"Sanatorium miłości". Jadwiga odrzuciła zaloty Władka. Janina spotkała się ze Zbyszkiem. "Mąż potrafił mnie uderzyć"

Półmetek trzeciego sezonu "Sanatorium miłości" za nami. Jadwiga mogła pochwalić się umiejętnościami tanecznymi, a relacja Janiny i Zbyszka robi się coraz poważniejsza.

Program zaczął się tradycyjnie od rozmów z Martą Manowską, która zachęciła uczestników do osobistych wyznań. Kuracjuszy zaskoczyły słowa Edwarda, który stwierdził, że jest nielubiany.

Ja to nie jestem lubiany. Tak, czuję. Jestem otwarty, prostolinijny, bo walę prosto z mostu.

Następnie prowadząca spytała, czy ktoś chciałby zamienić się pokojami. Było ta aluzja do konfliktu, jaki narastał między Anną a Janiną. Panie były zazdrosne o Zbigniewa, który miał dawać niejasne sygnały obu paniom. 

Janeczka, to nie my powinnyśmy się tłumaczyć - stwierdziła Anna.

Poznaliśmy też kuracjusza poprzedniego odcinka. Tym razem triumfował Zdzisław.

Nie spodziewałem się. Bardzo się cieszę.

"Sanatorium miłości" - co wydarzyło się w 4. odcinku 3. sezonu show?

Mimo niesprzyjającej pogody, Marta Manowska zabrała seniorów na pole golfowe. Niektórzy przyznali, że nigdy nie mieli do czynienia z tą dyscypliną. Nie podołała nawet Jadwiga, która kiedyś miała styczność z golfem.

'Sanatorium miłości''Sanatorium miłości' screen TVP

To nie jedyne atrakcje, jakie czekały na uczestników. Gośćmi programu byli Katarzyna Cichopek i Marcin Hakiel, którzy uczyli seniorów tańczyć. Błyszczała doświadczona Jadwiga, która nie chciała pozwolić partnerowi, by mógł ją prowadzić. Doceniła ją aktorka, wyznaczając kuracjuszkę na jedną z nauczycielek. Ponadto Zdzisław zaprosił ją na randkę.

Mogę Cię nazywać operetką? - dopytywał przy dzbanuszku wody.
Tak, mnie się bardzo podoba, jak tak do mnie mówisz - flirtowała z mężczyzną.

Mimo wcześniejszych spięć Janina zgodziła się na randkę ze Zbigniewem. Była ze spotkania bardzo zadowolona. Kuracjuszka przyznała w rozmowie z Martą Manowską, że przez długi czas płakała i była nieszczęśliwa, dlatego teraz stara się cieszyć każdym dniem i korzystać z życia.

Jak byłam z mężem, wyryczałam się i koniec. Łzy oczyszczają emocje. Swoje wypłakałam i dopiero teraz wróciłam do dziecinnej radości.

Gdańszczanka opowiedziała Manowskiej o dzieciństwie i małżeństwie. Zdarzyło się, że mąż ją uderzył.

Mama przychodziła z pracy padnięta. Zajmowałyśmy się z siostrami sobą same. Mama okazywała mi uczucia, czułam się kochana. To była moja siła na całe życie. Jestem warta miłości, ale bardzo szybko dojrzałam. Kiedy mama zmarła, miałam 19 lat. Mąż otoczył mnie silnym ramieniem. Urodziłam dzieci. On pracował w stoczni. Spadał na mnie obowiązek wychowywania dzieci. Mąż potrafił mnie uderzyć. To wina alkoholu. Mogliśmy być rodziną, bo to była wielka miłość, ale kiedy dzieci dorosły, wyszliśmy z domu. Po prostu.

Którego z programowych Panów darzy największą sympatią?

Najbliżej mi do Zbyszka. Jest dobrym człowiekiem. Ja dałam sygnał. 

Myślicie, że tę dwójkę połączy coś wyjątkowego?

Więcej o: