Kamińska jest za gruba i okropnie się ubiera. Pamiętam, kiedy od ważnej osoby na planie usłyszałam, że 'młoda gwiazda w rozmiarze 40 - no nie. 38 może jeszcze, ale 36 lepiej'. Nosiłam wtedy rozmiar 40 właśnie, czasem 42. Bardzo się tym przejęłam, to kompletnie zmieniło moje podejście do własnego ciała. Długo czytałam też wszystkie negatywne komentarze" - przyznała.

 

Aktorka nie chciała się zmieniać na siłę pod czyjeś dyktando. "Nieustannie się buntowałam i nie podobało mi się to, że istnieją w branży jakieś wymagania względem tego, jak mamy wyglądać. Naprawdę wierzyłam, że ważniejsze są samozaparcie albo talent. Nie interesowałam się modą. Nie spędzałam wielu godzin u wizażystek. Nikt mi też nie doradzał, w co powinnam się ubrać, nie miałam stylisty. Zaliczałam tak zwane wpadki na czerwonym dywanie i potem byłam obśmiewana" - opowiadała. Po delikatnej metamorfozie włosy aktorki wyglądają na odżywione i błyszczą naturalnym blaskiem. Zmiana na plus? 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.