Megan Fox wspiera syna, który nosi sukienki. Boi się reakcji kolegów ze szkoły

Megan Fox stara się być matką, która pozwala dzieciom na dokonywanie własnych wyborów. Aktorka podzieliła się informacją, że zgadza się na to, żeby jej syn nosił sukienki, jeśli ma na to ochotę.

Więcej o życiu prywatnym gwiazd zza oceanu przeczytasz na stronie głównej portalu Gazeta.pl

Megan Fox jest matką, która pozwala dzieciom na poszukiwanie siebie i daje im dużo wolności. Aktorka w wywiadzie dla "Glamour" przyznała, że wspiera syna, Noah Shannon, który zaczął nosić sukienki w wieku dwóch lat. Mimo że jest otwarta i chce, żeby jej dziecko podejmowało w tej kwestii własne decyzje, to nie ukrywa, że ma również pewne obawy. 

Zobacz wideo Kim są dzieci rosyjskich oligarchów i czym zajmują się na co dzień?

Megan Fox pozwoliła 9-letniemu synowi na noszenie sukienek, ale poddaje w wątpliwość tolerancję społeczeństwa

W wywiadzie dla "Glamour" aktorka opowiedziała o wyzwaniach, z jakimi musi się zmierzyć, chcąc wspierać i chronić swojego syna, który zaczął nosić sukienki. Aktorka od samego początku była czujna i gdy tylko jej syn wyraził chęć noszenia tego typu ubrań, postanowiła zacząć edukować się w kwestii wychowywania dzieci o różnych rodzajach tożsamości płciowej.

Kupiłam kilka książek, które w pewien sposób poruszały te kwestie i przedstawiały pełne spektrum tego, co to jest.

Później dodała, że wybrane przez nią pozycje poruszały tematykę seksualności i wyrażania siebie poprzez ubiór. 

Niektóre z nich zostały napisane przez dzieci transpłciowe. Inne są po prostu o tym, że można być chłopcem i nosić sukienkę. Można wyrażać siebie poprzez ubranie, jak tylko się chce i to wcale nie musi być związane z seksualnością - podkreśliła.
 

Kwestia seksualności nie jest w wywiadzie dla Megan Fox istotna, ponieważ chciała się skupić na akceptacji wyborów podejmowanych przez jej dzieci. Zauważyła jednak, że w czasach COVID-19, kiedy większość czasu spędzaliśmy w domach, to łatwiej było pozwolić chłopcu na chodzenie w sukienkach. Teraz gdy minęły czasy izolacji, gwiazda boi się, jakie reakcje społeczne może wywołać to, co zakłada jej dziecko.

Nie mogę kontrolować tego, jak inni ludzie reagują na moje dzieci. Nie mam wpływu na to, czego uczą się inne dzieci, z którymi chodzą do szkoły, a potem im to powtarzają - powiedziała zaniepokojona.

Mimo to podjęła zdecydowane kroki, zapisując dzieci do liberalnej i otwartej na drugiego człowieka szkoły. Ograniczyła im także dostęp do internetu i mediów społecznościowych, ale nadal drży o to, jak będą traktować odmienność jej dziecka koledzy i koleżanki z klasy.

Mam dziecko, które cierpi. Mam w związku z tym wiele zmartwień, bo po prostu chciałabym, żeby ludzkość nie była taka. Moje dziecko jest bardzo dzielne. Wiem, że mnie to spotkało z jakiegoś powodu. To wszystko jest po prostu trudne dla mnie, jako mamy.
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.