Anna Lewandowska w szczerym wyznaniu. "Nie zdecydowałabym się na aborcję". Zdradziła powód

Anna Lewandowska udzieliła wywiadu tygodnikowi "Wprost", w którym wypowiedziała się na temat aborcji. Trenerka była bardzo szczera w swoim wyznaniu.

Więcej artykułów z pogranicza polityki i show-biznesu znajdziecie na stronie głównej Gazeta.pl

Anna Lewandowska jest zachowawcza, jeśli chodzi o zaangażowanie w sprawy polityczne. Trenerka robi jednak wyjątki w przypadkach, gdy chodzi o dobro kobiet. W październiku ubiegłego roku okazała wsparcie, kiedy Trybunał Konstytucyjny podjął decyzje w sprawie zaostrzenia prawa aborcyjnego. W rozmowie z serwisem kobieta.gazeta.pl Lewandowska podkreśliła, że nikt nie powinien zmuszać kobiety do heroizmu. Trenerka udzieliła także wywiadu tygodnikowi "Wprost", w którym wypowiedziała się na tematy związane z aborcją.

Zobacz wideo Anna Lewandowska chwali się talentami córki

Anna Lewandowska o aborcji

Lewandowska wyznała, że jako osoba wierząca nie zdecydowałaby się na aborcję. Mimo tego jest zdania, że powinniśmy szanować odrębne podejście. Trenerka zasugerowała tym samym, że w dyskusji o prawo do aborcji jest za wyborem.

Jestem osobą wierzącą. Moja mama nakręciła film o Stanisławie Leszczyńskiej, której dr Mengele kazał w Auschwitz zabijać każde nowo narodzone dziecko. A ona w obozie była aniołem dla matek, odebrała trzy tys. porodów. To jest przecież nasza rodzina, ciocia mojej mamy. Dlatego sama nie zdecydowałabym się na aborcję. Ale szanuję to, że ktoś może mieć inne zdanie - zapewniła.

Trenerka przyznała w rozmowie z magazynem, że stara się angażować w sprawy polityczne w sposób wyważony. Ostrożnie dobiera słowa, gdyż - jak twierdzi - mogą zostać łatwo przeinaczone. 

Na Stories zabrałam stanowisko zarówno w sprawie rodzin na granicy, jak też polexitu. (...) Wolę sugerować, jakie mam zdanie, niż je wykrzykiwać albo komuś coś narzucać. Kiedy zdarzało mi się to robić mocniej w przeszłości, mój głos bywał przeinaczany.

Lewandowska poruszyła także kwestię odpowiedzialności. Trenerka wyznała, że ma czasem dni, w które chciałaby po prostu odpocząć i odciąć się od życia publicznego. Niestety praca i tempo, w jakim żyje, jej na to nie pozwala. 

Są momenty, że człowiek chciałby się wyłączyć, a (...) po prostu nie może. Bo jest nowa premiera, bo dzwoni dyrektor marketingu, bo prowadzę trening dla 10 tys. osób. Nie mogę im powiedzieć - słuchajcie, treningu nie będzie, bo mam zły humor, bo nie mam siły. (...) Czasem dopada mnie taka zwyczajna niemoc, że mam ochotę schować się pod poduszkę.

Zdziwiło was to, że aż tak się otworzyła?

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.