Grażyna Wolszczak zarobiła kilka tysięcy za promocję komunikacji miejskiej. Teraz się tłumaczy. "To symboliczne pieniądze"

Urząd Miasta Stołecznego Warszawy zatrudnił kilka znanych osób, by namawiały ludzi do korzystania z komunikacji miejskiej. Grażynie Wolszczak nieźle się oberwało, dlatego postanowiła odnieść się do sprawy w rozmowie z "Gazetą Stołeczną".

Więcej informacji związanych z poczynaniami warszawskich urzędników znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Grażyna Wolszczak chwaliła się jakiś czas temu, że "zaprzyjaźniła się z komunikacją miejską". Było to 22 września z okazji Dnia bez Samochodu. Aktorka opublikowała na Instagramie post i naraziła się fanom, którzy nie uwierzyli jej, że na co dzień pędzi na plan filmowy czy do teatru busem lub tramwajem. Ponadto szybko na jaw wyszło, że wpis w social mediach nie był pro bono.

Zobacz wideo Grażyna Wolszczak walczyła z pocovidowym wypadaniem włosów

Grażyna Wolszczak zarobiła na promocji warszawskiej komunikacji miejskiej. Ile? "Symboliczne pieniądze"

Fani zarzucili Grażynie Wolszczak hipokryzję - w końcu wiele lat temu była ambasadorką Citroena C3. Niemniej - zdecydowanie więcej kontrowersji wzbudził fakt, że aktorka, Grzegorz Hyży, Jakob Kucner oraz Barbara Pasek otrzymali wynagrodzenie za promocję środków transportu miejskiego. Wszystko ujawnił Krystian Głuch, lewicowy działacz z Bielan. Łącznie influencerzy mieli zarobić 20 tys. złotych.

Grażyna WolszczakGrażyna Wolszczak na ściance zaprezentowała się w nowej fryzurze

Zadzwonił do mnie mój agent i zapytał, czy wezmę udział w akcji promującej komunikację publiczną. Od razu się zgodziłam, bo sama próbuję przesiąść się do komunikacji publicznej, uważam, że to ważne i zachęcanie ludzi do tego jest słuszne. To była moja jedyna motywacja. Oczywiście były z tego jakieś pieniądze, ale raczej symboliczne - broni się Grażyna Wolszczak w rozmowie z "Gazetą Stołeczną".

Cóż, można było lepiej dobrać celebrytów, którzy promowaliby tę akcję. Może Małgorzata Rozenek? Ostatnio była zachwycona swoją podrożą tramwajem. Z drugiej strony uważamy, że korona z głowy nikomu by nie spadła, gdyby faktycznie polecał za darmo korzystanie ze środków komunikacji miejskiej zamiast poruszania się samochodem. W końcu auta bardzo zanieczyszczają środowisko, zwłaszcza w dużych miastach, kiedy spala się dużo paliwa, stojąc w korkach.

Więcej o: