Chce zostać "kosmitą". Pozbył się uszu, nosa i kilku palców. To, co planuje, mrozi krew w żyłach

Anthony Loffred jest w trakcie przemiany w "czarnego kosmitę". Do tej pory usunął sobie uszy, nos, górną wargę oraz kilka palców. To jednak dopiero połowa metamorfozy. Co jeszcze planuje?

Operacje plastyczne stały się ostatnio bardzo popularne. Coraz więcej celebrytów otwarcie mówi o ingerencjach w swój wygląd. Czasem zdarza się jednak, że ludzie korzystają z dobrodziejstw chirurgii plastycznej, aby wyróżnić się na tle innych. Do tego grona zalicza się Anthony Loffred, którego celem jest przemiana w "kosmitę".

Zobacz wideo Anna Lewandowska - od mało oryginalnych stylizacji do ikony mody. Wielka metamorfoza trenerki i WAG

Anthony Loffred chce zostać "kosmitą". Pozbył się uszu, nosa i kilku palców. To jeszcze nie koniec

Anthony Loffred zdobył na Instagramie rzeszę fanów. Jego profil jest obserwowany przez ponad milion internautów. Francuz relacjonuje tam swoją przemianę w "czarnego kosmitę". Aby tego dokonać, poddał się serii ekstremalnych zabiegów. Mężczyzna przeszedł zabieg usunięcia uszu, nosa, górnej wargi, a także kilku palców. Ponadto wszczepił sobie liczne implanty deformujące ciało, które jest niemal całkowicie wytatuowane. Anthony zdecydował się także na rozszczepienie, spiłowanie zębów i nadanie im niebieskiego koloru. Lofferd nie zamierza jednak na tym poprzestać. Jak twierdzi, przeszedł dopiero 46 procent metamorfozy. W przyszłości planuje między innymi... amputację nogi.

 

Na Instagramie można zobaczyć też, jak Anthony wyglądał, zanim postanowił zamienić się w "czarnego kosmitę".

 

Lofferd zapewnia jednak, że pomimo oryginalnego wizerunku jest zwyczajnym człowiekiem, który lubi spędzać czas w otoczeniu rodziny i przyjaciół. Apeluje także, aby nie oceniać nikogo pochopnie. Nie wszyscy biorą sobie jego słowa do serca. 33-latek nie ukrywa, że w przeszłości miał spore problemy ze znalezieniem "normalnej pracy".

Jesteście ciekawi, jak Anthony będzie wyglądał, gdy przejdzie kompletną "metamorfozę"?

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.