Kiedy uciekli z sekty, zmienili nazwisko na "Feniks". Ale to, co działo się u Dzieci Boga, zostaje w człowieku na zawsze

Nazwisko Joaquina Phoenixa w ostatnich latach nie schodzi z pierwszych stron gazet. Aktor ma za sobą jednak nie tylko wyśmienite kreacje w filmach i serialach, ale również mroczną przeszłość. Pierwsze lata życia spędził pod opiekuńczymi, jak się wówczas wydawało, skrzydłami kultu Dzieci Boga.

[OSTRZEŻENIE - poniższy tekst może zawierać niepokojące treści takie, jak temat pedofilii, wykorzystywania seksualnego, samobójstwo]

Nastolatki, dzieci, rodzina... Kult przyjmował wiele nazw, ale zaczął się niewinnie

Jak wiele tego rodzaju religijnych organizacji Nastolatki dla Jezusa rozpoczęły się w sposób zupełnie niewinny - od darmowych kanapek z masłem orzechowym i śpiewania. Były lata 60. W Ameryce panowało poruszenie hippisów opuszczających rodzinne domy na rzecz komun. Naokoło nich tworzyły się liczne grupki chrześcijańskie, a przy nich organizacje pomocowe, do których hippisi, ignorujący konieczność pracy, żeby mieć co jeść, ściągali. To był złoty czas, pełen wolnej miłości, słabszych i silniejszych narkotyków i szerzącej się wiary w rychły upadek świata, związany również z ciągnącą się i coraz bardziej krwawą wojną w Wietnamie. Uciekający przed poborem do wojska młodzi ludzie trafiali wprost pod opiekuńcze skrzydła charyzmatycznych religijnych przywódców. Nastolatki dla Jezusa, założone przez Davida Berga i jego rodzinę (zarówno jego dzieci, jak i rodziców), właśnie takich ludzi przyciągały. Berg doskonale czuł, że samotne nastolatki i młodzi dorośli najchętniej zgromadzą się wokół tego, kto zaspokoi ich dwie podstawowe potrzeby: "napełni żołądki i ducha", jak można przeczytać w historii kultu Dzieci Boga spisanej przez córkę Davida Berga, Deborah, w 1984 roku.

Śpiewali, grali na gitarach, modlili się do Jezusa, mówili o końcu świata i przekazywali sobie "Ostrzeżenie", nigdy nie nazywali się "kościołem". Radykalna młodzież to uwielbiała. Nastolatki dla Jezusa miały to, co przyciągało zagubionych. Misja działała siedem dni w tygodniu. Prosiliśmy lokalne biznesy, żeby w ramach działań charytatywnych dawali nam darmowe kanapki dla pogubionej młodzieży, a oni nas wspierali. Do klubu, w którym działała organizacja, napływały nowe strumienie głodnych hippisów - opisuje Deborah Berg.

Początkowo rzeczywiście była to organizacja naprawdę para-kościelna. Były modlitwy, było szerzenie słowa bożego, śpiew, tańce, ale szybko Berg zauważył, że młodzi ludzie kochają ekstremum. Skanalizował ich potrzebę buntu - wrogiem stal się naturalnie zepsuty świat zewnętrzny. Nawoływał młodzież, by porzucała wszystko dla Boga i pod jego sztandarem niosła "Słowo" w świat. Rozpoczęły się podróże misyjne w odległe zakątki świata. Właśnie do takiej organizacji na początku lat 70. wstąpili rodzice Joaquina Phoenixa. Mało mieli w sobie zapału neofitów - średnio wierzyli w gadki o kolejnym końcu świata, o absolutnym przywództwie Berga i tym, że to on zaprowadzi ich do Ziemi Obiecanej. Jak twierdzi aktor, rodzice mieli to szczęście, że trafili do Dzieci Boga (nazwę tę przyjęto na dwa, trzy lata przed ich przystąpieniem) jeszcze przed całkowitą radykalizacją i stworzeniem systemów kształtujących członków na posłusznych żołnierzy organizacji. Odeszli jeszcze przed tym, jak światło dzienne ujrzały historie wykorzystywanych seksualnie dzieci. Jakiś jednak ślad reżimu, panującego pod coraz twardszą ręką Berga, musiał w nich pozostać - zmienili nazwisko "Bottom" na "Phoenix", co miało symbolizować nowy początek dla całej rodziny. Aktor wiele lat później niechętnie wspominał dzieciństwo w kulcie, miało też ono wpływ na jego starsze rodzeństwo.

Charyzmatyczny lider okazuje się pedofilem

Dzieci Boga podróżowały po świecie od końca lat 60. Nie były jednorodne - podzieliły się na frakcje, w których Berg formalnie został jedynym przywódcą. Jego własna komuna, w której testował nowe metody wewnętrznej ewangelizacji i przesłania, ukrywała się od 1971 roku i dość szybko weszła na ścieżkę seksualnych ekstremów. W imię swojego boga Berg obwołał kochankę "nową Marią", a dotychczasową żonę określił "duchową k**wą". Po 1975 roku powszechnie głosił już wolną miłość dla wszystkich, również dzieci. Jego słowa to parafraza polskiego klasyka: "Gdyby to było złe, to Bóg by inaczej świat stworzył". Berg głosił m.in. następujące teorie:

Dlaczegóż bóg dał możliwość rodzenia i płodzenia dzieciom w wieku 11, 12 czy 13 lat, skoro zakazujemy sobie uprawiania z nimi seksu?
W Indiach bierze się na dzieci-narzeczone siedmiolatki! W tym wieku mogą brać ślub! I mogą się piep**ć, ile tylko chcą, bez martwienia się, czy będą z tego dzieci, aż do 12 roku życia. Po co martwić się tym, co inni ludzie pomyślą? Żyjemy w innym stylu życia, jesteśmy przeciwko systemowi, dlaczego w ogóle musielibyśmy się nim przejmować?

(cytaty z "Child Brides!", gazetki rozprzestrzenianej wśród "wiernych" Dzieci Boga w 1977 roku)

David Berg z mieszkanką Filipin, najpewniej połowa lat 80.David Berg z mieszkanką Filipin, najpewniej połowa lat 80. Fot. Wikimedia Commons // CC0 // domena publiczna

Nie wiem, co ma co tego wiek, skoro to bóg stworzył dzieci takimi, że czerpią przyjemność od samego narodzenia. To nie bóg zakazuje im seksu, tylko system - aż do 18 albo 21 roku życia - pisał w "The devil hates sex! But god loves it!" w 1980.

W 1976 roku listownie - tak zwykł się komunikować z ukrycia od kilku lat - przywódca nakazał też działania, które później nazwano "religijną prostytucją" - "łowienie" nowych członków kultu przynętą budowaną na seksie, od czego były dziewczęta i kobiety. W komunie Berg seksualnie wykorzystywał już też nie tylko "obce" dzieci, ale również własne - w tym wnuki i prawnuki, bowiem dziewczynki jeszcze jako nastolatki zachodziły w ciążę, a z inicjacją seksualną u dzieci nie zwlekano.

Niejednorodna struktura sprzyjała wyłanianiu kolejnych liderów i rozwojowi nadużyć. Co czuło się w działającej przez ponad dwadzieścia lat rozproszonej po świecie organizacji, tłumaczy jedna z ocalałych, Daniella Mestyanek Young, której udało się uciec.

Kiedy mieliśmy tę misję, czuliśmy się równie spełnieni, jak obecnie ludzie pracujący w organizacjach pozarządowych. Kiedy świat jest tak skomplikowany, daje tak dużo możliwości, miło jest mieć kogoś, kto mówi ci, co masz zrobić, co masz myśleć, odbiera ci wybór, daje ci ścieżkę postępowania. To jest komfort - mówiła.

Ale w tle tego wszystkiego był militarny reżim i przemoc, dzieci traktowane jak darmowa siła robocza od momentu, gdy tylko mogły ustać na nogach, nieoficjalny handel ludźmi, dziecięca prostytucja. Do tego charyzmatyczny lider, zamknięta, mafijna struktura, absolutna izolacja i trzymanie w ignorancji członków od najmłodszych lat życia:

Organizacja wynajmowała domy, w których w normalnych warunkach mieszkałoby tylko kilka osób. Kiedy tylko dostawali klucze, od razu wprowadzało się tam kilkudziesięciu wyznawców. Były wysokie mury, wysadzane na szczycie szkłem, zamknięte bramy, odcięcie od kontaktów z "systemitami" - tak nazywaliśmy wszystkich nie w naszych Dzieciach - tłumaczy Daniella.

Kiedy w latach 80. głośno zrobiło się o nadużyciach seksualnych na najmłodszych, formalnie Rodzina (Dzieci Boga znowu zmieniły nazwę) zakazała tego rodzaju czynności. Formalnie:

Zakazano pedofilii i "religijnej prostytucji", ale nie dlatego, że było to złe, tylko dlatego, że "świat tego nie rozumie, nie rozumie naszej miłości". Wszystko to zeszło do podziemia. Już 12-latki znajdowały się na liście dostępnych seksualnych partnerek. Miały ten komfort, że mogły wcześniej wybrać, z którymi mężczyznami chciałyby się zadawać - opowiada Daniella.

Nieformalnie wolny seks hulał nadal, tylko nie można już było o nim tak głośno mówić. Kiedy służby zaczynały zbyt intensywnie przyglądać się jednej komunie, ta szybko zmieniała miejsce przebywania - niby kto z USA fatygowałby się na Filipiny, żeby doszukiwać się oznak przemocy i pedofilii? A kto z Filipin poleci w tej samej sprawie do Ameryki Południowej?

