Nikt nie zgłosił zaginięcia. Nikt go nie szukał. 65 lat ustalano tożsamość "chłopca z pudełka"

Przez ponad sześć dekad nazywano go "chłopcem z pudełka" lub "nieznanym dzieckiem Ameryki". Choć dziś wiadomo już, jak naprawdę miał na nazwisko, jego tragiczna historia na zawsze może pozostać zagadką.

Gdy w 1957 roku w Filadelfii znaleziono ciało kilkuletniego chłopca, nikt nie mógł przypuszczać, że śledztwo w jego sprawie będzie ciągnąć się latami. Nikt zapewne nie spodziewał się także, że jego nazwisko zostanie ujawnione dopiero w 2022 roku. To niewątpliwie duży sukces policji i ogromny przełom w jednej z najgłośniejszych spraw kryminalnych Stanów Zjednoczonych. Do zakończenia śledztwa jednak nadal jest jeszcze daleko.

Zobacz wideo Najgłośniejsze zaginięcia w Polsce

To nie była lalka

W lutym 1957 roku na poboczu jednej z dróg w dzielnicy Fox Chase w Filadelfii przechodzień zauważył spore kartonowe pudełko. Z jego wnętrza wystawało coś, co przypominał dziecięcą głowę, jednak mężczyzna początkowo uznał, że była to wyrzucona na śmietnik lalka. Złych przeczuć nabrał po kilku dniach, gdy usłyszał w prasie o zaginięciu czteroletniej Mary Jane Barker. O niepokojącym pudełku postanowił powiadomić służby. Policjanci nie znaleźli na miejscu ciała poszukiwanej czterolatki, ale dokonali równie makabrycznego odkrycia. W kartonie po kołysce pochodzącym z domu towarowego J. C. Penney znajdowały się zwłoki chłopca, którego wiek określono na od czterech do sześciu lat. Był nagi, owinięty kocem i skrajnie niedożywiony, a jego ciało było mocno posiniaczone. Na szyi, kostce i pachwinach miał ślady świadczące o przebytych operacjach, a na palcach charakterystyczne marszczenia sugerujące, że krótko przed śmiercią znajdował się w wodzie. Ręce chłopca spoczywały ułożone na brzuchu, a na jego ciele znajdowały się kosmyki starannie przyciętych włosów. W wyniku autopsji ustalono, że chłopczyk został zamordowany przez uderzenie w głowę tępym narzędziem.

Z powodu panującego na zewnątrz zimna, które wpłynęło na stan odnalezionych zwłok, nie można było ustalić, kiedy dokładnie nastąpił zgon. Śledczym udało się natomiast pobrać odciski palców chłopca. Na tym etapie byli jeszcze przekonani, że sprawę dość szybko uda się rozwiązać. Nikt jednak nie zgłosił zaginięcia dziecka pasującego do jego profilu. Początkowo jedynie w stanie Pensylwania, a następnie już w całym kraju rozesłano informację o odnalezieniu chłopca. Nikt go jednak nie szukał, a przez lata nikt nie dostarczył policji żadnych użytecznych informacji, które mogłyby doprowadzić do zamknięcia śledztwa.

historia 'chłopca z pudełka'historia 'chłopca z pudełka' YouTube/CBS Philadelphia

Dziesiątki fałszywych tropów

Policjanci także byli w martwym punkcie. Odpowiedzi na pytanie, kim jest "chłopiec z pudelka" ani co się z nim stało, nie dało dokładne przeszukanie terenu, na którym znaleziono jego zwłoki. Udało się sprawdzić numer seryjny kartonu, w którym ktoś zostawił jego ciało i ustalić, że pochodził ze sklepu J. C. Penney położonego ok. 25 km od miejsca odnalezienia dziecka. Dom towarowy nie prowadził jednak rejestru klientów. Rozważano setki scenariuszy. Jednym ze świadków miał być fryzjer, który zgłosił się na policję, twierdząc, że tydzień przed znalezieniem ciała chłopiec odwiedził jego salon. Mężczyzna był nawet w stanie wskazać miejsce zamieszkania rodziny dziecka. Policja nie znalazła jednak niczego konkretnego, bazując na wskazówkach fryzjera. Śledczym udało się także dotrzeć do nastolatka, który rozstawiał pułapki na zwierzęta na polu, na którym znaleziono chłopca. Przyznał, że widział kartonowe pudełko, a kilka dni wcześniej pasujące do opisu dziecko jeżdżące po okolicy na rowerze. Nic więcej nie był w stanie sobie przypomnieć, a jego rodzice, którzy byli emigrantami, nie mówili płynnie po angielsku.

Policja była na tyle bezradna, że w 1960 roku zaczęto badać trop, który jedna z osób zaangażowanych w sprawę otrzymała od medium. Kobieta twierdziła, że chłopiec pochodził z domu zastępczego, który znajdował się około dwa km od miejsca, w którym go porzucono. Śledczy przeszukali posiadłości, a na miejscu znaleźli kołyskę z domu towarowego J. C. Penney pasującą do kartonu, do którego włożono ciało nieznanego chłopczyka. Policjanci mieli teorię, że był on nieślubnym dzieckiem córki mężczyzny prowadzącego dom zastępczy i zmarł w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Trop z tym związany pozostawał otwarty przez niemal 40 lat. Dopiero w 1998 roku, po ponownym przesłuchaniu mężczyzny i jego córki, postępowanie w ich sprawie zamknięto i jednoznacznie stwierdzono, że nie mają żadnego związku z "chłopcem z pudełka".

