"Sprawa dla reportera" czy "Szopka dla reportera"? W programie Jaworowicz krzyki, płacz, a do tego śpiew Zenka. Czegoś nie rozumiecie?

"Sprawa dla reportera" cieszy się dużą oglądalnością. Jeden z tiktokerów wziął na tapet program Elżbiety Jaworowicz i pokazuje, jak absurdalne nagrania emitowane są na atenie TVP.

Więcej informacji na temat programów telewizyjnych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Elżbieta Jaworowicz"Sprawa dla reportera" podbija TikToka. Jak zmieniła się przez lata Jaworowicz?

"Sprawa dla reportera" to program interwencyjny, którego prowadzącą jest Elżbieta Jaworowicz. Format miał premierę w 1983 roku i z przerwami jest emitowany do tej pory. Ostatnio o programie znów zrobiło się głośno. Wszystko przez to, że sytuacje przedstawione w formacie Jaworowicz są absurdalne. Widz ma wrażenie, że ogląda groteskę.

Zobacz wideo Według jakich zasad pracują dziennikarze TVP?

"Sprawa dla reportera" od zawsze kontrowersyjna

Nie będę ukrywać, nie pamiętam pierwszych odcinków "Sprawy dla reportera" z lat 80. i początków 90. Kojarzę za to te z końca lat 90. i zapewne z początków lat 2000. Program, podobnie jak teraz, składał się z dwóch części - reportażowej, w której Elżbieta Jaworowicz jechała do bohaterów swojego materiału, oraz dyskusji w studio, do którego zapraszani byli specjaliści. Zdarzało się, że były to faktycznie osoby, które mogły rzeczowo wypowiedzieć się w sprawie. Często jednak pojawiali się też celebryci, muzycy, czy aktorzy, którzy nijak mieli się do tematu przedstawianej sprawy i nie potrafili wypowiedzieć się merytorycznie.

Format budził kontrowersje, nie był obiektywny, zwykle wypowiadała się tylko jedna ze stron - bohaterowie reportażu. Elżbieta Jaworowicz nie mogła uzyskać komentarza przedstawicieli drugiej strony konfliktu, lub nie starała się dostatecznie. Tematyka była przeróżna - od historii ludzi oszukanych przez rozmaite instytucje, po (i tu mam wrażenie o wiele częściej) konflikty rodzinne i sąsiedzkie. Najczęściej zarzucano formatowi brak rzetelności. Program prowadzony przez Elżbietę Jaworowicz w 1993 roku trafił pod lupę Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, później sprawą interesowała się Rada Etyki Mediów. Reportaże Jaworowicz stały się przedmiotem procesów sądowych o naruszenie dóbr osobistych. W efekcie w 2010 roku poszkodowani założyli stowarzyszenie "Stop Nierzetelni".

Elżbieta Jaworowicz, Jacek KurskiElżbieta Jaworowicz, Jacek Kurski KAPIF

"Sprawa dla reportera" dziś

Ta formuła programu została zachowana po dziś dzień. Elżbieta Jaworowicz nadal siedzi w studio w niewiarygodnie niewygodnej pozie i zaprasza celebrytów, którzy mają pochylić się nad losem bohaterów reportaży (od 2018 roku to nie Elżbieta Jaworowicz jest autorką wszystkich reportaży, te tworzą inni pracownicy TVP). I tak w studio w ostatnim czasie pojawili się m.in. Grażyna Szapołowska, Michał Wiśniewski, Zenek Martyniuk, Ivan Komarenko czy członkowie zespołu Piękni i Młodzi. Ich niemerytoryczne wypowiedzi rażą odbiorcę. Gorsze jest jednak to, że muzycy (o zgrozo) pod koniec programu śpiewają, otoczeni bohaterami odcinka, którzy jeszcze przed chwilą płakali i mówili o swoich najgorszych doświadczeniach. 

Szerokim echem odbił się zwłaszcza jeden z ostatnich odcinków formatu, wyemitowany 9 grudnia. To właśnie tam widzowie byli świadkami kłótni, jaka wywiązała się między jedną z prawniczek, Marią Wentlandt-Walkiewicz a matką ciężko chorego chłopca. Prawniczka powiedziała matce dziecka, że ta w przeszłości  powinna przerwać ciążę. W efekcie kobieta dostała napadu paniki, a nikt wśród obecnych jej nie pomógł. 

'Sprawa dla reportera'Krzyki i napad paniki w "Sprawie dla Reportera". Poszło o aborcję

Jeśli ten fragment programu was zszokował, to znaczy, że dawno nie widzieliście "Sprawy dla reportera". Podobne kłótnie, płacz na wizji czy oburzające sytuacje zdarzają się tam częściej. 

"Sprawa dla reportera" czy "Szopka dla reportera"?

W sieci możemy znaleźć wiele kuriozalnych fragmentów ze "Sprawy dla Reportera". I tak viralem stał się ten, w którym Elżbieta Jaworowicz pije tanie wino z bohaterami jednego z reportaży. 

 

Format na warsztat wziął jeden z tiktokerów - Daniel Midas, tworząc cykl "Szopka dla reportera". Standuper pokazuje kolejne najbardziej absurdalne fragmenty odcinków i je komentuje. Punktuje przy tym hipokryzję i nierzetelność przedstawioną w programie. Pokazuje, że często jedynym przygotowanym do odcinka jest jeden z prawników - Piotr Kaszewiak. Na uwagę zasługuje zwłaszcza odcinek, w którym Midas zweryfikował materiały ukazane na antenie TVP. Skontaktował się z kobietą, która jako 14-latka padała ofiarą molestowania, a której historia w programie nie została ukazana. W "Sprawie dla reportera" gościł za to mężczyzna, który stanął przed sądem jako podejrzany w sprawie. Midas po zebraniu materiałów skonfrontował się później ze wspomnianym mężczyzną. Jego materiał prezentował się więc o wiele rzetelniej niż ten ukazany w TVP.

 

Analizy Midasa bywają też lakoniczne, ale trafne. Standuper wybiera fragmenty, które idealnie ukazują absurdy przedstawione w "Sprawie dla reportera".

Nic dziwnego, że Midasa na TikToku obserwuje ponad 223 tysiące osób, a filmy na YouTube'ie mają po niemal 400 tysięcy wyświetleń. Sama "Sprawa dla reportera" też w ostatnim czasie cieszy się wysoką oglądalnością (w listopadzie program śledziło około 1,9 mln widzów). Ta liczba niepokoi, zwłaszcza że program jest kontrowersyjny. Jakiś czas temu krążyły plotki, że  zniknie z anteny TVP. Nic nie wskazuje na to, że widzowie prędko zapomną o formacie. 

Więcej o: