Sara Boruc śpiewała w "Idolu". Po latach wspomina trudny moment. "Budzi to we mnie niepokój"

Sara Boruc w najnowszym wywiadzie powróciła wspomnieniami do czasów, gdy występowała w "Idolu". - Przeżycie nie było na 100 proc. pozytywne - przyznała w rozmowie z Agnieszką Woźniak-Starak.

Więcej informacji o świecie gwiazd przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Sara Boruc spełnia się w roli projektantki, a projekty sygnowane jej panieńskim nazwiskiem Mannei noszą największe gwiazdy. Moda to jednak niejedyna słabość żony Artura Boruca. Mało kto już pamięta, że przed latami WAG próbowała swoich sił jako piosenkarka, a karierę muzyczną zaczynała jeszcze, będąc nastolatką. W 2002 roku Sara Boruc zgłosiła się do "Idola". Kilkanaście lat później wydała też pierwszą i jak do tej pory, jedyną płytę "Love On Your Own". W rozmowie z Agnieszką Woźniak-Starak powróciła wspomnieniami do tamtych czasów.

Zobacz wideo Sara Boruc przeżywa zachowanie polskich celebrytek, które chcą od niej wypożyczać ubrania

Sara Boruc o stresujących momentach w "Idolu". "Budzi to we mnie niepokój"

Sara Boruc porozmawiała z Agnieszką Woźniak-Starak w internetowym programie "Oświeceni hedoniści". Dziennikarka zapytała Sarę Boruc o emocje, które jej towarzyszyły, gdy zgłosiła się do "Idola". Okazuje się, że WAG była wówczas mocno zestresowana.

To było stresujące, bo byłam bardzo młoda. Pamiętam, że wszystko toczyło się w Warszawie, ale eliminacje przechodziłam w Krakowie. Warszawy nie znałam i do niej nie jeździłam wcześniej, w tej edycji byłam najmłodsza, mieszkaliśmy w hotelu przy lotnisku. Ogólnie tak sobie to wspominam, budzi to we mnie niepokój. Ale czegoś mnie to nauczyło, co prawda bardzo się stresowałam, nawet głos mi ucinało. Przeżycie było fajne, wesołe, jednak nie na 100 proc. pozytywne - przyznała.
 

Ci, którzy mają nadzieję, że Sara Boruc wróci do muzyki, muszą się rozczarować. Celebrytka przyznała, że nie zamierza wydawać więcej płyt i woli skupić się na obecnym biznesie. 

Od razu, jak wydałam tę płytę, to powiedziałam, że będzie mój jedyny krążek. Miałam kontrakt z wytwórnią, chociaż nie chciałam go podpisywać. Ja zapłaciłam za stworzenie tych utworów, więc ta płyta trochę mnie kosztowała. Wydanie tej płyty tylko dla mojego upodobania, za moje pieniądze byłoby bez sensu, więc jak zgłosiła się do mnie wytwórnia i chciała tę płytę wydać, to się zgodziłam (...) Od początku to miała być przygoda - wyjaśniła.

Pamiętacie Sarę Boruc jeszcze z czasów "Idola"?

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.