Tadeusz Drozda chce wrócić do pracy w telewizji. Satyryk ma żal, że został zapomniany. "W normalnym kraju nie zniknąłbym"

Przez lata rozśmieszał widzów w licznych programach rozrywkowych. Współpracował zarówno z telewizją publiczną, jak i z komercyjnymi stacjami. Taudesz Drozda przyznaje, że choć zniknął z mediów, wciąż ma wiele pomysłów, które chciałby zrealizować.

Tadeusz Drozda z wykształcenia jest inżynierem elektrykiem, a karierę w mediach zapewniły mu ponadprzeciętne poczucie humoru i dryg do konferansjerki. Satyryk debiutował w autorskim kabarecie. Następnie rozpoczął współpracę z Telewizją Polską, co sprawiło, że od lat 70. systematycznie pojawiał się na ekranach telewizorów. Zaliczył swoją przygodę z Polsatem, jednak znaczna część widzów kojarzy go z emitowanymi w TVP show "Herbatka u Tadka" i programem "Śmiechu warte". W ciągu ostatniej dekady sukcesywnie znikał z show-biznesu i brał udział w produkcjach, które nie zdobyły już tak dużej popularności. W najnowszym wywiadzie z "Plejadą" wyznaje, że tęskni za telewizją, jednak ta tęsknota nie jest odwzajemniona. 

Tadeusz Drozda o powrocie do telewizji

Autor przeboju Krzysztofa Krawczyka "Parostatek" może pochwalić się wieloma osiągnięciami w branży medialnej. Tadeusz Drozda w rozmowie z portalem "Plejada" zapewnia, że w jego głowie nadal rodzi się gros kreatywnych pomysłów, które chciałby zrealizować. Jednocześnie zaznacza, że w innych krajach takie postacie jak on są bardziej doceniane i mają zapewnioną dożywotnią pracę w telewizji. 

Ja mam dziesiątki pomysłów. Tylko telewizje nie tęsknią za mną. Co by nie mówić, jestem coraz starszy, a u nas wiek nie działa na korzyść. W żadnym normalnym kraju taki facet jak Drozda po tylu sukcesach nie zniknąłby ot tak z mediów. Żadna inna telewizja nie pozwoliłaby mi odejść. Trzymaliby mnie, za co tylko się da, bylebym tylko dla nich pracował. (...) W miejsce "Śmiechu warte" czy "Herbatki u Tadka" powstawało coś nowego i szybko okazywało się, że jest to do niczego. 

Tadeusz DrozdaTadeusz Drozda Agencja Wyborcza.pl

Satyryk nie ukrywa, że przyjąłby pracę również od Telewizji Polskiej. Drozda wspomniał moment, w którym spotkał się z Jackiem Kurskim, gdy ten nie był jeszcze prezesem TVP. Już wówczas polityk marzył o pełnieniu tej funkcji. 

Nawet gdyby zadzwonili z Telewizji Polskiej. Tylko tam musiałoby się trochę pozmieniać. Pamiętam, że lata temu spotkałem w Gdańsku Jacka Kurskiego. Zaczęliśmy rozmawiać i on powiedział mi, że marzy o tym, by zostać prezesem TVP. Wtedy chyba nikomu, nawet jemu, do głowy by nie przyszło, że tak się może wydarzyć.

Chcielibyście, żeby Tadeusz Drozda powrócił na szklane ekrany? 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.