historia 'chłopca z pudełka'historia 'chłopca z pudełka' YouTube/CBS Philadelphia

Wydawało się, że przełom w sprawie nastąpił w 2002 roku. Na policję zgłosiła się wówczas kobieta, określana w mediach jako Martha, która twierdziła, że zna historię anonimowego chłopca. Jeszcze w 1957 roku jeden ze świadków zeznał, iż w okolicy miejsca, w którym odnaleziono karton z ciałem, widział kobietę z dzieckiem pozbywających się dużego przedmiotu. Gdy zapytał ich, co się dzieje, mieli stać się nerwowi i przekazać mu, że stanęli w polu, bo zepsuł się im samochód. Nie chcieli jednak pomocy, a zdaniem mężczyzny celowo usiłowali zasłonić tablicę rejestracyjną. Wówczas policja nie była w stanie odnaleźć podejrzanej pary. Po 45 latach Martha powiadomiła służby, że to właśnie ona jest dzieckiem, którego w lutym 1957 roku widział jeden ze świadków. Do śmierci "chłopca z pudełka" miała przyczynić się jej matka, która kazała jej pomóc pozbyć się ciała. Martha utrzymywała, że jej matka "kupiła" chłopca od jego biologicznych rodziców i znęcała się nad nim. Policjanci uznali tę historię za wiarygodną, jednak wynik śledztwa nie wykazał niczego, co mogłoby potwierdzić słowa kobiety.

Ustalenia po 65 latach

W 1998 roku dokonano ekshumacji zwłok w celu pobrania DNA. Badania nie przyniosły jednak żadnych konkretnych rezultatów. Chłopiec otrzymał wówczas nowy nagrobek, na którym przez kolejne 25 lat widniał napis "nieznane dziecko Ameryki". Podobną procedurę powtórzono w 2019 roku w celu wykonania kolejnych testów DNA. Tym razem śledczy mieli więcej szczęścia. Udało się znaleźć powiązanie genetyczne między zamordowanym w 1957 roku chłopcem a mężczyzną, który w internecie szukał swoich krewnych. Policjanci szybko zweryfikowali jego dane, a stąd mieli już - względnie - prostą drogę do ustalenia tożsamości nieznanego dziecka. Spektakularny przełom w sprawie, na który tysiące osób czekało od 65 lat, ogłoszono podczas konferencji prasowej pod koniec 2022 roku. 8 grudnia oficjalne potwierdzono, że chłopczyk urodził się 13 stycznia 1953 roku i nazywa się Joseph Augustus Zarelli.

historia 'chłopca z pudelka'historia 'chłopca z pudelka' EastNews

Znając pełne dane zmarłego tragicznie chłopca, policja może już w pełni skupić się na poszukiwaniu zabójcy. Z dostępnych publicznie informacji wynika jednak jak na razie, że śledztwo posuwa się do przodu bardzo powoli. W marcu tego roku inspektor Ernest Ransom z filadelfijskiej policji poinformował, że od czasu ujawnienia nazwiska Josepha śledczy otrzymali tylko jedną wskazówkę mogącą doprowadzić do jego zabójcy. Jak przyznał, nie jest tym faktem zdziwiony, biorąc pod uwagę, ile czasu minęło od morderstwa.

Podanie do publicznej wiadomości imienia i nazwiska zamordowanego chłopca ma na celu przyspieszenie możliwości znalezienia sprawcy. Decyzja ta pociągnęła jednak konsekwencje, które boleśnie odczuły spokrewnione z Josephem osoby. W styczniu 2023 roku jeden z filadelfijskich portali ustalił bowiem, kim byli biologiczni rodzice zamordowanego czterolatka i ujawnił ich dane. Krewni ojca Josepha poprzez prawnika poinformowali, że spotykają się z ostracyzmem, są podejrzewani o najgorsze czyny i atakowani na wszystkich platformach społecznościowych. A z osądem w tej sytuacji zdecydowanie powinno się wstrzymać.

 

Z ustaleń wynika bowiem, że chłopiec był nieślubnym dzieckiem pary i nie wiadomo, jakie relacje łączyły jego rodziców. Jego matka urodziła go, mając zaledwie 21 lat i najprawdopodobniej oddała do adopcji przez jedną z katolickich organizacji tuż po urodzeniu - w taki sam sposób wcześniej do rodziny zastępczej trafiła bowiem jej córka. Jej krewni zaznaczają, że nigdy nie była agresywna ani skłonna do przemocy i nie wierzą, aby mogła mieć coś wspólnego ze śmiercią Josepha. Wiele wskazuje również na to, że ojciec chłopca nie wiedział w ogóle o jego istnieniu. Biologiczni rodzice zamordowanego czterolatka zmarli jeszcze przed ustaleniem jego tożsamości. Matka odeszła w 1991 roku, a ojciec - w 2018 roku. Cały czas żyje jednak przyrodnie rodzeństwo Josepha.

historia 'chłopca z pudełka'historia 'chłopca z pudełka' YouTube/CBS Philadelphia

13 stycznia 2023 roku, w dniu, w którym Joseph Augustus Zarelli skończyłby 70 lat, na cmentarzu Ivy Hill w Filadelfii postawiono nowy nagrobek, na którym widnieje jego prawdziwe imię i nazwisko. Śledztwo w jego sprawie cały czas jest w toku.

Źródła wykorzystane w tekście: dailymail.co.uk, nybreaking.comnytimes.com, phillyvoice.com, delcotoday.com.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.