Tomasz Sekielski rozmawiał z Piotrem Krysiakiem o ofierze "gwiazdora TVP": Dziś wszyscy chcą z niej zrobić wariatkę

Tomasz Sekielski w najnowszym odcinku swojego programu gościł Piotra Krysiaka, dziennikarza, który ujawnił sprawę domniemanego gwałtu "gwiazdora z TVP". W długim wywiadzie opowiedział, jak przebiegało jego śledztwo.

Tomasz Sekielski w swoim najnowszym odcinku programu "Sekielski online" gościł dziennikarza Piotra Krysiaka. To właśnie on jako pierwszy ujawnił, że "gwiazdor TVP" dopuścił się gwałtu na jednej z uczestniczek konkursu Miss Generation rok temu. Mimo iż Krysiak od początku nie chciał ujawniać nazwiska wcześniej wymienionego "gwiazdora", sprawę od razu skomentował Jarosław Jakimowicz, stwierdzając, że oskarżenia kierowane są do niego. Teraz Krysiak opowiada, jak doszło do odkrycia przestępstwa.

Zobacz wideo Anna Popek o filmie Sekielskiego: "Przełamał barierę"

Tomasz Sekielski rozmawia z Piotrem Krysiakiem

Piotr Krysiak od lat zajmuje się dziennikarstwem i nie jest na stałe związany z żadną konkretną redakcją. Podczas rozmowy z Sekielskim wyjawił, że przez przypadek dowiedział się o popełnieniu przestępstwa podczas konkursu Miss Generation. Choć na początku bał się sprawy (opublikowanie tych informacji groziło pozwem), zdecydował się ją zbadać. Szybko odnalazł dziewczynę, która miała być ofiarą gwałtu.

Zacząłem sprawdzać. Znalazłem informatorów w policji, później w dwóch szpitalach. Wszystko zaczęło się potwierdzać. Na początku błądziłem, bo dostałem tylko nazwisko gwiazdora, nie miałem nawet nazwy konkursu. Ale miałem znajomych w branży, zapytałem ich o to - powiedział dziennikarz.

Ponadto podkreślił, że kobieta nie sprawiała wrażenia osoby niezrównoważonej lub wariatki, jak próbują ją teraz przedstawiać niektóre media. Dla Krysiaka sprawiała wrażenie przerażonej.

Dziś wszyscy chcą z niej zrobić wariatkę. To jest standard. Dziewczyny, które robią "problemy", są oskarżane o wariactwo, wszyscy się od nich odcinają.

W końcu odniósł się do wydarzeń z 2 lutego 2020 roku. Co wtedy się działo?

2 lutego na imprezie pojawił się "gwiazdor", który spędził z tymi kobietami cały dzień i noc. Był tam zaproszony w charakterze celebryty, gwiazdy.
Gwiazdor poszedł na kolację. Po kolacji kobieta, która utrzymuje, że została przez niego zgwałcona, wyszła, on poszedł za nią i według relacji, wszedł za nią do pokoju i ją zgwałcił. Potwierdzają to inne uczestniczki tego wyjazdu. Mówią, że dziewczyna dziwnie się zachowywała. 
Kobieta zaraz po tym wydarzeniu zgłosiła się do szpitala, ale jej nie przebadano. Pokazywała funkcjonariuszom zdjęcie oprawcy i film, gdzie się broni. Wszyscy pytają: "jak to, była gwałcona i nagrała film", a jak wiemy, wystarczy wcisnąć jeden przycisk. Na filmie nie ma twarzy, ale po głosie łatwo zgadnąć, kto to jest.

Piotr Krysiak po całej sytuacji postanowił skontaktować się także ze sprawcą, zwanym konsekwentnie "gwiazdorem". 

Zostawiłem gwiazdora na koniec. Obawiałem się, że nie odbierze. Zapytałem go, czy był w hotelu w Łukowie w lutym 2020. Unikał odpowiedzi. Pytał: ale do czego pan zmierza. Słychać było, że się zastanawia. Później widziałem w mediach, że rozmawiał o tym konkursie 1,5 miesiąca wcześniej.

Jarosław JakimowiczJarosław Jakimowicz płacze na wizji: Zniszczyliście część mojego życia

Choć Piotr Krysiak ani razu nie zdradził nazwiska "gwiazdora", to Jarosław Jakimowicz zapowiedział proces przeciwko dziennikarzowi - na jego Instagramie pojawiły się już zdjęcia gotowych pism. Sekielski zapytał wiec, czy Krysiak boi się sprawy sądowej.

Nie, jestem bardzo spokojny. Nie będę płakał. Jak zadzwoniłem do adwokata, powiedział mi: media społecznościowe nie podlegają pod prawo prasowe. Jeśli gwiazdor pozwie pana, sąd nie będzie mógł uznać, że jako dziennikarz działał pan w interesie publicznym. Na samym początku procesu byłbym na straconej pozycji.

Podkreśla jednak, że gdyby sytuacja dotyczyła gwiazdy np. telewizji TVN (mediów prywatnych), nie wie, czy zdecydowałby się na ujawnienie. Uważa bowiem, że dziennikarze TVP podlegają pod kategorię osoby publicznej, do jakich wg. niego nie zaliczają się osoby pracujące dla prywatnych telewizji. Chodzi oczywiście o to, jak finansowane są płace pracowników. Pracownicy Telewizji Publicznej dostają pensję z podatków obywateli, przez co niejako z automatu stają się osobami publicznymi.