Izabela Trojanowska śpiewa o kobiecym orgazmie na kościelnym koncercie. W tle wizerunki Jana Pawła II i Jezusa Chrystusa

Z okazji święta Miłosierdzia Bożego, przy parafii św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny w Warszawie został zorganizowany koncert, na którym wystąpiła Izabela Trojanowska. Repertuar wzbudził emocje, bo wokalistka śpiewała o kobiecym orgazmie. Na scenie bawiła się doskonale.

Więcej informacji na temat aktualnych wydarzeń ze świata znajdziesz pod adresem Gazeta.pl.

W niedzielę, 24 kwietnia, na warszawskiej Woli w parku Moczydło odbył się koncert zorganizowany przez parafię św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny z okazji święta Miłosierdzia Bożego. Na scenie udekorowanej wizerunkami Jana Pawła II, Jezusa Chrystusa i św. siostry Faustyny wystąpiła Izabela Trojanowska, która wykonała przed zgromadzonymi jeden ze swoich największych hitów "Wszystko czego dziś chcę". Utwór opowiadający o potrzebie seksualnego spełnienia wyzwolonej kobiety zaśpiewany w takich okolicznościach rozbawił internautów. 

Zobacz wideo Co było bardziej skandaliczne: genitalia na krzyżu czy figura Jezusa pod workiem z wodą?

Izabela Trojanowska śpiewa piosenkę o erotycznych uniesieniach na tle wizerunków papieża i Jezusa Chrystusa

Wydany w roku 1981 utwór "Wszystko czego dziś chcę" to bez wątpienia jeden z największych hitów w karierze Izabeli Trojanowskiej, który przed laty nuciła cała Polska. Autorem tekstu jest Andrzej Mogielnicki, który po latach w rozmowie z magazynem "Angora" wspominał, że początkowo niechętnie podchodził do współpracy z Trojanowską, jednak szybko zmienił zdanie:

Tak jak niechętnie zgodziłem się napisać coś dla śpiewającej aktoreczki, tak już pierwsze nagranie było dla mnie dużą niespodzianką.

Wokalista premierowo zaprezentowała utwór w Opolu, wprowadzając w zdumienie jury, przed którymi odważnie wyśpiewała feministyczny manifest wyzwolonej kobiety, która zamiast stabilizacji pragnie jedynie seksualnego uniesienia. Oto fragment utworu:

Wszystko, czego dziś chcę. Pamiętaj o tym. Polecieć chcę. Tam i z powrotem. Z ramion twych wprost do nieba, do nieba.

Jak się okazało, Izabela Trojanowska nie była świadoma podtekstu zawartego w wyśpiewanych przez nią słowach. Po występie miała wyznać, że gdyby wiedziała, jaki jest ich sens, nigdy by jej nie zaśpiewała.

Od tego czasu minęło jednak wiele lat i mogłoby się wydawać, że artystka w pełni zdaje sobie sprawę ze znaczenia warstwy lirycznej utworu. Dlatego też wykonanie tej piosenki na kościelnym koncercie wydaje się kwestią dość dyskusyjną.

Część internautów nie kryje rozbawienia:

Szanuję śpiewanie piosenki o kobiecym orgazmie przed największym Polakiem JP2 oraz drugim największym Polakiem Jezusem Chrystusem Królem Polski. O taką Polskę nic nie robiłem!
Czyli, że piosenka o orgazmie jest teraz o pójściu do nieba? Lol.

Inni zaś nie kryją oburzenia:

Sięgnęła dna!
Co to za cyrk?

Mimo to zgromadzeni widzowie zdawali się świetnie bawić, a nawet dołączyli na scenie do artystki. 

Przypomnijmy, że jakiś czas temu cover utworu wykonała Monika Brodka. Artysta zdecydowanie rozumiała, o czym śpiewa. Może Izabela Trojanowska powinna przesłuchać tę wersję piosenki i obejrzeć załączony do niej teledysk? Ukryte metafory stałyby się zapewne dużo bardziej jasne. 

 
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.