Szczegóły odejścia Meghan i Harry'ego. Napięte negocjacje, kłótnie o pieniądze. "Ktoś uszczypliwie stwierdził, że Meghan może stworzyć linię kosmetyków"

Meghan Markle i książę Harry odeszli z pałacu w atmosferze skandalu. Okazuje się, że negocjacje dotyczące ich odejścia przyprawiały członków rodziny królewskiej o ból głowy. Szczegóły rodzinnych niesnasek zostały opisane w książce "Harry i Meghan. Chcemy być wolni", która pojawiła się właśnie na rynku pod szyldem wydawnictwa Znak Horyzont.

Odejście Meghan Markle i księcia Harry'ego z pałacu poruszyło opinią publiczną. Okazuje się, że ich rezygnacja z pełnienia książęcych obowiązków przebiegała w atmosferze napięcia i konfliktu. Rozmowy dotyczące "Megxitu" szczegółowo zostały opisane w książce "Harry i Meghan. Chcemy być wolni", autorstwa Scobie Omid i Durand Carolyn, którą wydawnictwo Znak Horyzont wypuściło na rynek 27 stycznia 2021.

Dlaczego Meghan Markle jest tak nienawidzona?Dlaczego Brytyjczycy nie lubią Meghan Markle? Ekspertka: Dwory, które odeszły od tradycji, utraciły swoje dziedzictwo

Kulisy negocjacji w sprawie odejścia Meghan Markle i księcia Harry'ego

Książę Harry, książę William, książę Karol i królowa Elżbieta II spotkali się 13 stycznia 2020 roku w królewskiej bibliotece, aby omówić zasady, na jakich Sussexowie rozpoczną nowe życie. W tym czasie Meghan Markle razem z Archim przebywała w Kanadzie, więc nie mogła uczestniczyć w rodzinnym spotkaniu. Według autorów książki atmosfera na rodzinnym spędzie była bardzo poważna i oficjalna, głównie z powodu skandalicznych kroków, jakie wcześniej podjęli Meghan i Harry.

Meghan MarkleMeghan Markle eastnews

Para bez konsultacji z doradcami królewskimi uruchomiła stronę Sussexroyal, która w pierwotnym zamyśle miała być portalem spinającym ich charytatywne przedsięwzięcia. Stało się jednak inaczej. Syn księżnej Diany wraz z żoną zamieścili tam swój własny plan działania, który znacznie różnił się od informacji, jakie przekazali rodzinie królewskiej. W początkowych rozmowach z królową wspominali o możliwości dłuższego pobytu zagranicą, a na swoim portalu ogłosili z dumą, że zdecydowali się na niezależność finansową. Wszystko oczywiście bez konsultacji z królową:

Element zaskoczenia, działanie za plecami królowej… dla innych ważnych osób z rodziny, które mają słuszność, postępując w takich sprawach nader rozważnie, było to wysoce niepokojące – powiedział jeden ze starszych dworzan. Kilkoro członków rodziny zdradziło, że zarówno królowa, jak i książę Filip byli „zdruzgotani”. – Rodzina bardzo ceni prywatność, a upublicznienie jej spraw, gdy nie było na to zgody, zraniło królową – dodała ta sama osoba. – Para książęca w swoim oświadczeniu wyłuszczyła dokładnie, czego chce, nie uzgodniwszy tego najpierw z Jej Królewską Mością, a to ona jest głową instytucji – czytamy w książce.

Meghan MarkleMeghan Markle nie miała pieniędzy. Do zepsutego samochodu wchodziła przez bagażnik

Głównym problemem podczas rodzinnych negocjacji okazała się oczywiście kwestia pieniędzy. Z informacji zamieszczonych w książce wynika, że rozmowy przebiegały w sposób chaotyczny i specjaliści nie do końca wiedzieli, w jaki sposób Harry i Meghan mogliby się samodzielnie utrzymywać, a przy tym reprezentować królową. Sussexowie chcieli upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, co nie spodobało się osobom odpowiadającym za wizerunek rodziny królewskiej. 

Największa awantura rozpętała się o pieniądze, zawsze tak jest – wyjawiło źródło znające przebieg negocjacji. Ktoś z doradców uszczypliwie stwierdził, że Meghan powinna stworzyć swoją linię kosmetyków.
Zobacz wideo Książę Harry i Meghan Markle. Odejście z rodziny królewskiej miało swoje konsekwencje

Trudności w przeprowadzaniu negocjacji wzmacniały negatywne przekonania Harry'ego - książę czuł się otrącony od swojej rodziny. Kto wie, czy małe, aczkolwiek wymowne gesty nie wpłynęły na jego decyzję o odejściu z rodziny królewskiej:

Harry czuł, że już dawno on i Meghan zostali odstawieni na boczny tor instytucji i nie są elementem istotnym dla jej przyszłości. Wystarczyło popatrzeć na rodzinne fotografie wystawione podczas bożonarodzeniowego orędzia królowej. W Zielonym Salonie pałacu Buckingham, w  którym Elżbieta II wygłaszała przemowę, dało się zauważyć zdjęcia pary książęcej Cambridge i ich dzieci, Karola i Kamili, księcia Filipa, jak również czarno-biały portret ojca monarchini, króla Jerzego VI. Trudno było nie zwrócić uwagi na brak zdjęcia Harry’ego, Meghan i ich małego Archiego.

Niestety, królowa i jej doradcy byli niemal pewni, że model pracy "bezprawnie" ogłoszony światu przez Meghan i Harry'ego po prostu się nie ma racji bytu. Całkowita niezależność finansowa i dalsze reprezentowanie rodziny królewskiej nie szły ze sobą w parze:

Koniec końców monarchini postawiła sprawę jasno, mówiąc, że ten ich połowiczny model się nie sprawdzi. – Był nie do obrony – stwierdziło pałacowe źródło. – Gdyby Harry i Meghan nawet w niepełnym wymiarze wykonywali publiczne obowiązki członków rodziny królewskiej, konieczne byłoby sprawowanie nadzoru nad wszystkim, czego by się podjęli w swojej niezależnej od instytucji sferze; należałoby powołać komisję, która aprobowałaby wydarzenia z ich udziałem i zawierane umowy.

Książę Harry, Meghan MarkleKsiążę Harry, Meghan Markle ONS

Co więcej, zdaniem autorów Sussexowie mogliby szybciej rozpocząć życie na własnych zasadach, gdyby nie zaczęli działać na własną rękę:

Harry i Meghan wynegocjowaliby znacznie korzystniejszy dla siebie układ, który pozwoliłby im wieść takie życie, jakiego pragnęli, gdyby pokierowali wszystkim z większą dyskrecją i godnością. […] W  swoich prośbach posunęli się do zbyt daleko idących uproszczeń. Myśleli, że przekażą Karolowi swoje uwagi, wymienią parę negocjacyjnych e-maili, wpadną na chwilę do Londynu, złożą trzymiesięczne wypowiedzenie i wrócą do Kanady.

Meghan Markle, księżna KateMeghan Markle na swoim pierwszym ślubie. Chciała być jak księżna Kate?

Po pięciu dniach negocjacji ustalono "konstruktywne i zapewniające wsparcie rozwiązanie dla wnuka królowej i jego rodziny". Według przekazanych informacji Meghan i Harry nie będą już pełnoetatowymi członkami "Firmy" i zachowają jedynie swoje prywatne patronaty. W kwestii finansów para nie miała już korzystać ze środków publicznych przeznaczonych na pełnienie królewskich obowiązków.