Kayaszu krytykowana po aferze z rajstopami i relacją z pogrzebu ojca. Żałuje jednego. "To już bym wolała na tym zarobić"

Kaya "Kayaszu" Szulczewska już od wielu dni zmaga się z ogromną krytyką ze strony internautów. W końcu postanowiła udzielić wywiadu, w którym zdradziła, jak ją potraktowano.

O "Kayaszu" zrobiło się naprawdę głośno po tym, jak oznaczyła na zdjęciu markę rajstop w drodze na pogrzeb ojca. O tym incydencie rozpisywało się wiele portali, nie zabrakło również opinii i komentarzy, na które zdecydował się m.in. Michał Zaczyński. Teraz sama Kaya Szulczewska postanowiła na spokojnie odnieść się do całej sytuacji. Żałuje tylko jednego.

Zobacz wideo Znani muzycy, których już nie ma...

Kaya Szulczewska w ogniu krytyki po aferze z rajstopami i relacji z pogrzebu ojca. "Życzą mi śmierci, życzą gwałtów"

Wszystko zaczęło się od poniższej publikacji. "Kayaszu" w drodze na pogrzeb ojca zrobiła zdjęcie rajstop, a następnie oznaczyła markę, dodając "#pogrzeb". Na pierwszy rzut oka wygląda to jak wpis sponsorowany i tak właśnie odczytali to internauci, którzy nie szczędzili gorzkich słów względem influencerki.

Kaya SzulczewskaKaya Szulczewska instagram.com/kayaszu

Portal WP Kobieta przeprowadził wywiad z Szulczewską, która opowiedziała o swojej perspektywie. Na początku zdradziła, dlaczego w ogóle zdecydowała się udostępnić zdjęcia z pogrzebu.

Pogrzeb w ogóle jest czymś na pokaz, więc dlaczego tego nie pokazać? Ważne jest jednak, że nie pokazałam na Instagramie całej ceremonii. (...) Nie zrobiłam live’a z całej ceremonii, żeby uszanować resztę rodziny. (...) Nie widziałam w tym nic zdrożnego, że pokazuje grób. Jeśli natomiast chodzi o moje prawdziwe pożegnanie z tatą, to ja je już miałam i ja go nie nagrywałam.

Opowiedziała również, dlaczego oznaczyła markę rajstop. Kaya stwierdziła, że zrobiła to z przyzwyczajenia i nie była to żadna współpraca. Chociaż teraz tego trochę żałuje, bo "skoro jest oskarżana, to by wolała to zrobić i na tym zarobić".

Jechałam na pogrzeb, nudziło mi się w taksówce, mam chorobę lokomocyjną i chciałam się czymś zająć. Zrobiłam zdjęcie, przypomniało mi się, że dostałam te rajstopy i je oznaczyłam. Zrobiłam to z przyzwyczajenia. To nie była żadna współpraca, żaden barter, ja nie miałam żadnego przymusu opublikowania tego. Trudno mi to wytłumaczyć, bo to nie było świadome działanie.
Nie żałuję tego, że opublikowałam zdjęcia grobu, żałuję, że oznaczyłam markę rajstop. (...) Później żałowałam, że to nie była żadna współpraca, no bo, skoro jestem oskarżana o to, czego nie zrobiłam, to już bym wolała to zrobić i na tym zarobić.

Influencerka odniosła się do hejtu, który ją spotkał. Kaya czyta wiele wręcz brutalnych komentarzy na swój temat.

Moim zdaniem te osoby mają problem z uczuciami. Z jednej strony mówią, że pogrzeb to jest coś bardzo intymnego, podniosłego, że nie wolno tego nagrywać, relacjonować, dzielić się tym. Z drugiej strony atakują mnie i wrzucają te agresywne komentarze, które rozkręcają straszną nagonkę na mnie: życzenia gwałtów, życzenia śmieci. Twierdzą, że podeptałam jakieś świętości, więc zrobili na mnie medialny lincz w dniu pogrzebu ojca. Ja tu widzę paranoję moralną.

Co twierdzicie o całej sytuacji po przeczytaniu stanowiska "Kayaszu"?

Więcej o: