Anita Szydłowska ze "Ślubu od pierwszego wejrzenia" zdradza, co było jej przygodą życia. Nie jest to udział w programie

Anita Szydłowska realizuje się w roli żony i mamy, jednak ostatnio wspomniała, co było jej największą przygodą życia. O dziwo, nie był to wcale udział w programie "Ślub od pierwszego wejrzenia".

Anita Szydłowska, znana z programu "Ślub od pierwszego wejrzenia", ułożyła sobie życie u boku męża z programu. Para doczekała się dwójki dzieci. Spełnia się w roli mamy i żony, jednak ostatnio przyznała, że czegoś jej brakuje. Zdradziła fanom, co tak naprawdę było jej największą przygodą. I nie chodzi o ślub z nieznajomym.

Blanka LipińskaRząd wprowadza nowe obostrzenia. Lipińska załamana. "Żegnajcie rzęsy, paznokcie, włosy"

Anita Szydłowska ze "Ślubu od pierwszego wejrzenia" i jej droga do spełnienia marzeń

Anita ze "Ślubu od pierwszego wejrzenia" może śmiało powiedzieć, że spełniła w swoim życiu wiele marzeń. A te były związane głównie z tańcem. Na Instagramie zamieściła ostatnio zdjęcia z jej największej przygody, jaką był wyjazd do Moskwy na mistrzostwa świata. Wspomnienia są jeszcze świeże, jak mówi Anita - było to zaledwie kilka lat temu. Odnosiła duże sukcesy na parkiecie ze swoim tanecznym partnerem.

Kiedy po sukcesie w Mistrzostwach Polski w 10 tańcach i wygraniu tytułu vice-mistrzowskiego dowiedzieliśmy się z @janczesko, że w tym roku mistrzostwa świata odbędą się w Moskwie, stało się to naszym największym marzeniem i celem, do którego dążyliśmy każdego dnia - napisała Anita Szydłowska na Instagramie.

Była tancerka opowiedziała też w jaki sposób walczyła o spełnienie marzenia. Po drodze nie brakowało problemów. Tancerzy nie było stać na wyjazd do Moskwy.

Trenowaliśmy w tamtym okresie po 8 godzin dziennie, podporządkowaliśmy WSZYSTKO z myślą o tym starcie. (…) Niestety, okazało się że zarówno zdobycie wizy, jak i podróż na miejsce jest po naszej stronie. Tancerze nie dostawali żadnej pomocy finansowej. Taniec to piękny ale też BARDZO drogi sport. najzwyczajniej w świecie nie było nas stać na bilety lotnicze na wymarzoną imprezę – napisała Anita.

Jednak tancerze nie poddali się i wybrali się w długą podróż autobusem. Dojechanie na miejsce zajęło im 36 godzin, a trasa ciągnęła się przez ponad dwa tysiące kilometrów. Na miejscu okazało się, że nie czekały na nich piękna balowa sala i kryształowe żyrandole.

Okazało się że była to zwykła hala sportowa z oświetleniem dziennym i taką płachtą powieszoną na ściance i takimi literkami jak na akademii szkolnej...

Mimo braku blichtru Anita wspomina cały wyjazd bardzo pozytywnie. Choć tancerze nie weszli do finału, bo zajęli ósme miejsce, najważniejsze dla nich było to, że się nie poddali.

 

Magda GesslerPrzeszli "Kuchenne rewolucje" i upadli. "W ostatnią niedzielę mieliśmy 32 złote"

Gdyby nie te 36 godzin i nie to że tak się wspieraliśmy- nie zobaczylibyśmy Rygi, Moskwy, nie dotarlibyśmy tam.. nie mielibyśmy tyłu szalonych wspomnień! To był cudowny wyjazd! Czasami ta najkrótsza i najprostsza droga, wcale nie jest tą najciekawszą... - podsumowała Anita Szydłowska.

Teraz była tancerka do przygód może zaliczyć także udział w "Ślubie od pierwszego wejrzenia". Jednak utraconą pasję wspomina z wielkim sentymentem. Obecnie jest bizneswoman, która prowadzi własną markę z ubraniami dla dzieci.