Marian Lichtman o rytuale, który odprawił z Krzysztofem Krawczykiem "Wziął żyletkę i naciął mi skórę" [PLOTEK EXCLUSIVE]

Marian Lichtman zapewnia Plotka, że Krzysztof Krawczyk uważał go za brata. Zresztą z wzajemnością. W związku z tym odbyli kiedyś rytuał braterstwa krwi, co miało przypieczętować ich przyjaźń na zawsze.

Krzysztof Krawczyk stawiał pierwsze poważne kroki na scenie w zespole Trubadurzy. Grał w nim w latach 1963-1973, czyli do momentu, aż zaczął solową karierę. Właśnie podczas pracy w popularnym w tamtym czasie zespole jego znajomość z Marianem Lichtmanem przybrała na sile. W pewnym momencie w ich przypadku można było mówić nawet o przyjaźni, co po latach w rozmowie z Plotkiem wspomina sam Lichtman.

Zobacz wideo Kubańczyk śpiewa hity Krawczyka. "Marynaaaarzeeem!" [Lista Plotka]

Marian Lichtman tęskni za Krzysztofem Krawczykiem. "Nas łączyła przyjaźń"

Marian Lichtman cały czas tęskni za zmarłym przyjacielem. "Brakuje mi go. Jak czasem o nim pomyślę, to się wzruszam. Nas łączyła przyjaźń. Całe życie go wspierałem. On zawsze mógł na mnie liczyć. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że Krzysztof był mi najbliższym przyjacielem z Trubadurów. Jak umarł jego tata, to mieszkał ze mną cały miesiąc. Nie poszedł do nikogo innego, tylko do mnie. To chyba o czymś świadczy, prawda? Byliśmy dla siebie jak członkowie rodziny, mimo że nie łączyło nas DNA" - mówi Plotkowi Marian Lichtman.

Krzysztofa Krawczyka i Mariana Lichtmana połączyło braterstwie krwi 

Nastąpił moment, w którym Krzysztof Krawczyk postanowił na zawsze przypieczętować znajomość z Marianem Lichtmanem. "Krzysztof to zaproponował. To się nazywa rytuał braterstwa krwi. Dzięki niemu ludzie stają się rodziną. On był bardzo oczytany i w jakiejś z książek się o czymś takim dowiedział, czym mnie bardzo zaskoczył" - mówi nam Marian Lichtman i opowiada kulisy przypieczętowania ich braterstwa.

Weszliśmy do bramy. Krzysztof wziął żyletkę i lekko naciął mi skórę, robiąc nią znak krzyża. Później ja musiałem zrobić to samo z jego ręką. Przyznam, że bałem się go kroić. Udało się jednak, bo Krzysztof mnie poprowadził. Przyłożyliśmy nasze ręce do siebie. Nasza krew się zmieszała i tym sposobem staliśmy się braćmi. Na dobre i na złe! Nigdy nie byłem jego wrogiem, jak mi niektórzy zarzucają i nigdy mu niczego nie zazdrościłem - opowiada Plotkowi Marian Lichtman.

Przypomnijmy, że Krzysztof Krawczyk zmarł 5 kwietnia 2021 roku. Piosenkarz miał 74 lata. Dziś Marian Lichtman czuje się w obowiązku sprawowania pieczy nad jedynym synem wokalisty - Krzysztofem Krawczykiem Juniorem. "Kiedyś Krzysztof powiedział mi: Broń mojego syna. Obiecałem, że nie pozwolę mu zginąć. Dopóki żyję, dotrzymam więc danego słowa. To moja powinność" - zapewnia Marian Lichtman.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.