Tyle zarabiają gwiazdy disco polo. Stawki są zawrotne, ale ani myślą zejść z ceny. Zenek Martyniuk na szczycie listy

Odkąd muzyka disco polo wróciła do łask, największe gwiazdy zarabiają krocie. Ile za występ życzą sobie Zenek Martyniuk i zespół Boys?

Choć pandemia koronawirusa prawie na rok zamroziła branżę rozrywkową, to gwiazdy disco polo ani myślą negocjować gaże i inkasują za występy ogromne pieniądze. Teraz media ujawniają, o jakie stawki chodzi. Listę najdroższych artystów otwiera Zenek Martyniuk, który za koncert życzy sobie kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Zobacz wideo Zenek Martyniuk: Nie rozgraniczam gatunków muzycznych. Nagrywam piosenki, które wpadają w ucho

Martyna Wojciechowska, Przemek KossakowskiMartyna Wojciechowska udzieliła się pod wpisem Przemka Kossakowskiego o rozstaniu!

 Tyle zarabiają gwiazdy disco polo. Stawki zawrotne, ale ani myślą zejść z ceny

Jak donosi "Super Express", Zenek Martyniuk za występ życzy sobie od 25 do 30 tys. złotych. Muzyk zna swoją wartość i nawet nie podejmuje tematu negocjacji. Organizatorzy imprez ponoć w ciemno godzą się na jego warunki, ponieważ muzyk już od kilku lat niezmiennie cieszy się ogromną sympatią fanów. Wszystkie najbliższe weekendy w kalendarzu ma już ponoć zajęte.

Kolejny na liście jest zespół Boys, którego liderem jest Marcin Miller. Stawka wyjściowa za koncert to 30 tys. zł, którą należy jednak podzielić na większą liczbę osób niż w przypadku autora hitu "Przez twe oczy zielone".

Są koncerty, ale nie takie jak kiedyś, nie taka liczba, ale my nie narzekamy. Jest dobrze. Wielu organizatorów próbuje wykorzystać pandemię, żeby zaoszczędzić na zespole, ale ja nie będę schodził ze stawek. 30 tys. to kwota wyjściowa, ale nie będę grał za pięć tysięcy. Wiadomo, że koncerty w plenerze, koncerty w klubach i telewizyjne są inaczej liczone" - powiedział Marcin Miller w rozmowie z tabloidem.

AdeleAdele bryluje na finale NBA w towarzystwie tajemniczego mężczyzny

Zespół Mejk za jeden występ liczy sobie od 16 do 18 tys. złotych. Mariusz Brodzik przyznał, że choć czasami ktoś próbuje się targować, to Mejk nie schodzi z ceny. Za wynegocjowaną stawkę trzeba przecież zatankować busa, opłacić innych muzyków oraz nocleg.

Miły Pan, czyli Piotr Kołaczyński, za występ inkasuje około 14 tys. złotych. W lipcu takich koncertów ma około 50.

 
Więcej o: