Przed zaginięciem zrobiła zdjęcie mężczyźnie. Wiadomo, kim jest

Media od ponad tygodnia informują o zaginięciu 45-letniej Aleksandry i 15-letniej Oliwii. 10 lutego kobiety wraz z psem rasy shih tzu zniknęły w niewyjaśnionych okolicznościach. W telefonie starszej z nich znaleziono ostatnie zrobione przez nią zdjęcie. Znajdował się na nim mężczyzna. Pojawiło się pytanie, czy ma związek ze sprawą. Już wiadomo.

Więcej o sprawie zaginięcia kobiet z Częstochowy znajdziecie w tekstach na stronie głównej Gazeta.pl

W poniedziałek w miejscowości Romanów pod Częstochową śląska policja odnalazła dwa ciała. Wiele wskazuje na to, że mogą to być zwłoki 45-letniej Aleksandry i jej 15-letniej córki Oliwii. Rodzina kobiet miała we wtorek podjąć próbę identyfikacji. Jej wyniki jeszcze nie trafiły do opinii publicznej. Tymczasem rozwiano wątpliwości w innej kwestii dotyczącej sprawy.

Zobacz wideo Po kim geny odziedziczyła córka Pauliny Krupińskiej i Sebastiana Karpiela-Bułecki? Ma niebieskie oczy

Kim jest mężczyzna ze zdjęcia Aleksandry Wieczorek?

Bliscy poszukiwanych kobiet opublikowali na Facebooku ostatnie zdjęcie wykonane telefonem komórkowym przez 45-letnią Aleksandrę. Z wpisu zamieszczonego na profilu Śladem Zaginionych można było się dowiedzieć, że kobieta w dniu zaginięcia przebywała na działce pod Częstochową. To właśnie tam wykonała zdjęcie, na którym znajdował się mężczyzna z założonymi do tyłu rękoma. Rodzina prosiła użytkowników portalu o pomoc w poszukiwaniach i liczyła, że świadek może mieć związek ze sprawą. 

Udało się w końcu ustalić, kim jest osoba ze zdjęcia. Na stronie Śladem Zaginionych pojawiła się aktualizacja wpisu - zniknęła z niego fotografia. Administratorzy przekazali, że mężczyzna "nie ma żadnego związku ze sprawą. Informacja ta jest potwierdzona. Więcej informacji nie możemy przekazać dla dobra śledztwa". Więcej na temat innych tropów w tej sprawie możecie przeczytać w tekście na Gazeta.pl.

Zobacz też: To tu znaleziono zwłoki zaginionych kobiet. 100 policjantów przerzucało ziemię metr po metrze. Mamy nagranie

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.