Monika Olejnik uderza w PKP za traktowanie osób na wózkach. "Skandal!". Dostała odpowiedź

Monika Olejnik nagłośniła problem, z którym osoby na wózkach borykają się podczas przejazdów pociągiem. Okazuje się, że w ich przypadku nieplanowana z wyprzedzeniem podróż z PKP jest bardzo mocno utrudniona.

Sezon letni to wzmożony okres wyjazdów, zarówno tych planowanych od miesięcy, jak i spontanicznych wypadów za miasto. Gdy poruszająca się na wózku osoba decyduje się na ten drugi typ wycieczki, czeka ją bolesne zderzenie z przepisami obowiązującymi w polskich kolejach. Okazuje się bowiem, że potrzebę pomocy w PKP trzeba zgłosić aż dwa dni przed podróżą. Tę kwestię w mediach społecznościowych poruszyła Monika Olejnik, która o tym fakcie dowiedziała się od poruszającej się na wózku Zuzanny. Dziennikarka apeluje o zmianę absurdalnych przepisów, a przedstawiciele PKP odpowiadają, że niewiele mogą w tej kwestii zrobić.

Zobacz wideo Olejnik o gościach w "Kropce nad i"

Tak Lewandowscy urządzili się w Monachium. Stylowe wnętrza, własna siłownia i nowoczesne sprzętyTak Lewandowscy urządzili się w Monachium. Stylowe wnętrza i własna siłownia

Monika Olejnik nagłośniła problem osób na wózkach w PKP

Do napisania postu na Instagramie skłoniło Olejnik spotkanie w pociągu Zuzanny Brody, poruszającej się na wózku sportsmenki, która swoje życie opisuje na Instagramie jako susie_on_wheels. To właśnie od Zuzanny dowiedziała się o zadziwiającym przepisie, który zmusza ją do planowania z wyprzedzeniem każdorazowego skorzystania z usług kolei. Dziennikarka jest zdania, że ten zapis jest skandaliczny.

W pociągu wysłuchałam opowieści fantastycznych dziewczyn. Osoby poruszające się na wózku muszą już na 48 godzin przed podróżą zgłosić potrzebę pomocy w PKP. Skandal! Hej, urzędnicy, hej, politycy, obudźcie się wreszcie. Kto wymyślił tak beznadziejne przepisy!? Zmieńcie proszę to natychmiast - apeluje Olejnik na Instagramie.
To nie jest wina konduktorów. Nasi przyjaciele na wózkach nie mogą być spontaniczni? Nie mogą wsiąść do "pociągu byle jakiego"? Pomóżmy wszystkim ludziom cieszyć się życiem - dodaje.
 

Małgorzata Rozenek-Majdan, Jacek Rozenek, Demi Moore, Bruce Willis"Zostańmy przyjaciółmi". Znane pary, które po rozstaniu mają doskonałe relacje

Pod postem Olejnik pojawiło się wiele komentarzy oburzonych internautów, którzy zwrócili uwagę, że życie osób z niepełnosprawnościami jest w Polsce utrudniane niemal na każdym kroku.

Głos w sprawie zabrała Anna Zakrzewska, rzeczniczka prasowa PKP Intercity. W rozmowie z Plejadą wyjaśniła, że nasz kraj nie jest wyjątkiem, a te same przepisy obowiązują we wszystkich państwach Unii Europejskiej. Dodała również, że sytuacja wygląda podobnie także przy przejazdach autokarem, samolotem czy podróży statkiem. Wyjaśniła, z czego wynika konieczność zgłaszania pomocy przed podróżą z tak dużym wyprzedzeniem.

Tego typu podejście pozwala nam na indywidualne traktowanie każdego podróżnego. W czasie wsiadania i wysiadania do i z pociągu asystę i pomoc realizuje drużyna konduktorska. Zgłaszanie informacji o podróży z 48-godzinnym wyprzedzeniem jest konieczne, aby spółka mogła skoordynować pomoc i poinformować z wyprzedzeniem pracowników, którzy danego dnia będą obsługiwać pociąg - tłumaczy rzeczniczka PKP.

Trudno stwierdzić, czy wyjaśnienia PKP przekonają pasażerów. Pod postem Moniki Olejnik znalazły się głosy osób skarżących się, że zdarzają się sytuacje, gdy w pociągu brakuje osoby do pomocy mimo wcześniejszego zgłoszenia lub obsługa konduktorska po prostu o nim zapomina.