"Kuchenne rewolucje". Nad programem wisi fatum? Śmierć uczestniczki, zamach bombowy i pożar. To nie koniec

Magda Gessler i jej "Kuchenne rewolucje" budzą w Polakach wiele emocji. Okazuje się, że poza planem programu dzieje się naprawdę wiele.

Program "Kuchenne rewolucje" jest nadawany od 2010 roku, a jego gospodynią niezmiennie jest Magda Gessler. Na przestrzeni tych 13 lat restauratorka pomagała w metamorfozach wielu restauracji. W programie, a zwłaszcza za jego kulisami miało też miejsce mnóstwo trudnych, czasem też tragicznych sytuacji.

Restauracja Magdy GesslerGessler poucza innych, jak mają prowadzić restauracje. Czy sama stosuje te zasady?

Zobacz wideo Kuchenne katastrofy. Jak uratować zbyt słoną lub za tłustą zupę? Jak wyczyścić przypalony garnek?

Pożar trawiący miliony złotych

W grudniu 2022 roku media obiegła informacja o tym, że spłonęła karczma "Malinowa Spiżarnia", która była poddana metamorfozie w programie "Kuchenne rewolucje". Płomienie w lokalu znajdującym się w Wielączy pod Zamościem (woj. lubelskie) pojawiły się w środę 14 grudnia. Drewniany budynek w całości objęty był pożarem. Na szczęście pomieszczenia były puste - na miejscu nie było gości ani pracowników.

Wstępnie ustalono wówczas, że przyczyną pożaru był stacjonarny zbiornik na gaz propan-butan, który znajdował się około dziesięć metrów od budynku. Ponadto sytuacji nie pomogło, że lokalu była 11-kilogramowa butla z gazem.

Straty wstępnie ustalono na trzy miliony złotych.

Awantura o pieniądze

O "Kuchennych rewolucjach" było głośno również po emisji jednego z odcinków we wrześniu 2022 roku. Chodziło o rewolucję w restauracji "Smaczne...go" w Tomaszowie Mazowieckim. Podczas jej przeprowadzania okazało się, że pracownicy dostają bardzo niskie pensje. 30-letnia Małgorzata, szefowa kuchni, zapytana o stawkę przyznała ze łzami w oczach.

Za najniższą krajową. Wynagrodzenie jest, jakie jest. Niskie. Pracujemy codziennie oprócz niedziel.

Potwierdziła również, że nie ma żadnych premii. Magda Gessler wściekła się, kiedy usłyszała, że pracownicy zarabiają tak mało, co podsumowała tylko krótkim "O k*rwa". Od razu poprosiła właścicieli lokalu o rozmowę. 

Magda GesslerMagda Gessler 'Kuchenne rewolucje' TVN

Przypomnijmy, że podobna sytuacja miała też miejsce w 2016 roku, kiedy Magda Gessler ujawniła zarobki kucharek z kieleckiej restauracji "Wyszynk z szynką" (wcześniej "Jadłodajnia Bartosz"). Okazało się, że kobiety zarabiały 700-800 zł, podczas gdy minimalna pensja wynosiła wówczas 1350 zł. W dodatku właścicielka obniżała kucharkom pensje, gdy przepracowały mniej godzin, a jeżeli przypaliły danie, jego cena była odejmowana im od zarobków.

Albo liczymy za godzinę, albo za etat. Pani sobie dwa prawa złączyła w jedno. Pani oszukuje państwo, a ja oszustom nie będę pomagać - mówiła w programie Magda Gessler.

Właściciele lokalu straszyli restauratorkę pozwem. Tymczasem okazało się, że to oni mają kłopoty, bo sprawą zainteresowała się Okręgowa Inspekcji Pracy w Kielcach.

Po obejrzeniu programu zapadła decyzja o kontroli w tym lokalu - powiedziała w rozmowie z naTemat Barbara Kaszycka, nadinspektor pracy.

Głos zabrała także posłanka PiS, Anna Krupka. Posłanka wymieniła instytucje, do których zwróciła się z prośbą o interwencję w sprawie lokalu.

Okręgowy Inspektor Pracy w Kielcach, Świętokrzyski Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny, Zakład Ubezpieczeń Społecznych, Świętokrzyski Wojewódzki Inspektorat Inspekcji Handlowej, p.o. dyrektora Izby Skarbowej. Dokumenty z interwencją wysłaliśmy w sobotę, nie mam pewności, czy już dotarły - powiedziała.

Zmarła bohaterka "Kuchennych rewolucji". Gessler zdradziła, jak była traktowana 

20 września 2021 roku zmarła bohaterka "Kuchennych rewolucji" - Marzenna Koniuszy. Miała 59 lat i przez większą część życia, bo aż 40 lat, była związana z "Barem Mlecznym Agata" w Gorzowie Wielkopolskim. Kucharka nie doczekała emisji odcinka programu, w którym wzięła udział przed śmiercią. Magda Gessler oddała jej hołd i nazwała "ptakiem zamkniętym w klatce, który nie może rozwijać skrzydeł".

Kochani, dziś "Kuchenne Rewolucje" są dla mnie szczególne. W mojej głowie to żywy obraz - z jednej strony łagodny. Mieszanka talentu, wrażliwości i dobra, a z drugiej aż pali pokazując zachłanność i postrzeganie świata przez pryzmat władzy. W Gorzowie Wielkopolskim spotkałam nadzwyczajną osobę, Marzennę. Dobrą, skromną i z wielkim talentem! Ale pod nadzorem. Niedocenioną, nieopłacaną. Ptak zamknięty w klatce, który nie może rozwijać skrzydeł - napisała na Facebooku.

Magda Gessler żegna zmarłą panią Marzennę, która nie doczekała emisji 'Kuchennych rewolucji'Magda Gessler żegna zmarłą panią Marzennę, która nie doczekała emisji 'Kuchennych rewolucji' Fot. Screen/ Facebook/ Magda Gessler

Na tym jednak nie koniec, bo restauratora opublikowała też nagranie z telefonu, na którym zarejestrowała swoją rozmowę z prezesem i menedżerem baru. Zażądała zapłacenia zaległych pensji pracownicom, a także zwolnienia jednej z pracownic, czego chciała pani Marzenna. Nagranie, które nie jest już dostępne, opatrzyła wymownym podpisem: Brak słów... Ku pamięci szefowej kuchni pani Marzenny.

Na nagraniu słyszymy:

Bogdan powiedział, że jutro zapłaci. Panią Natalię też zwolnimy, ponieważ tego życzy sobie pani szefowa i będziemy przyjmować takich ludzi, którzy tu się nadają. Ja jutro to puszczam o godzinie 18:00. Jeśli panie są nieopłacone, cała Polska się dowie, że jesteście nieuczciwymi facetami - powiedziała Magda Gessler.

Restauratorka postawiła sprawę jasno i zażądała deklaracji, do której godziny znajdą się pieniądze dla pracownic baru.

Jutro do 17:00 są pieniądze. Po 18:00 ja te panie zabieram w inne miejsce, które uszanuje ich pracę - dodała.

Gessler w komentarzach pokusiła się o gorzkie słowa na temat tego, jak była traktowana pani Marzenna.

 Nie miała ich szacunku nigdy... I to jest smutne. Są obłudni, cyniczni, źli - napisała.

Alarm bombowy w "Kuchennych rewolucjach"

Głośno było też o odcinku wyemitowanym we wrześniu 2022 roku, w którym mogliśmy zobaczyć, jak  Magda Gessler przybyła do Czechowic-Dziedzic, aby przeprowadzić rewolucję w lokalu "Irlandia". Podczas kolacji, podczas której goście mieli wypróbować nowe menu, do lokalu wparowali strażacy, by ewakuować wszystkich obecnych. Wszystko dlatego, że funkcjonariusze policji otrzymali informację, że w knajpie ma być ładunek wybuchowy. 

Teren przeszukano, właściciele byli przerażeni i wściekli. Na szczęście okazało się, że to fałszywy alarm i nikomu nic się nie stało. 

Policyjni pirotechnicy sprawdzili cały obiekt i jego najbliższe otoczenie. Nie znaleziono nic podejrzanego i po godzinie 23.00 lokal został ponownie udostępniony właścicielowi - poinformowały lokalne media.

Pamiętacie te trudne momenty związane z "Kuchennymi rewolucjami"?

Więcej o: