Marcin Bosak miał depresję. "Czułem olbrzymi dyskomfort i wstyd"

Marcin Bosak zdecydował się na szczere wyznanie w najnowszym wywiadzie. Opowiedział o problemach ze zdrowiem. Wszystko z racji tego, że został ambasadorem akcji "Twarze depresji".

Więcej na temat szczerych wyznań gwiazd na temat swojego stanu zdrowia przeczytasz, odwiedzając stronę główną Gazeta.pl.

W ostatnim czasie o Marcinie Bosaku pisało się głównie za sprawą jego rozstania z Marią Dębską. Plotki na temat zakończenia związku pary wzbudzały niebywałe zainteresowanie, prawdopodobnie dlatego, że ani aktor, ani aktorka nie chcieli komentować medialnych doniesień. Teraz na jaw wyszły kolejne przykre informacje na temat życia prywatnego Marcina Bosaka. Mężczyzna wyznał w rozmowie z Anną Morawską-Borowiec, że cierpiał na depresję.

Zobacz wideo Jak wspierać osobę chorą na depresję?

Marcin Bosak: Były takie chwile, gdy myślałem, że łatwiej byłoby mi nie być, niż się zmagać z tym, co się ze mną działo

Kilka lat temu lekarze wykryli u Marcina Bosaka nowotwór - guza rdzenia kręgowego. Aktor nie ukrywał, że wieloletnie leczenie odbiło się na jego psychice. Teraz opowiada o tym publicznie, ponieważ został ambasadorem akcji "Twarze depresji".

Przez pięć lat od usłyszenia diagnozy wypierałem stres, który towarzyszył każdej kolejnej wizycie na oddziałach neurochirurgicznych. Stres, który stał się moim naturalnym stanem. Wszystko przez to, że stwierdziłem, że poradzę sobie ze wszystkim sam, że nie będę o tej chorobie informował bliskich, żeby ich tym nie obciążać. Nie powiedziałem tego mojej ówczesnej partnerce, która była w ciąży. Nie powiedziałem rodzinie, by nie żyli w lęku o mnie.
 
Pierwszy epizod depresyjny nastąpił trzy lata temu. Na mój stan miały wpływ wydarzenia w życiu osobistym, a później pandemia. Pierwszy lockdown nie zrujnował mnie psychicznie, wręcz przeciwnie, ale już kolejny, który był jesienią i zimą, niestety, wywarł na mnie tak silny wpływ, że pojawił się ponownie epizod depresyjny. Był silniejszy niż pierwszy. Wtedy zmieniłem leczenie. Połączenie farmakoterapii i psychoterapii ponownie poskutkowało i teraz na szczęście czuję się dobrze - wspomina.

Serialowy Kamil Gryc z "M jak miłość" przyznaje, że wstydził się pierwszej wizyty u specjalisty. Wszystko przez stereotypy.

Czułem olbrzymi dyskomfort i wstyd. Pojawiły się myśli, że coś jest ze mną już bardzo "nie tak", a wręcz że jest bardzo źle i sobie nie radzę. Wydaje mi się, że wychowując się i dorastając w patriarchalnym schemacie, który jest tak popularny w naszej kulturze, miałem wdrukowany w głowie obraz mężczyzny, który radzi sobie ze wszystkim sam. I na tym polega jego siła. Jest oparciem dla innych. Natomiast nie mówi o swoich problemach, bo potrafi sam się z nimi zmierzyć i bez niczyjej pomocy je rozwiązać. Taka postawa zepchnęła mnie w stronę samotności.

Aktor dał do zrozumienia, że pierwsze objawy stanów depresyjnych mogły pojawić się już wtedy, kiedy był dzieckiem. Odczuwał niepokój. Kiedy w życiu dorosłym odbijał się od ściany, "myślał o sobie bardzo źle, miał obniżoną samoocenę".

Miałem takie myśli… Nie wiem, czy to były myśli samobójcze… (cisza). [...] Były takie chwile, gdy myślałem, że łatwiej byłoby mi nie być niż się zmagać z tym, co się ze mną działo - wyznał.

Marcin Bosak mógł oczywiście liczyć na wsparcie bliskich, szczególnie siostry, znanej z "You Can Dance" tancerki Anny Bosak. Chęć do życia tliła się ponadto w aktorze za sprawą tego, że jest ojcem - dziś niespełna czternastoletniego Władysława oraz dziewięcioletniego Jana.

Cały wywiad z Marcinem Bosakiem przeczytacie TUTAJ.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.