"Ślub od pierwszego wejrzenia". Marta i Maciej przeszli samych siebie. Tak grubo w finale jeszcze nie było [SPOILER]

W finałowym odcinku "Ślubu od pierwszego wejrzenia" uczestnicy wyjaśnili, czy zamierzają kontynuować relację z programu. Marta i Maciej już dawno podjęli tę decyzję. Przy ekspertkach wywiązała się ostra kłótnia.

Marta i Maciej jeszcze przed finałem zdecydowali, że nie będą kontynuować relacji po programie. W trakcie eksperymentu dostrzegli, że zbyt wiele ich różni i nie są w stanie się zmienić dla drugiej połówki. W ostatnim odcinku "Ślubu od pierwszego wejrzenia" spotkali się z ekspertami, gdzie doszło do ostrej kłótni. Mieli sobie wiele do zarzucenia. 

Zobacz wideo "Ślub od pierwszego wejrzenia". Wydawało się, że te pary przetrwają

"Ślub od pierwszego wejrzenia". Ostra kłótnia między Martą a Maciejem

Marta już na samym początku przyznała, że przy Macieju czuła się niekomfortowo. Potrzebowała bliskości, a on nawet przytulenie miał traktować jak próbę nawiązania kontaktu seksualnego. Stwierdziła, że jej mąż ma zbyt wysokie ego. On z kolei zaczął mówić, że jego żona przeinacza fakty, a dodatkowo chodziła przy nim nago. Oburzona kobieta zarzuciła mu kłamstwa. 

Tak konfabulujesz, tak zmyślasz - zarzuciła mężowi Marta.

"Ślub od pierwszego wejrzenia". Maciej zarzuca Marcie bałaganiarstwo 

Dalej było tylko ostrzej. Maciej zarzucił małżonce, że ta próbuje się wybielić, a jest straszną bałaganiarą. Marta wytłumaczyła, że stara się dbać o dom, ale utrzymanie perfekcyjnego porządku przy małym dziecku bywa nie lada wyzwaniem. W odwecie wrócił wspomnieniami do wyjazdu, gdzie kobieta miała wszędzie zostawiać kawałki papieru toaletowego.

Do tej pory Marta i Maciej prowadzili zupełnie inne tryby życia, którego nie potrafili zrozumieć, co było powodem wielu kłótni. Zasugerowały, że mogli się lepiej ze sobą komunikować. Wtedy Maciej zaczął tłumaczyć, dlaczego uważa Martę za bałaganiarę. 

Marta, masz dziecko i trzymasz przykładowo osiem obiadów w lodówce na talerzach, dwa ugryzione kawałki kotletów, otwarte jogurty i w każdym łyżeczka dla dziecka - zarzucał Maciej.

Marta nie pozostała dłużna i postanowiła wyjaśnić, z czego to wynika.

Mój syn podchodzi na przykład dwa razy dziennie do lodówki i bierze jogurt. Otwiera i daje z powrotem do lodówki. Gotuje obiady, on zje kawałek, więc chowam resztę do lodówki - odpowiedziała.

Na sam koniec Maciej zaprosił Martę do Szczecina i przyznał, że miło wspomina spędzony czas. Odpowiedziała ostro.

Jak będę chciała, żeby ktoś mnie poobrażał to przyjadę - mówiła oburzona Marta.

Zdaniem ekspertek małżonkowie mieli zbyt wygórowane wymagania wobec siebie i nie potrafili im sprostać. Nikt z podobnym nastawieniem nie mógłby zbudować trwałej relacji.

Zobacz też: "Ślub od pierwszego wejrzenia". "Dlaczego traktujesz Martę w chamski sposób?". Maciej się tłumaczy

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.