Koniec? Nic z tych rzeczy, Dzieci Boga działają nadal

David Berg zmarł w 1994 roku, ale stery nad organizacją już od końca lat 80. trzymała jego wieloletnia kochanka, Karen Zerby. Dzieci Boga okazały się świetnie zorganizowaną - nieco przypadkiem - strukturą. Ogromne zdolności adaptacyjne pozwoliły przetrwać nadrzędnej koncepcji "miłości" do dzisiaj - bo choć trudno w to uwierzyć, Dzieci Boga pod kolejną nazwą - Międzynarodowa Rodzina - działają nadal. Szacuje się, że przez wszystkie lata działalności organizacja "przemieliła" ponad 100 tysięcy osób. Mimo koszmarnych relacji i świadectw byłych członków, które od lat trafiają do mediów, nieliczni prześladowcy dopiero teraz trafiają za kratki.

Byli członkowie, "Ocaleni", nawet po wielu latach od odejścia lub ucieczce z Rodziny, wciąż borykają się z wieloma problemami. Są podatni na wpływy, mają myśli samobójcze, trudności z nawiązywaniem zdrowych relacji emocjonalnych i seksualnych z innymi. Kto od Dzieci Boga odchodził do 2005 roku, ten umiał tylko czytać, nigdy nie był w szkole, nie rozumiał świata zewnętrznego. Kult skrzywdził szczególnie mocno drugie pokolenie, które urodziło się w jego ramach - dzieci wykorzystywano od najmłodszych lat życia i wyrwanie się z tej opresji często oznaczało ucieczkę w śmierć.

Wykorzystywany seksualnie od najmłodszych lat adoptowany syn Berga, Ricky Rodriguez, w 2005 roku popełnił samobójstwo. Wcześniej próbował odnaleźć swoją matkę, Karen - ona również odpowiadała za przemoc, której doświadczył. Ricky był ogłoszony przez Davida Berga świętym dzieckiem, a pornograficzne zdjęcia z udziałem chłopca i jego opiekunów trafiły do "The Story of Davidito", jednej z licznych broszur wypuszczanych przez Davida i Karen. Na fotografiach widać kilkuletniego Ricky'ego z nagą opiekunką. Jako 35-letni mężczyzna, od wielu lat poza kultem, Ricky odnalazł opiekującą się nim wtedy kobietę. 8 stycznia 2005 roku zaprosił ją do siebie na kolację, po czym zabił. W nagraniu wideo mówił, że to zapłata za jego cierpienia. Następnego dnia sam też już nie żył.

O bracie Joaquina Phoenixa, Riverze, który zmarł z przedawkowania narkotyków w wieku zaledwie 23 lat, przyjaciele rodziny mówią, że być może jego losy potoczyłyby się inaczej, gdyby nie dzieciństwo. River miał stracić dziewictwo w wieku czterech lat pod "opiekuńczymi" skrzydłami kultu. Na oczach młodszego brata osuwał się w nałóg narkotykowy i również na jego oczach zmarł. To Joaquin dzwonił po pogotowie.

Do Dzieci Boga należała też aktorka Rose McGowan. Mała Rose była separowana od rodziców i świata zewnętrznego. Ojcu, postawionemu wystarczająco wysoko w strukturach kultu, udało się ochronić córkę przed nowymi koncepcjami wolnej miłości z dziećmi, wychodzącymi od Berga w latach 70. Ojciec uciekł z nią z florenckiej odnogi kultu w obawie, że córka również byłaby wykorzystywana.

Długo wierzył, że jego hipisowska miłość może zmienić świat - mówiła Rose w rozmowie z "People".
 

Źródła:

People.com, "How River Phoenix's childhood in the Children of God cult may have led to death"

CBC News, "Children of God sex cult survivors come out of the shadows

On the edge with Andrew Gold podcast, "How I survived the Children of God sex cult with Joaquin Phoenix"

People.com, "Rose McGowan: I escapet a cult"

ExFamily.org, "The Children of God - the inside story by the daughter of the founder, Moses David Berg - by Deborah (Linda Berg) Davis with Bill Davis, 1984"

Narratively.com, "I escaped the cult. But I couldn't escape the cult mentality"

Esquire.com, "Joaquin Phoenix and Rose McGowan spent their early years in a religious cult. Then it became infamous"

Entertainment Tonight, "Joaquin Phoenix opens up about growing up in the Children of God cult"

BBC, "Children of God cult rapist jailed for 'horrific' offences"

ABC News, "Joaquin Phoenix discusses growing up in the Children of God religious sect"

Distractify.com, "Joaquin Phoenix revealed that his family belonged to the deranged Children of God Cult"

Timeline.com, "The hippie Christian cult that encouraged sex with children is still around today"

Więcej o: