Katarzyna Dowbor ubolewa nad koleżankami, które na siłę chcą zatrzymać czas zabiegami. "Ich szarpanina kończyła się depresją"

Katarzyna Dowbor udzieliła wywiadu "Wysokim Obcasom" i opowiedziała o samoakceptacji oraz o tym, jak jej koleżanki nie mogły pogodzić się ze zmianami w wyglądzie.

Więcej informacji o gwiazdach i celebrytach znajdziecie na Gazeta.pl

Choć obecnie mówi się wyjątkowo dużo, jak ważna jest samoakceptacja to część osób jednak woli poprawić niedoskonałości, które u siebie dostrzegają. Katarzyna Dowbor w rozmowie z Agnieszką Urazińską dla "Wysokich Obcasów" wyznała, że dla niej wygląd nigdy nie był priorytetem, ale dla jej koleżanek owszem, a na to trudno jej było patrzeć.

Zobacz wideo Joanna Koroniewska pokazała piękny ogród Katarzyny Dowbor

Katarzyna Cichopek, Joanna KrupaKatarzyna Cichopek pokazała się bez makijażu. Zresztą nie tylko ona

Katarzyna Dowbor o operacjach plastycznych

Dziennikarka i prowadząca program "Nasz nowy dom" przyznała po latach, że jej koleżanki wyjątkowo przeżywały zmiany, które zachodziły w ich wyglądzie. Uważały, że tracą swoją urodę i za wszelką cenę chciały ją zatrzymać. Jak dodała Dowbor, nie prowadziło to do niczego dobrego.

Gdy z wiekiem zaczynały tę urodę - w swoim przekonaniu - tracić, wpadały w panikę. Kompletnie sobie nie radziły. Była tragedia, płacz, naprawianie rękami chirurgów plastycznych tego, co zepsuł czas. Gdy kończyły się pieniądze, to szło się do kogoś, kto nie był lepszy, ale był tańszy. Obserwowałam, jak się dziewczyny szarpały. I ta szarpanina kończyła się czasem nieakceptowaniem siebie, depresją. Ja miałam dużo szczęścia, bo wygląd nigdy nie był dla mnie priorytetem - wyznała.
 

Dowbor zauważyła, że wiele osób ma nawet duży problem, żeby wyjść w domu w dresie, a co dopiero zaakceptować fakt, że każdy się starzeje, co jest normalną kwestią. Dziennikarka wyjaśniła, że przecież "ta zmiana może stać się naszym atutem". Dodała też, że zmiany zachodzą powoli i można się do nich przyzwyczaić i starać zaakceptować. Ona tak właśnie zrobiła.

Jest czas, by się przyzwyczaić do zmieniających się gabarytów, przyrastających kilogramów, do tego, że ciało robi się mniej sprężyste, mniej młode. U mnie też nie było tak, że każdą zmianę od początku akceptowałam i witałam z entuzjazmem. Nie wszystko mi się podobało. Ta akceptacja, pogodzenie się ze sobą i zaakceptowanie się w skórze Fiony zabrało mi trochę czasu. Nie ma sensu zamartwiać się tym, na co nie ma się wpływu - dodała.

Trudno się nie zgodzić ze słowami Katarzyny Dowbor. Proces starzenia się jest czymś naturalnym, więc zupełnie nie ma się czego wstydzić. Oczywiście, jeśli ktoś chce zmieniać swój wygląd i korzystać z możliwości medycyny estetycznej, to jak najbardziej. Najważniejsze jednak, żeby czuć się dobrze w swoim ciele. 

Katarzyna Dowbor z córkąCórka Dowbor rzuciła studia. Dziennikarka była zmartwiona. A teraz? "Idzie w ślady ojca"

Więcej o: