"Rolnik szuka żony". Waldemar Kaszuba był śmiertelnie chory. "W mojej jamie brzusznej wykryto kolejnych sześć nowotworów"

Waldemar Kaszuba z szóstej edycji programu "Rolnik szuka żony" podzielił się z fanami historią swojej choroby i informacją o tym, jak wrócił do zdrowia.

Waldemar Kaszuba został zapamiętany z programu "Rolnik szuka żony", kiedy oznajmił, że nie wybierze żadnej z kandydatek i tym samym na własną prośbę zakończył udział w programie.

Bohdan Bondariew wygrał drugi etap Wyścigu PokojuBohdan Bondariew wygrał drugi etap Wyścigu Pokoju

"Rolnik szuka żony". Waldemar ciężko chorował

Przed nagraniami do świątecznego odcinka "Rolnik szuka żony" Waldemar Kaszuba źle się czuł. Zbagatelizował przeziębienie i ropień na szyi. Gdy w końcu poszedł do lekarza, został natychmiast przewieziony karetką do szpitala. Ropień usunięto, ale nie długo później pojawił się nowy. Rolnik musiał przejść kolejną operację. Nie był to koniec kłopotów zdrowotnych Waldemara. W rozmowie z portalem Pomponik rolnik wyznał, jak przebiegało jego leczenie.

Okazało się, że mam kolejnego guza, którego mi wycięto, a po operacji lekarz chciał wypisać mnie do domu. Po miesiącu różnych badań dowiedziałem się od pani doktor, że mam nowotwór złośliwy. W trybie pilnym trafiłem do Centrum Onkologii w Warszawie i zostałem tam pięć miesięcy... Przeszedłem trepanobiopsję, punkcję, cytometrię, badanie PET. W mojej jamie brzusznej wykryto kolejnych sześć nowotworów, każdy wielkości od 3 do 10 cm, a potem jeszcze białaczkę.

Rolnik wyznał, że dostał najsilniejszą chemię, podawano mu krew, brał morfinę. Schudł w tym czasie 11 kilogramów. Jego stan się nie poprawiał, a lekarze twierdzili, że każdego dnia jest coraz gorzej. Ostatecznie wypisali go ze szpitala, a Waldemar usłyszał od nich, że "jego organizm odmówił współpracy" a "białaczka postępuje", więc lepiej, aby ostatnie chwile życia spędził w domu wśród bliskich.

Mimo tak złych rokowań Waldemar nie zamierzał się poddawać. Jak twierdzi, jest osobą wierzącą i to właśnie wiara pomogła mu przetrwać najcięższe chwile. Na jego prośbę rodzina zawiozła Waldemara do Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej na Jasnej Górze.

Jeśli wierzysz w Boga, to wiesz, że nigdy nie będziesz sam. Modliłem się codziennie, na klęczkach przy szpitalnym łóżku. (...) Położyłem tam bukiet biało-czerwonych róż i zawierzyłem swój los Królowej Polski. Potem wypiłem wodę święconą z sanktuarium w Licheniu od kobiety, która doznała objawienia Matki Bożej. W kolejnych dniach poczułem, że muszę zagrać w kościele, w mojej parafii w Dąbrówce Nagórnej. (...) Od tego momentu z godziny na godzinę i z dnia na dzień czułem się coraz lepiej. Choroba wyraźnie ustępowała - mówił w rozmowie z Pomponikiem.

Zdaniem Waldemara Kaszuby to właśnie silna wiara pomogła mu wyzdrowieć. Kiedy ponownie zgłosił się do lekarza, ten nie wierzył w to, co zobaczył. Przeprowadzono badania, z których wynika, że pan Waldemar wyraźnie wraca do zdrowia. Teraz inaczej spogląda na życie. Cieszy się każdą chwilą spędzoną z bliskimi.

Marta ManowskaManowska na zdjęciu z mamą. Internauci zachwyceni, gwiazdy też. Włodarczyk: Jak siostra

Życzymy dużo zdrowia!

Więcej o: