Monika Miller opowiedziała o skutkach fibromialgii. Zdecydowała się na kosztowny zabieg. "Wygląda to przerażająco. Makabra"

Monika Miller na dobre zadomowiła się w polskim show-biznesie. Wnuczka byłego premiera nie boi się poruszać tabu. Ostatnio otwarcie opowiedziała o chorobie i zabiegu, któremu niebawem się podda.

Więcej informacji ze świata polskiego show-biznesu znajdziecie na stronie Gazeta.pl.

Zobacz wideo Czy Monika Miller zaprosiłaby swojego dziadka na pardę równości? [PLOTKERSI]

Popularność Moniki Miller zaczęła się od zdjęcia, które jej dziadek, Leszek Miller, opublikował na Twitterze. Od tego czasu kobieta nie znika z mediów, wystąpiła nawet w dziesiątej edycji "Tańca z Gwiazdami". Teraz celebrytka skupia się głównie na karierze muzycznej, a ostatnio wystąpiła na koncercie z okazji finału WOŚP w szwedzkim mieście Malmo. Niestety, życie Moniki nie jest tak idealne, jakby się mogło wydawać. Niedawno wnuczka Leszka Millera ujawniła, że zdiagnozowano u niej fibromialgię. Choroba ta powoduje przewlekły ból, który może obejmować nawet całe ciało. Schorzenie niesie ze sobą także inne komplikacje.

Monika Miller opowiedziała o chorobie. Celebrytkę wkrótce czeka kosztowny zabieg

W rozmowie z portalem cozatydzien.tvn.pl Monika Miller opowiedziała o chorobie i jej dotkliwych skutkach. Jedną z konsekwencji schorzenia jest nadmierne wypadanie włosów.

Zaczęły mi wypadać włosy ze stresu, jakieś sześć lat temu, ale wtedy wydawało mi się, że to normalne. Genetycznie mam gęste, ale cienkie włosy, więc na szczotce nie było widać, że wypada ich tak dużo. Byłam przekonana, że wszystko mieści się w granicach normy. Zrobiłam nawet research i przeczytałam w sieci, że w trakcie dnia tracimy od 50 do 100 włosów, ale one odrastają. To mnie trochę uspokoiło. Byłam pewna, że każdy ma tak samo, jak ja. Tylko potem zauważyłam, że moje włosy wypadają, ale w ich miejsce nie rosną nowe. Musiałam bardzo długo czekać - wyznała Monika.

Okazało się, że jedynym ratunkiem jest kosztowny zabieg. Wnuczka byłego premiera planuje wykonać go w Polsce.

Kiedy dowiedziałam się, że mam z tym żyć, uznałam, że po prostu zrobię przeszczep włosów, chociaż bałam się, że to nie ma sensu. Że w moim przypadku one i tak zaczną wypadać. Lekarz na szczęście mnie uspokoił, że te włosy na pewno nie wypadną. Zdecydowałam się na zabieg. Zrobię go w Polsce - zdradziła dziewczyna.

Ceny takich zabiegów zaczynają się zazwyczaj od kilkunastu tysięcy złotych. Monika Miller zdradziła, ile będzie musiała zapłacić za przeszczep.

Z jednej strony myślę sobie, że to tak dużo pieniędzy, ale z drugiej wiem, że brak włosów będzie mi bardziej przeszkadzał wraz z upływem lat. Jestem pewna, że mi się "nie odwidzi" po jakimś czasie. Problem zostanie. Cena jest ustalana indywidualnie. Ja łysieję na całej linii czoła i to już duży obszar. Moja operacja będzie kosztowała 20 tysięcy złotych. Zawsze oszczędzałam i zbierałam pieniądze bez konkretnego celu, ale teraz przynajmniej wiem na co.

Dziewczyna przyznała też, że odczuwa strach przed zabiegiem.

Trochę się boję. Widziałam efekty tuż po zabiegu. Wygląda to przerażająco. Naprawdę makabra - przyznała.

Mamy nadzieję, że zabieg przebiegnie pomyślnie.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.