Joanna Koroniewska usłyszała, że ma wielkie stopy. Nie wytrzymała. "Nie chce, żebyście mi współczuli"

Joanna Koroniewska w odpowiedzi na liczne hejterskie komentarze upubliczniła profile ich autorów. Aktorka wytłumaczyła również, dlaczego zdecydowała się na taki krok.

Joanna Koroniewska uwielbia skracać dystans z fanami. Za pośrednictwem mediów społecznościowych często dzieli się z internautami przemyśleniami i lubi pytać ich o opinię. Niestety niektórzy pozwalają sobie na zdecydowanie zbyt wiele. Joanna Koroniewska od dłuższego czasu przyznaje, że jest obiektem ataków hejterów. Teraz coś w niej pękło i udostępniła nicki osób, które publikowały najgorsze komentarze. 

Zobacz wideo Joanna Koroniewska wraz z córką tłumaczy, dlaczego nie pokazuje dzieci

Dorota GardiasDorota Gardias pozuje w bikini. Fani sugerują, że to może się źle skończyć

Joanna Koroniewska publikuje na Instagramie profile hejterów

Joanna Koroniewska udostępniła zdjęcie z Hiszpanii. Na pierwszy rzut oka widać, że jest na wakacjach w doskonałym humorze. Kolejna fotografia przedstawia jednak zbiór hejterskich komentarzy, z którymi spotykała się aktorka. W opisie postu w inteligentny sposób na nie odpowiedziała.

Zacznijmy od tego, że bardzo lubię moje duże stopy. Golizną nie szpanuję, bo generalnie nie lubię szpanować. A czy skóra i kości na własne życzenie? Chyba nie, taka się urodziłam i taka jestem i dobrze mi z tym. (...) Plecy mam tam gdzie wszyscy, a z przodu mam cycki. Serio, małe i wspaniałe.
 

Chwilę później aktorka udostępniła kolejne zdjęcia, które również przedstawiają nieprzyzwoite komentarze. Koroniewska wytłumaczyła też, dlaczego zdecydowała się je opublikować.

Kochani, żeby była jasność - nie publikuję hejtów po to, żebyście mi współczuli i pisali, że mam się nie przejmować, bo jestem super. Wrzucam je dlatego, że na Instagrama wchodzą też nasze dzieci i czytają te komentarze! Jaki to dla nich przykład? Najgorszy z możliwych.
 

Rozumiecie oburzenie Joanny Koroniewskiej?

Oliwia Ciesiółka"ŚOPW". Oliwia chciała zrobić zdjęcie. Coś poszło nie tak. Gdzie jej twarz?

Więcej o: